Kołatkowski błyskawicznie potrafi ocenić firmę
Andrzej KoŁatkowski to superspecjalista od ryzyka i windykacji. W PKO BP zajmuje się tym już od ośmiu lat. Został wiceprezesem banku odpowiedzialnym za zarządzanie ryzykiem
Mówi, że wystarczy mu kilkanaście minut, żeby poznać mocne i słabe strony firmy. Przez osiem lat pracy w PKO BP przez jego biurko przeszło ponad 6 tys. wniosków kredytowych. O ryzyku wie już prawie wszystko, teraz będzie mógł to wykorzystać wymyślając nowe sposoby, jak nim zarządzać.
Zanim trafił do PKO BP, był prezesem Banku Współpracy Europejskiej. W największym polskim banku został dyrektorem departamentu oceny ryzyka kredytowego.
- Chciałem nauczyć się czegoś nowego, poza tym praca w organizacji, która prowadzi działalność na tak dużą skalę, daje możliwość zawodowego wyżycia się - mówi Andrzej Kołatkowski. Zapewne dzisiaj dobrze ocenia tamten ruch, bowiem w połowie maja rada nadzorcza PKO BP w jego ręce oddała zarządzanie ryzykiem i windykacją całego banku, wybierając go na stanowisko wiceprezesa odpowiedzialnego właśnie za te dziedziny. Teraz decyzję rady musi zaakceptować WZA, które zbiera się 30 czerwca. Potem zielone światło na objęcie stanowiska będzie musiała dać Komisja Nadzoru Finansowego.
Andrzej Kołatkowski rozpoczął karierę zawodową w 1989 r., czyli tuż po zmianach systemowych, wcześniej zajmował się pracą naukową. Z wykształcenia jest specjalistą od cybernetyki ekonomicznej i ekonometrii; studiował na SGPiS, czyli dzisiejszej SGH.
- Wybrałem to, kiedy byłem nastolatkiem. Spodobało mi się, jak o cybernetyce pisał Stanisław Lem. Kiedy zdałem maturę, pomyślałem, że jeśli istnieje możliwość zajmowania się właśnie tą dziedziną, to czemu nie spróbować - mówi Kołatkowski.
Tuż po transformacji ustrojowej znalazł się w centrum gospodarczego życia kraju, czyli w resorcie finansów kierowanym przez Leszka Balcerowicza. Był tam dyrektorem departamentu finansowania i analiz. Można powiedzieć, że Kołatkowski miał udział w tworzeniu polskiego systemu gospodarczego. A przy tej okazji jest kopalnią anegdot pokazujących charakter tamtych czasów. Wspomina swoje pierwsze poważniejsze zadanie, czyli pierwszą aukcję bonów skarbowych.
- Nie wiedzieliśmy w ogóle, jak takie papiery mają wyglądać. Dlatego zaczęliśmy przeczesywać piwnice ministerstwa, żeby znaleźć przedwojenne obligacje. Na szczęście zachowało się ich trochę - mówi.
Po nieco ponad dwóch latach w resorcie stwierdził, że musi zdecydować, co chce robić w życiu. Miał do wyboru: zostać urzędnikiem albo spróbować sił w biznesie. Zdecydował się na pracę w Banku Handlowym. Przez sześć lat był członkiem zarządu tej instytucji nadzorującym pion bankowości inwestycyjnej, czyli m.in. biuro maklerskie czy departament odpowiedzialny za zarządzanie płynnością.
Potem Kołatkowski podjął się tworzenia TFI Banku Handlowego. Jego pomysłem była sprzedaż produktów przez internet, kiedy nikt z konkurencji jeszcze czegoś takiego nie oferował.
- Pomyliłem się wtedy co do jednej rzeczy - mówi Kołatkowski. I wyjaśnia, że postawił na sprzedaż pracowniczych programów emerytalnych. Tymczasem strzał okazał się nietrafiony, bo w Polsce ten sposób oszczędzania nie ma do dzisiaj zbyt wielu zwolenników.
Potem przez ponad rok był prezesem BWE. O pracy tam nie chce mówić jednak zbyt wiele.
- Jeśli ktoś żali się, że ma stresującą pracę, to się jedynie uśmiecham po tym doświadczeniu - mówi. Andrzej Kołatkowski był tam odpowiedzialny za przygotowanie i realizację programu naprawczego nadzorowanego przez GINB.
W wolnym czasie jeździ na rowerze, lubi - wraz z żoną - zwiedzać Polskę. Stara się także poznawać nowe kultury, ostatnio zafascynowała go Afryka. Był w Tanzanii, Kenii i na Zanzibarze.
@RY1@i02/2011/114/i02.2011.114.000.016a.001.jpg@RY2@
Fot. Rafał Guz/Fotorzepa
Wiceprezes PKO BP rozpoczął karierę zawodową w 1989 r.
Magdalena A. Olczak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu