Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Portfel inwestycyjny trzeba dopasować do preferencji i możliwości klienta

2 lipca 2018

JeŻeli chcesz ulokowaĆ oszczędności w średnim horyzoncie, czyli na dłużej niż rok, ale krócej niż pięć lat, znajdziesz coś dla siebie w TFI

Każdy odpowiednio dobrany portfel inwestycyjny, a więc także portfel funduszy, powinien być wypadkową trzech czynników. Po pierwsze, inwestor musi znać swój horyzont inwestycyjny, czyli okres, w czasie którego kapitał będzie inwestowany. Po drugie, skład aktywów portfela powinien odpowiadać poziomowi tolerancji ryzyka, którym charakteryzuje się jego właściciel. Wreszcie, po trzecie, inwestor musi sprecyzować swoje oczekiwania co do stóp zwrotu, jakie mogą przynieść w założonym horyzoncie, podstawowe klasy aktywów.

Bardzo pomocne w budowaniu portfela jest także określenie celu inwestycyjnego. Oczywiście stwierdzenie "zarobić jak najwięcej w najkrótszym okresie, nie ponosząc przy tym dużego ryzyka" - z pewnością dla większości początkujących inwestorów nie jest najlepszym przykładem celu inwestycyjnego. Takie nastawienie niemal gwarantuje chaotyczne podejście do inwestowania i w rezultacie kiepskie wyniki. Bardziej precyzyjne zdefiniowanie celu, rozpatrywane w relacji do posiadanego kapitału początkowego, pomoże natomiast w określeniu wymaganej stopy zwrotu. To z kolei jest pierwszym krokiem do ustalenia, w obrębie jakiego spektrum instrumentów finansowych można się będzie poruszać, dobierając składniki portfela. Na tym etapie można też ocenić, na ile realistyczne są nasze oczekiwania.

Cel jest też ściśle związany z horyzontem inwestycyjnym. Ustalając trzyletni horyzont, inwestor może mieć tak naprawdę na myśli dwa podejścia. Może to albo oznaczać, że za trzy lata inwestycja musi zostać spieniężona, a uzyskane środki przeznaczone na inny mniej lub bardziej precyzyjnie określony cel, np. kupno mieszkania. Jeżeli nastawiamy się na taki okres, to dostępna paleta instrumentów finansowych jest dosyć ograniczona. Należy ograniczać się do aktywów cechujących się niskim ryzykiem inwestycyjnym. Trzy lata to horyzont, w którym najbardziej ryzykownym aktywem w portfelu powinny być obligacje.

Możliwe jest też drugie podejście, w którym horyzont trzech lat jest tylko szacunkowym okresem, w którym następuje dopasowywanie struktury portfela do trwającej fazy cyklu koniunktury gospodarczej. Natomiast po upływie tego okresu kapitał jest reinwestowany, z uwzględnieniem zmian, jakie zaszły w poziomie tolerancji ryzyka inwestora i przewidywaniach rynkowych. W tym przypadku mamy już do czynienia z aktywnym, ale długofalowym nastawieniem do inwestowania. Zdecydowanie rośnie też wtedy spektrum możliwych do wykorzystania instrumentów inwestycyjnych. Dlatego też w dalszej części niniejszego opracowania przyjmiemy, że z takim podejściem mamy do czynienia.

W ustaleniu profilu ryzyka inwestora pomagają ankiety. Na skutek wdrożenia dyrektywy unijnej znanej pod nazwą MiFID firmy inwestycyjne są zobligowane przez prawo, aby przeprowadzać z przyszłymi klientami wywiad określający poziom ich awersji do ryzyka. Oczywiście ankiety te nie są narzędziem idealnym. Trudno tak skalibrować uniwersalną ankietę, aby rzeczywiście prawidłowo odzwierciedlała ona każdy przypadek. Nie zawsze też odpowiedzi na ankietę wynikają z rzeczywiście przeżytych doświadczeń przyszłego inwestora. Czasami musi on po prostu wyobrazić sobie niektóre z opisywanych w ankiecie sytuacji czy przypadków. Niemniej jednak, mimo tych wad, ankiety są najczęściej dobrym przybliżeniem profilu ryzyka początkującego inwestora. Świadomość rzeczywistego profilu ryzyka przychodzi wraz z doświadczeniem, którego nabywa się po przejściu z własnym portfelem inwestycyjnym przez przynajmniej jeden cykl koniunkturalny.

Niedopasowanie portfela do poziomu tolerancji ryzyka może skutkować zbyt wczesnym zamknięciem inwestycji, najczęściej przy najmniej korzystnym poziomie cenowym. Po prostu emocje związane z innymi od oczekiwań ruchami cen zbyt ryzykownego portfela mogą wywołać przygnębienie i ogólne zniechęcenie do inwestowania.

Niestety większości inwestorów wydaje się, że są dużymi ryzykantami, gdy ceny ryzykownych aktywów idą w górę. Niestety, w okresach przedłużających się spadków cen ich rzeczywista awersja do ryzyka okazuje się jednak znacznie większa. Dlatego warto wyjątkowo szczerze odpowiadać na ankiety, które pomogą ustalić profil ryzyka, wyobrażając sobie jednocześnie, jak będziemy się czuli, jeżeli scenariusz rynkowy okaże się niekorzystny.

Istnieją fundusze inwestycyjne sformatowane według określonych profili ryzyka. Fundusze stabilnego wzrostu, które przeciętnie mają w aktywach 70 proc. obligacji i 30 proc. akcji, odzwierciedlają profil niskiej tolerancji na ryzyko. Fundusze zrównoważone (przeciętnie 50 proc. akcji i 50 proc. obligacji) są dla inwestorów o przeciętnej tolerancji na ryzyko. Układając jednak samodzielnie swoją strukturę portfela w podziale na akcje i obligacje, nie tylko zaoszczędzimy trochę na opłatach za zarządzanie, ale będziemy także mogli bardziej precyzyjnie ustalić poziom ryzyka portfela.

Oczywiście kombinacji może być bardzo wiele. Wspomnę więc jedynie o podstawowych zasadach obowiązujących w dopasowywaniu poziomu ryzyka portfela do wymagań inwestora. Przyjmuje się, że podział 60 proc. akcje, 40 proc. obligacje może być uznany za punkt wyjścia do dalszej analizy w przypadku większości inwestorów cechujących się długim horyzontem inwestycyjnym. Im dłuższy horyzont, tym bardziej ryzykowny może być portfel. Im większy poziom zamożności i większa możliwość pokrycia strat z bieżących dochodów, tym większy poziom tolerancji na ryzyko.

Jeżeli portfel inwestycyjny nie musi przynosić regularnych dochodów, to także może on cechować się większym ryzykiem. Warto też odróżniać chęć do ponoszenia ryzyka od zdolności do ponoszenia ryzyka. O ile ta pierwsza wynika bardziej z naszego charakteru, to ta druga zależna jest od horyzontu inwestycyjnego, celu inwestycyjnego czy też poziomu zamożności - jej ustalenie bazuje więc na bardziej obiektywnych przesłankach.

Pozostaje jeszcze ustalenie oczekiwań co do przyszłych stóp zwrotu. Po ponad dwóch latach hossy na rynku akcji i zdecydowanej poprawie sytuacji w gospodarce, w chwili obecnej najprawdopodobniej jesteśmy już w drugiej połowie wzrostowej fazy cyklu koniunkturalnego. Świadczyć o tym może chociażby wzrastająca inflacja. Wydaje się więc, że o ile to jeszcze nie koniec hossy na rynku akcji, to większa część wzrostów jest już za nami. Niewykluczone jest też teraz naturalne spowolnienie w gospodarce mieszczące się w ramach fazy wzrostowej, które mogłoby przynieść większą niż dotychczas korektę cen akcji na GPW.

Mimo wszystko uważam, że warto jeszcze postawić na przeważanie funduszy akcyjnych w portfelu. Akcje nie są tanie, ale też daleko im jeszcze do przewartościowania. Przez cały dotychczasowy okres zwyżek trudno było także zauważyć jakiekolwiek elementy euforii, która zwykle przecież towarzyszy kształtowaniu się końcówki długoterminowego trendu wzrostowego.

Wyraźny wzrost gospodarczy, któremu towarzyszy zwiększanie się presji inflacyjnej, generalnie nie jest dobrym środowiskiem do inwestowania w fundusze obligacji, szczególnie tych, które posiadają w swoim portfelu papiery o długim okresie do zapadalności. Z drugiej strony, od początku roku mieliśmy do czynienia z bardzo zdecydowaną reakcją RPP na wzrost cen. Rada w bardzo krótkim okresie trzy razy podniosła stopy procentowe. Można oczekiwać, że po tak szybkiej serii podwyżek, w obliczu taniejących surowców i umacniającego się złotego, następny wzrost kosztu pieniądza nastąpi raczej nieprędko.

Bez względu na najbliższe odczyty inflacji, Rada Polityki Pieniężnej powinna też dać sobie teraz trochę więcej czasu na obserwację efektów swoich ostatnich decyzji. Podwyżki stóp z reguły oddziałują na gospodarkę z przynajmniej kilkumiesięcznym opóźnieniem. Taka sytuacja powoduje więc, że w perspektywie najbliższych miesięcy zagrożenie spadkiem cen obligacji trochę zmalało. W ramach części obligacyjnej portfela warto też w obecnej fazie cyklu koniunkturalnego zwrócić uwagę na fundusze inwestujące w dług korporacyjny. Trzeba sobie jednak zdawać sprawę z wyższego poziomu ryzyka takich inwestycji.

@RY1@i02/2011/098/i02.2011.098.214.002b.001.jpg@RY2@

Średnie stopy zwrotu różnych kategorii funduszy inwestycyjnych

Rafał Lerski, CFA

doradca inwestycyjny Expander

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.