Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Dilerzy przerabiają samochody na gaz

27 czerwca 2018

WYSOKIE CENY PALIW spowodowały, że importerzy na gwałt wprowadzają do sprzedaży auta zasilane gazem. Przygotowują się do tego Toyota i Volvo

Gaz nadaje się wyłącznie do zasilania domowych kuchenek, w samochodzie to profanacja - tak jeszcze niedawno uważało pokaźne grono kierowców, którzy zarzekali się, że nigdy nie wsiądą do samochodu z instalacją LPG. Ich poglądy zweryfikowała sytuacja na rynku paliw.

Utrzymujące się powyżej 5 zł ceny benzyny i oleju napędowego spowodowały, że nawet sami importerzy i dilerzy wprowadzają do sprzedaży gazowe modele. Samochody z fabryczną instalacją kupić już można między innymi w salonach Skody, Seata, Kii, Peugeota, Renault czy Chevroleta. Lada chwila pojawią się również w ofercie innych marek, m.in. Dacii i Toyoty.

- Testujemy już instalacje w modelach Yaris i Auris. Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, pojawią się one w ofercie w najbliższych miesiącach. Niewykluczone, że później dołączą do nich także inne modele, na przykład Avensis i RAV4 - zdradza "DGP" Jarosław Bąk z Toyota Motor Poland.

Gaz w roli paliwa do samochodów ma tak duży potencjał, że przekonują się do niego nawet marki klasy premium. Polski importer Mercedesa ma już w ofercie dwa modele osobowe i jeden dostawczy zasilane gazem CNG (ang. Compressed Natural Gas - sprężony gaz ziemny). Z kolei Volvo, które kilka lat temu wycofało z naszego rynku gazowe wersje swoich aut z powodu niewielkiego zainteresowania nimi ze strony klientów, chce po raz kolejny spróbować sił w tym segmencie. Auta szwedzkiej marki napędzane gazem LPG pojawią się w ofercie polskich salonów marki jeszcze w tym roku.

- Na innych europejskich rynkach już oferujemy wersje przystosowane do zasilania gazem jeszcze na etapie ich produkcji w fabryce - mówi Mariusz Nycz, dyrektor marketingu w Volvo Auto Polska.

O zyskach płynących z jazdy na alternatywnym paliwie importerzy nie muszą klientów przekonywać - litr LPG kosztuje obecnie połowę tego co benzyna 95 bądź olej napędowy. A do fabrycznej instalacji gazowej dopłacić trzeba zazwyczaj 4 - 5 tys. zł, czyli połowę mniej niż do wersji z ekonomicznym, nowoczesnym silnikiem diesla. To wszystko sprawia, że w większości przypadków inwestycja w wersję LPG zwraca się już po przejechaniu 30 - 40 tys. kilometrów (przy większości diesli jest to teraz przynajmniej 100 tys. km).

Wadą jest konieczność dokonywania częstszych przeglądów.

- W przypadku wersji benzynowej modelu 207 przeglądy odbywają się co 30 tys., podczas gdy w modelu z gazem co 20 tys. - wyjaśnia Xavier Crespin, dyrektor marketingu Peugeot Polska. Dodaje, że model 207 na gaz cieszy się na tyle dużą popularnością, że firma zdecydowała się poszerzyć ofertę o dwa inne modele zasilane LPG - 308 oraz Partnera.

Gamę gazowych aut rozszerza także Seat, który od kilku lat ma w ofercie wersje LPG swoich samochodów, ale dotyczy to wyłącznie benzynowych silników starszej generacji. - Obecnie prowadzimy zaawansowane prace nad instalacją do aut z silnikami nowej generacji z wtryskiem bezpośrednim oznaczanych jako TSI - mówi Jan Krynicki z firmy Iberia Motor Company, wyłącznego importera seatów na Polskę.

Taką nowoczesną instalację ma już w ofercie Skoda, która sprzedaje w wersjach gazowych cztery swoje modele - Fabię, Roomstera, Octavię oraz Octavię Tour. W przypadku tej ostatniej importer zdecydował się na okresową promocję - instalację oferuje w cenie samochodu.

@RY1@i02/2011/086/i02.2011.086.000.011a.001.jpg@RY2@

Inwestycja w auto na gaz zwraca się szybciej niż w diesla

Łukasz Bąk

lukasz.bak@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.