Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Nie prywatyzować JSW na siłę

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

MAREK SZCZEPAŃSKI: Potrzebny jest twardy, ale przy tym rzeczowy dialog między zarządem JSW a stroną społeczną

Z dużym zainteresowaniem śledzę losy Jastrzębskiej Spółki Węglowej (JSW), która w 2010 roku osiągnęła bardzo dobry wynik finansowy, będący pochodną koniunktury na rynku węgla koksowego. Myślałem, że w roku bieżącym - pomimo wyborów parlamentarnych - dojdzie do pewnego przełomu, jeżeli chodzi o prywatyzację górnictwa. Liczyłem, że może dojść do prywatyzacji poprzez giełdę Jastrzębskiej Spółki Węglowej, która wydobywa poszukiwany na rynku węgiel koksowy.

Oczywiście miałem i mam przy tym świadomość potrzeb budżetu państwa. Minister skarbu Aleksander Grad zapowiedział, że debiut giełdowy Jastrzębskiej Spółki Węglowej na warszawskim parkiecie nastąpi 30 czerwca. Jednak 7 i 8 kwietnia odbyło się w Jastrzębskiej Spółce Węglowej referendum, w którym zdecydowana, a wręcz przytłaczająca większość załogi opowiedziała się za strajkiem, który miał miejsce w ostatni poniedziałek. Nie podjąłbym się prywatyzacji firmy, w której może dojść do niepokojów społecznych. Trzeba pamiętać, że 95 proc. głosujących górników opowiedziało się za podjęciem strajku i przeciwko prywatyzacji spółki. To wyraźny sygnał. Nie prywatyzuje się firmy zagrożonej konfliktami społecznymi.

Kibicuję prezesowi Jarosławowi Zagórowskiemu w jego działaniach, ale jako życzliwy obserwator i zwolennik twardych rozmów doradzałbym mu pewną autorefleksję.

Nie można zapominać o tym, że 114 tysięcy ludzi pracuje w górnictwie, a licząc firmy kooperujące jest to ok. pół miliona osób. Górnictwo to znaczący pracodawca i podatnik. A zatem prezes Zagórowski powinien się zdobyć na analizę sytuacji. Przecież on, załoga i związkowcy jadą na tym samym wózku. Oni muszą grać do jednej bramki! Pamiętajmy, że chodzi o prywatyzację poprzez giełdę Jastrzębskiej Spółki Węglowej, a zatem o przełomowe przedsięwzięcie.

Gdyby ono się powiodło i zakończyło sukcesem, byłby to dobry sygnał dla sektora węglowego. I przeciwnie - jeżeli dojdzie do strajku, do niepokojów społecznych - będzie to niekorzystne dla kolejnych przedsięwzięć prywatyzacyjnych, które miałyby być realizowane w sektorze węglowym. Wizerunkowo Jastrzębska Spółka Węglowa już teraz bardzo mocno traci. A zatem trzeba rozmawiać, potrzebny jest twardy, ale przy tym rzeczowy dialog między zarządem spółki a stroną społeczną.

Prawdą jest, że do 30 czerwca zostało bardzo niewiele czasu. Ale jest jeszcze pora na to, by prezes Zagórowski podjął rzeczowy dialog ze związkami. Ale nie za pośrednictwem mediów, tylko bezpośrednio. Tego wymaga interes Jastrzębskiej Spółki Węglowej.

Kości zostały rzucone i trudno byłoby ministrowi skarbu Aleksandrowi Gradowi się wycofać. Tym bardziej że podjął on zobowiązania wobec budżetu, wobec ministra finansów Jacka Rostowskiego. Chodzi oczywiście o zasilenie budżetu.

Jednak kontekst społeczny jest niedobry. Te konflikty między zarządem spółki i związkami, choćby po tym jak prezes Zagórowski chciał się oflagowywać - za dużo tego wszystkiego przed tak poważnym przedsięwzięciem, jakim miałaby być prywatyzacja JSW poprzez giełdę.

Teraz nie jest to dobry sygnał dla prywatyzacji górnictwa. Dla mnie oprócz tego, co robi minister Grad, i oprócz tego, że chce zasilić budżet środkami z prywatyzacji JSW, najważniejsze są kwestie społeczne.

Minister Grad funkcjonuje w Warszawie, ale nie może zapominać o kontekście społecznym przy prywatyzacji JSW. Nie powinno być tak, że prywatyzujemy, choć jest strajk i są niepokoje społeczne. Taki proces wymaga spokoju, profesjonalizmu i precyzji. Prywatyzacja Jastrzębskiej Spółki Węglowej ma pokazać, że nasz węgiel jest dobrym, poszukiwanym na rynku surowcem i że branża węglowa ma przyszłość. Nie trzeba eksponować coraz to większych konfliktów.

Gdyby te niepokoje w spółce się nasilały i gdyby nie doszło do stonowania nastrojów, to byłbym za tym, aby wstrzymać się z tą prywatyzacją do czasu po wyborach parlamentarnych. Chyba że prezesowi Zagórowskiemu udałoby się dojść do porozumienia ze stroną społeczną.

Czasem trzeba zrobić dwa kroki do tyłu, by potem pójść naprzód. Przy całym szacunku dla prezesa Zagórowskiego i związkowców to nie jest tylko ich sprawa. To też moja i innych rzecz, nasza wspólna sprawa. Ważne, żeby ta prywatyzacja odbyła się w warunkach spokoju, a nie przy oporze załogi. Jeżeli nie da się wyciszyć nastrojów, jeżeli zarząd JSW nie zdoła się porozumieć ze związkami - to wówczas podzielam słowa Jerzego Markowskiego, że należałoby się wstrzymać z tą prywatyzacją.

@RY1@i02/2011/078/i02.2011.078.167.0003.001.jpg@RY2@

Fot. Tomasz Jodlowski

Prof. Marek Szczepański, socjolog z Uniwersytetu Śląskiego

ROZMAWIAŁ JERZY DUDAŁA

dziennikarz miesięcznika "Nowy Przemysł" i portalu WNP.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.