Dziennik Gazeta Prawana logo

Rodzime stacje narciarskie kuszą turystów

28 czerwca 2018

Inwestycje polskich ośrodków narciarskich przekroczą w tym roku 100 mln zł. Na przyszły rok kurorty zapowiadają podobne wydatki

Zainteresowanie zagranicznych inwestorów naszymi ośrodkami narciarskimi zmotywowało polskich przedsiębiorców. Słowacka spółka Tatry Mountain Resorts chce wpompować w ciągu kilku lat w ośrodki w Krynicy, Szczawnicy, Zawoi i Czernichowie 150 mln euro i połączyć je z ośrodkami w Czechach i na Słowacji.

Polacy postanowili zawalczyć. A jest o co, bo jak wynika z szacunków, narciarze tylko na skipassy i jedzenie na stoku wydają rocznie ok. 5 mld zł. Mogliby więcej, ale część rodaków ucieka do zagranicznych kurortów.

W tym roku największe rodzime ośrodki wydadzą na modernizację ponad 100 mln zł. Dzięki temu w 2012 r. przybędzie nam ok. 6 km nowych tras. W budowie jest też 10 kolejek i wyciągów krzesełkowych, które zastąpią stare orczyki.

Największe inwestycje przeprowadzają kurorty w Małym Cichym, Zieleńcu, Karpaczu czy Czyrna-Solisko w Szczyrku.

- Chcemy przywrócić dawną świetność ośrodkowi. W najlepszych latach w sezonie odwiedzało go ponad 120 tys. turystów. Obecnie jest to niecałe 100 tys. - mówi Sławomir Buńda, prezes stacji Małe Ciche. W tym celu prowadzona jest rozbudowa ośrodka. Do końca roku ma zostać uruchomiony nowoczesny wyciąg krzesełkowy. Dzięki niemu czas wjazdu na górę skróci się z 12 do 5 minut. W Karpaczu zostanie oddana nowa baza gastronomiczno-usługowa, a w Zieleńcu snow park.

- Liczymy, że park przyciągnie kilka tysięcy snowboardzistów - deklaruje Grzegorz Głód, kierownik marketingu stacji narciarskich Winterpol. Obecnie kurort w sezonie odwiedza blisko 1 mln turystów. Spółka chce utrzymać przyrost narciarzy o 10 proc. w skali roku. Wynik ten udało jej się osiągnąć po tym, jak oddała w poprzednich latach nową kolej, dzięki czemu przepustowość wzrosła z 4,5 tys. do 8 tys. osób na godzinę. W tym roku ruszyła też budowa zupełnie nowego kompleksu na stoku Dębowca w Bielsku-Białej. Jego koszt to 24 mln zł. Teraz trwają prace związane z budową dolnej stacji kolei linowej.

Jak przyznają przedstawiciele ośrodków narciarskich, dzięki nowym inwestycjom poprawia się ich rentowność. Jeszcze dekadę temu oscylowała ona w okolicy 10 proc. Dziś jest to 15-16 proc. Dlatego kurorty zamierzają kontynuować modernizacje w kolejnych latach. Jak szacuje Sylwia Groszek z Polskich Stacji Narciarskich i Turystycznych, w przyszłym roku skala inwestycji może być zbliżona do tegorocznej. Szczególnie że pełną parą ruszy modernizacja ośrodka Pilsko w Korbelowie, który za 10,7 mln zł kupiła w tym roku od Gliwickiej Agencji Turystycznej spółka CTE Istebna. Zdaniem ekspertów w Pilsko zostanie wpompowane kilkadziesiąt milionów złotych. Inwestycje zamierzają także kontynuować Małe Ciche, Zieleniec i Karpacz. W tych ostatnich zostaną zainstalowane kolejne wyciągi dywanowe dla najmłodszych. - W przyszłym roku w Małem Cichem zainstalujemy wyciąg orczykowy, który zdemontowaliśmy w związku z budową kolei wyprzęganej. Powstaną też nowe trasy - dodaje Sławomir Buńda. Obecne prowadzone są na 14 ha terenu. W przyszłości będą na 24 ha.

Inwestycji mogłoby przybywać szybciej. Problemem jest jednak kapitał. - Modernizacja polskich ośrodków jest realizowana na ogół z pieniędzy własnych inwestorów, którzy posiłkują się też kredytem i leasingiem. Udział środków unijnych jest nieznaczny - mówi Sylwia Groszek. Szacuje się, że sięga on od kilku do kilkunastu procent.

Tymczasem koszt jednej kolei krzesełkowej to wydatek 12-15 mln zł. Przy założeniu, że wwozi ona turystów przez 100 dni w roku, inwestycja zwraca się w ciągu siedmiu lat.

@RY1@i02/2012/225/i02.2012.225.00000080a.804.jpg@RY2@

Turyści zagraniczni znów chętnie przyjeżdżają na narty do Polski

@RY1@i02/2012/225/i02.2012.225.00000080a.805.jpg@RY2@

Wojciech Stróżyk/Reporter

Co hamuje rozwój stacji narciarskich

Prawo o ochronie środowiska. Przed 2008 r., czyli datą, kiedy zostały ustalone nowe przepisy, wydanie decyzji w sprawie oddziaływania inwestycji na środowisko było ostateczne. Obecnie w ramach uzyskiwania decyzji o pozwoleniu na budowę istnieje ryzyko, że trzeba będzie ocenę przeprowadzać więcej niż raz. Wystarczy, że organ, który wydaje decyzję o pozwoleniu na budowę, uzna, iż wniosek różni się od wymagań określonych w decyzji środowiskowej. Inny problem to ustalone już obszary Natura 2000. Zdaniem inwestorów zostały one wyznaczone bez uwzględnienia istniejącej na nich infrastruktury, do tego na terenach często nieprzedstawiających znaczącej wartości przyrodniczej. A to utrudnia modernizację ośrodków.

Patrycja Otto

patrycja.otto@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.