Transportowcy windykują długi
Prawie 40 proc. firm nie reguluje terminowo należności wobec przewoźników. Boom przeżywają firmy świadczące usługi windykacyjne, działające przy giełdach transportowych
W Polsce jest zarejestrowanych prawie 150 tys. pojazdów wykonujących przewóz towarów, co daje nam pierwszą pozycję w Europie, a pod względem ogólnej ilości towarów przewiezionych drogami nasi przewoźnicy ustępują tylko Niemcom. W przewozach międzynarodowych i kabotażu są numerem jeden wśród 27 krajów UE.
Mimo rekordowych wyników właściciele firm transportowych borykają się z gigantycznymi zatorami płatniczymi. Powód? Powszechną praktyką w branży stało się zlecanie przewozów, a następnie odkładanie płatności ponad ustalony termin.
Wiceprzewodniczący Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Transportu Drogowego Leszek Duda twierdzi, że winę za powstawanie zatorów płatniczych ponoszą duże firmy zlecające przewóz, które wymuszają coraz dłuższe terminy zapłaty. - Podobną praktykę stosują spedytorzy, którzy wykorzystują nadpodaż usług.
Uniknąć przedawnienia
Z lipcowego raportu EGB Finanse wynika, że 69 proc. mikroprzedsiębiorców i 60 proc. małych podmiotów w branży transportowej ma problemy z płynnością finansową. Według Euler Hermesa przewoźnicy otrzymują w terminie tylko 62 proc. należności, a sami muszą regulować na bieżąco np. raty leasingowe i faktury za paliwo, które stanowią ponad 50-60 proc. ich kosztów.
Do niedawna wielu przedsiębiorców nie korzystało z windykacji, obawiając się, że nie otrzymają kolejnego zlecenia.To błąd, bo im krócej przeterminowana jest należność, tym łatwiej ją odzyskać. W dodatku w przypadku usług transportowych roszczenia przedawniają się już po roku. A przedawnionych wierzytelności co do zasady nie można zaliczyć do kosztów, a odzyskanie długu jest droższe i trudniejsze.
Część korzysta z usług faktoringowych. Ale pojawił się też nowy trend. Rozkwit przeżywają usługi windykacyjne oferowane przez operatorów giełd frachtowych.
Podejście do windykacji zmieniło się, kiedy zjawisko odraczania terminów płatności się nasiliło. Do InkasoLogintrans przy giełdzie Trans.eu przez cały 2011 r. trafiło 35,5 tys. spraw, podczas gdy tylko w I półroczu tego roku było ich już 20,2 tys. Skuteczność w odzyskiwaniu wierzytelności wynosi 83 proc., a łączna kwota wyegzekwowanych rocznie należności przekracza 80 mln zł. Średnia wartość zgłaszanej wierzytelności to 2,5 tys. zł. Wzrost zainteresowania usługami odnotował też TimoCom przy giełdzie TC Truck & Cargo, który liczbę użytkowników szacuje na 85 tys. Skuteczność w odzyskiwaniu długów to 88 proc.
Jak zejść z prowizji
Korzystający z windykacji za pośrednictwem giełd towarowych mają możliwość odzyskania należnych im pieniędzy bez konieczności angażowania zewnętrznej pomocy prawnej, co oznacza oszczędności. Klient musi uiścić opłatę za przyjęcie zgłoszenia - poniżej 100 zł. Następnie płaci prowizję - zwyczajowo 7 proc. od odzyskanej kwoty, ale pojawiły się już oferty na poziomie 3,5 proc. Zdarzają się oferty bez opłaty za przyjęcie zgłoszenia. Klient płaci tylko prowizję od odzyskanej kwoty, której górny pułap jest wcześniej ustalony.
Zlecenia inkaso można składać po upływie 30 dni od uzgodnionego terminu płatności i wezwaniu dłużnika do zapłaty.
Procedury odzyskiwania długów są z góry ustalone. W TransInkasso windykatorzy najpierw wnioskują o uregulowanie należności przez monity oraz interwencje telefoniczne i e-mailowe. W przypadku braku spłaty dług może trafić na giełdę wierzytelności Trans.eu. Ta instytucja pełni rolę rejestru długów, do którego dostęp mają przedstawiciele branży transportowej płacący abonament. Dłużnik nieregulujący zobowiązań traci dostęp do giełdy ładunków i pojazdów. W przypadku TimoCom przedsiębiorstwo, które nie ureguluje należności, jest wpisywane na listę dłużników i traci dostęp do giełdy TC Truck & Cargo, czyli możliwość pozyskiwania nowych kontrahentów
Jako barierę w odzyskiwaniu należności windykatorzy podają przede wszystkim zaniedbywanie obowiązków przez zleceniodawców. Na wszczęcie postępowania nie pozwala często np. niekompletna dokumentacja czy nieczytelne zapisy. Barierą w odzyskiwaniu pieniędzy bywa też niewypełnienie listu przewozowego. Często zamiast niego stosuje się WZ (dokument wydania zewnętrznego), a w nim nie można zawrzeć klauzul, które ułatwiły późniejsze dochodzenie roszczeń. Czasami transakcja transportowa opiera się jedynie na fakturze VAT, na której brakuje czytelnego podpisu i daty.
@RY1@i02/2012/196/i02.2012.196.13000050l.802.jpg@RY2@
Spływ należności w branży transportowej
Konrad Majszyk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu