Podwodny świat przedsiębiorcy z Gryfina
Zawodu nurka głębinowego Dariusz Torebko nauczył się, by pracować na platformach naftowych na Morzu Kaspijskim jeszcze za czasów ZSRR. W 1990 roku założył Alpinur - firmę świadczącą usługi dla armatorów i portów
- Podejmuję się prac szczególnie trudnych, których inni nie są w stanie wykonać. To dla mnie wyzwanie zawodowe, szansa na niezły zarobek - przyznaje właściciel Alpinuru. Jego firma jest jedną z nielicznych polskich firm, które zajmują się podwodnym czyszczeniem kadłubów statków, i usługę tę świadczy niemal w całej Europie. Według Torebko to są najczęściej wykonywane przez niego zlecenia, ale największe przychody i najlepszą zyskowność przynoszą prace refulacyjne, czyli pogłębianie dna akwenów wodnych. Alpinur w swojej przystani na Odrze w Gryfinie cumuje flotę sprzętu, m.in. pogłębiarkę i jedną z trzech w całej Europie maszyn do czyszczenia kadłubów statków morskich tzw. brushcart, rekomendowaną przez organizacje ekologiczne. W sumie park maszynowy Alpinuru zajmuje 200 metrów nabrzeża.
Dariusz Torebko przekonuje, że właśnie bogaty park maszynowy, 15-osobowa załoga z trzema profesjonalnymi nurkami na etacie, sprawiają, że nieźle radzi sobie na polskim rynku.
Roczne przychody firmy - około 3 mln zł - generują przede wszystkim zlecenia z budżetówki. Alpinur jest wykonawcą lub podwykonawcą prac hydrotechnicznych. Taka współpraca niesie ze sobą jednak spore ryzyko, ponieważ duże firmy często, by zdobyć kontrakt, tną koszty, zwlekają potem z płatnościami dla podwykonawców, stąd w tej branży zatory finansowe są czymś powszednim i groźnym dla takich małych firm jak moja - wyjaśnia Torebko. Ale jest i druga strona medalu. Zleceniodawcy z sektora budżetowego często winę za źle wykonany projekt zrzucają na wykonawców. Właściciel Alpinur już się do tego przyzwyczaił. I pomimo braku ekonomicznego wykształcenia świetnie potrafi sterować firmą. Ostatnio zredukował zatrudnienie, jednocześnie inwestując w nowe urządzenia.
- Pracy jest bardzo dużo. Ale trzeba wybierać kontrakty najbardziej zyskowne, a dziś są to przede wszystkim pracę refulacyjne, gdzie rentowność jest dosyć wysoka - mówi Torebko.
Prezes Torebko w firmie zajmuje się całością spraw związanych z finansami (poza księgowością), relacjami z klientami, logistyką. Do niedawna we wszystkim pomagała mu córka, jedna z ośmiu kobiet w powojennej Polsce, posiadająca uprawnienia zawodowego nurka. Prezes Alpinuru swojej morskiej pasji poświęca też mnóstwo uwagi po godzinach pracy. Od 16 lat wydaje miesięcznik "Magazyn Nurkowanie", pełniąc również funkcję redaktora naczelnego. Jego drugą pasją jest rolnictwo. Od paru lat prowadzi pod Gryfinem gospodarstwo rolne pełne zwierząt hodowlanych. - Nie robię tego dla zysku lecz by spełnić dziecięce marzenia.
@RY1@i02/2012/188/i02.2012.188.21400010a.807.jpg@RY2@
Dariusz Torebko W latach 80. zanim założył swoją firmę, pracował jako nurek głębinowy
Kamienie milowe sukcesu
● urynkowienie usług morskich po 1990 r.
● zakup sprzętu do czyszczenia kadłubów statków morskich
● boom na prace hydrotechniczne, dzięki środkom z Unii Europejskiej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu