Firmy rodzinne przeżywają drugą młodość dzięki następcom
Poprawa warunków działania i coraz łatwiejszy dostęp do kredytów sprawiły, że małe firmy zaczęły zapuszczać korzenie, mają długoletnie plany, a ich właściciele nie muszą się martwić o dziedziców
Małe rodzinne firmy na początku lat 90. były drożdżami, na których rósł polski kapitalizm. Kilka lat później pejzaż zaczął ulegać zmianom. Wiele z nich dojrzało, stało się dużymi lub nawet ogromnymi przedsiębiorstwami, spora część została sprzedana zagranicznym gigantom lub funduszom inwestycyjnym.
W 2012 r. rodzinne, często wielopokoleniowe firmy, przeżywają swoją drugą młodość. Rzecz jasna nie są to już paroosobowe zakłady, ale małe fabryczki z kilkudziesięcioosobową załogą.
Przedstawieni poniżej bohaterowie małego biznesu to właśnie przedstawiciele tej kategorii - firmy z historią, założone przez ojców, a dziś współzarządzane przez ich dzieci, już namaszczone na dziedziców i następców.
Dzięki temu drugiemu pokoleniu właścicieli rodzinnego biznesu ponownie nabrał impetu. Wykształceni biznesowo, znający obce języki następcy realizują plany swoich ojców - rozwijają zagraniczne kontakty, z powodzeniem starają się o dofinansowanie z banków i funduszy europejskich, wprowadzają automatyzację i informatyzację w przejmowanych firmach.
Drugi oddech, jaki złapały małe, ale już dojrzałe firmy, to m.in. efekt ich większej otwartości na świat zewnętrzny, również jeśli chodzi o finansowanie. Firmy rodzące się w latach 90. budowane były za zakumulowany kapitał zdobyty pracą za granicą lub odziedziczony. Dziś pokolenie dzieci pierwszych polskich kapitalistów bez żadnych oporów finansuje rozbudowę biznesu kredytami bankowymi. Przede wszystkim dzięki temu, że stały się one łatwo dostępne i coraz częściej traktowane przez nich jak zwykły kredyt konsumpcyjny, który reklamuje się w telewizji. Młodzi przedsiębiorcy łatwiej dogadują się z bankowymi konsultantami. Tym bardziej że banki traktują przedsiębiorców jak klientów indywidualnych, co oznacza szybką obsługę i decyzje kredytowe niemal od ręki. Na przykład w PKO Banku Polskim średni czas oczekiwania na decyzję to zaledwie jeden dzień, a wypłata środków następuję średnio tego samego lub następnego dnia.
Druga młodość firm rodzinnych to nie tylko efekt łatwiejszego pieniądza, ale też z pewnością sytuacji na rynku pracy. Młodym następcom założycieli małych firm łatwiej jest rozpocząć karierę w rodzinnym biznesie w małej miejscowości, niż zrobić karierę w korporacji w wielkiej aglomeracji.
Przykłady bohaterów małego biznesu opisane poniżej pokazują też jeszcze jedno zjawisko. Najlepiej dwadzieścia lat polskiego kapitalizmu przetrwały firmy zakładane i kierowane przez ludzi, którzy swoje pierwsze menedżerskie kroki stawiali w czasach PRL-u, w państwowych bądź spółdzielczych przedsiębiorstwach, mających solidne wykształcenie ekonomiczne lub inżynierskie. Z takim zapleczem know-how łatwiej poradzili sobie z trudnościami i potrafili zaszczepić bakcyl przedsiębiorcy swoim następcom.
Młodzi przedsiębiorcy łatwiej dogadują się z bankowymi konsultantami. Tym bardziej że banki traktują przedsiębiorców jak klientów indywidualnych, co oznacza szybką obsługę i decyzje kredytowe niemal od ręki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu