Swetry z pagonami - czyli jak zarabiać na mundurowym dziewiarstwie
Już jako licealista Maciej Pulwicki pomagał mamie w zakładzie dziewiarskim, prowadząc księgowość. Teraz jest jego właścicielem
Kiedy w latach 90. Maciej Pulwicki przejął od swojej mamy Zakład Dziewiarski "Stella" z Poznania zmienił profil produkcji, zaniechał dziewiarstwa dla cywilów całkowicie przestawiając się na wyrób swetrów mundurowych. Był to strzał w dziesiątkę, bo nisza odbiorców jest pokaźna i w miarę wiarygodna finansowo - Moimi odbiorcami są m.in. żołnierze, policjanci, leśnicy, straż miejska, celnicy - wylicza Pulwicki. Swojego czasu sporo sprzedawał do Islandii, ale po bankructwie pośrednika całość produkcji trafia do krajowych odbiorców.
Miesięcznie udaje mu się sprzedawać średnio 200 - 300 swetrów (cena za sztukę to od 65 do 80 zł ). Taka skala działalności pozwala osiągać roczne przychody w wysokości 200 tys. zł, przy zatrudnieniu przy produkcji pięciu osób.
Właściciel "Stelli" przyznaje, że może nie jest to dużo, ale maszyny dziewiarskie, którymi dysponuje, nie są najnowszej generacji. A on jest bardzo ostrożnym przedsiębiorcą i od banków trzyma się z dala, nie korzystał też do tej pory z unijnych dotacji. - Sytuacja jeśli chodzi o odbiorców nie jest na tyle ustabilizowana, że można bez obaw zaciągać kredyt. Wolę unikać sytuacji, kiedy nie miałbym z czego spłacać swoich zobowiązań - tłumaczy Pulwicki. - A na co dzień mam do czynienia z sytuacją, kiedy kontrahenci przeciągają do maksimum terminy płatności, czasami w ogóle nie płacą. To wszystko utrudnia prowadzenie firmy, zakłóca płynność finansową i praktycznie uniemożliwia planowanie w dłuższym okresie czasu - dodaje. Jako ekonomista, absolwent Wyższej Szkoły Zarządzania i Bankowości w Poznaniu, zdaje sobie sprawę z ryzyka, jakie ze sobą niesie zadłużanie się, dlatego jest bardzo ostrożny jeśli chodzi o dobór odbiorców i dostawców surowca, który pochodzi głównie z zagranicy.
Ale dostrzega też pozytywy bycia przedsiębiorcą - niezależność, satysfakcja, samodzielne planowanie sobie pracy. Poza tym, zdaniem Pulwickiego, coraz lepiej układa się współpraca małych firm z urzędami skarbowymi, która kiedyś była jednym wielkim koszmarem. - Dziś urzędnicy są mili i życzliwi, czasami pomogą i doradzą - mówi Pulwicki.
A plany na przyszłość? Zastanawia się, w jaki sposób powiększyć grono odbiorców. Jednym ze sposobów może być sprzedaż przez sklep internetowy, także za granicę. - Na razie jest to pomysł. Jego realizacja wymagałaby najpierw zapewnienie sobie stałego zbytu, a wcześniej inwestycji w park maszynowy, a to koszt w granicach od 500 tys. do 1 mln zł - zastanawia się właściciel "Stelli".
Od lat jego marzeniem jest też własny, a nie wynajmowany lokal produkcyjny, który pozwoliłby obniżyć koszty działalności.
Kamienie milowe sukcesu
● zdobycie doświadczenia biznesowego w okresie liceum i studiów
● przestawienie produkcji wyłącznie pod kątem służb mundurowych
● ustabilizowanie wielkości sprzedaży dzięki zdobytej renomie i wysokiej jakości
@RY1@i02/2012/188/i02.2012.188.21400030j.807.jpg@RY2@
Maciej Pulwicki , Z inwestycjami w nowe maszyny czeka do momentu uruchomienia sprzedaży przez internet
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu