Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Długoterminowa analiza indeksów a krótkoterminowa spekulacja

2 lipca 2018

W długim terminie na wykresie miesięcznym indeksu WIG20 oraz WIG znajdujemy się w trendzie wzrostowym. Na indeksie Dow Jones jesteśmy w długoterminowym trendzie bocznym. 30 września 2011 r. Dow Jones zamknął miesiąc na poziomie 10 597,1 pkt, 30 września 1999 r. zamknięcie wyniosło 10.337 pkt. To 200 pkt w 12 lat. Czy długoterminowa analiza indeksów ma jakiś sens?

Inwestorzy wierzą, że indeks giełdowy odzwierciedla osiągnięcia gospodarcze. Tak nie jest i tu leży problem analiz długoterminowych.

Kto pamięta o bankrutach

Pamiętamy spółkę Bear Stearns, która w 2008 roku musiała opuścić indeks SP500 ze względu na utratę odpowiedniej kapitalizacji. Wtedy były ogromne przetasowania w akcjach SP500 i wiele spółek wypadło z indeksu. Zastąpienie spółek w indeksie spółkami droższymi pozwala utrzymać indeks na dotychczasowym poziomie, a nawet spowodować jego rozszerzenie w kapitalizacji. Spółką, która trafiła do indeksu zamiast Bear Strearns, była Visa IPO.

W Polsce też kiedyś w indeksie WIG20 był Bioton, a teraz go nie ma. Pojawili się nowi: PGE, Tauron, JSW, Bogdanka, PZU. Ostatnio Synthos i Boryszew. Nowe spółki stabilizują indeks. Ciekawe, jak by wyglądał WIG20 liczony według spółek z lat 90? Czy zastanawialiśmy się, co się stało ze spółkami z pierwszej piątki na początku istnienia GPW? Tonsil, Próchnik, Krosno, Exbud, Kable Śląskie i szósty Swarzędz. Wspaniałe i najlepsze spółki wybrane do prywatyzacji zniknęły z parkietu.

Kryzys goni kryzys, a indeksy amerykańskie stoją jak zaczarowane od lat. No cóż, w razie kolejnej przeceny znowu pojawią się nowe i mocne spółki, a o bankrutach nikt nie będzie pamiętał. Oprócz rozczarowanych długoterminowych akcjonariuszy. Przykład z rynku polskiego, który mi przychodzi na myśl - PBG - jest bardzo dobry. Perspektywa maksymalnie trzymiesięczna wydaje się optymalna.

Zrozumieć wykres

W książkach piszą, że sama analiza techniczna wystarcza, aby poradzić sobie na rynku. Jest to błędne założenie. Bez znajomości czynników fundamentalnych w równym stopniu jak czynników technicznych sobie nie poradzimy. Musimy być na bieżąco z informacjami i jednocześnie patrzeć na wykresy. Rynek jest żywym organizmem i reaguje na wszystkie bieżące wydarzenia. Nie ma takiej możliwości, by rynek poruszał się w jedną lub drugą stronę bez brania pod uwagę otoczenia. Raporty dotyczące gospodarki amerykańskiej, decyzje Fed w sprawie stóp procentowych, poziom zaufania konsumentów czy raporty o wynikach spółek mają wpływ na zachowanie rynku. To mogą być także polityka stóp procentowych, wojny, naturalne katastrofy czy akty terroryzmu, na które nie mamy wpływu.

Zanim zaczniemy analizować rynek od strony technicznej, musimy być na bieżąco z informacjami fundamentalnymi. W dobie internetu i wszechobecnych mediów informacje pojawiają się szybko i niespodziewanie. W dzisiejszych czasach inwestor musi codziennie śledzić wiadomości. Inwestowanie długoterminowe stało się bardzo niebezpieczne. Wiąże się ono z wieloma niespodziankami, które mogą wystąpić w czasie, gdy posiadamy pozycję.

Im bardziej skracamy ramę czasową, w której operujemy, tym bardziej uniezależniamy się od czynników zewnętrznych. Najważniejszą rzeczą w handlu na giełdzie jest zidentyfikowanie formacji charakteryzującej się małym ryzykiem. Musimy uprościć nasze podejście na tyle, aby wykres stał się dla nas zrozumiały. Musi być to wykres, który nauczymy się czytać tak, abyśmy mogli próbować przewidzieć, gdzie podąży rynek.

Handlowanie na giełdzie polega na odszukiwaniu okazji do otwarcia pozycji w najbardziej sprzyjającym dla nas momencie. Kiedy na wykresie pojawi się znany nam układ, zaczynamy działać mechanicznie. Jeśli odmówimy otwarcia pozycji w momencie, gdy prawdopodobieństwo jest po naszej stronie, to zniszczymy wszystko, czego się o rynku nauczyliśmy. Jeśli nie otwieramy pozycji na formację, na którą inwestujemy, to oznacza, że nie mamy do niej zaufania, a więc nie powinniśmy na nią grać.

Recepta na zyski

Jest tylko jeden sposób na konsekwentne zarabianie pieniędzy na giełdzie. Nie jest to żadna tajemnica, gdyż piszą o tym w każdej książce o analizie technicznej. Teoretycznie każdy jest doskonale przygotowany, gorzej z wykonaniem praktycznym.

Jaki to sposób i jakie czynności powinniśmy wykonać? Po pierwsze: otwieramy pozycję w odpowiednim momencie. Po drugie: pozycję trzymamy, jeśli mamy na niej zysk. Jeśli zysku nie mamy, to zamykamy pozycję na naszej linii obronnej. Po trzecie: zamykamy pozycję zyskiem, kiedy rynek zawraca. Po czwarte: zaczynamy od początku.

Teoretycznie jest to bardzo proste i znane wszystkim podejście. Dlaczego w takim razie wielokrotnie trzymamy pozycję, która od wielu miesięcy jest na stracie, czekając, aż wrócimy do swojej ceny? Akcjonariusze takich spółek jak PBG czy DSS doskonale wiedzą, o czym tu mówimy. Pierwsza rzecz, której musimy się nauczyć, to utrzymywanie tylko tych pozycji, na których mamy zysk. Wszystkie inne muszą być odrzucone natychmiast. Okazje na rynku będą zawsze. Tak jak wagon metra wjeżdża na stację co kilka minut, tak formacje, w które inwestujemy lub którymi handlujemy, będą się pojawiały na rynku. Jestem na rynku od 20 lat i widziałem setki razy, że największe straty mieli ci, którzy odmawiali zamknięcia pozycji ze stratą. Jeśli będziemy przygotowani na czekanie na właściwe warunki rynkowe, to będziemy w stanie handlować z bliskimi stopami, czyli małym ryzykiem.

Kolejna podstawowa zasada: ważne jest to, co widzimy, a nie to, co myślimy. Wchodzenie w rynek z opinią o nim jest największym błędem, jaki możemy zrobić. Nikt nie wie, co będzie na rynku, bo wiedzieć nie może. Kolejne informacje mogą zmienić nastrój o 180 stopni i żadna analiza techniczna tego nie wykaże. Nie da się być na rynku przez cały czas. Jedynie, co możemy zrobić, to zabrać czasem z rynku kąsek dla siebie. Nikt nigdy nie będzie kupował dołka i sprzedawał szczytu, bo to jest po prostu niemożliwe. Jedyne, co możemy zrobić, to wejść w rynek na układ nam znany i wyjść z niego według indywidualnie ustalonych zasad.

Najlepsze formacje mogą pracować dla nas maksymalnie w 75 proc. przypadków. Kiedy nie pracują, musimy mieć plan ratunkowy. Tak długo, jak będziemy o tym pamiętać, nie stanie się nam nic złego. Rynek ma swoją wolę i zawsze robi to, co chce. Tylko czasem tworzy pewne struktury, które mogą dla nas pracować. Nie zawsze jest przewidywalny i musimy się z tym pogodzić. Transakcje krótkoterminowe to szukanie na rynku okazji.

Od 13 lat Dow Jones oraz SP500 stoją praktycznie w miejscu. Tylko dlatego, że spółki wchodzące w skład jego indeksu są wymieniane systematycznie na inne, mocniejsze. Ciekawe, ile wynosiłaby dziś wartość SP500, biorąc pod uwagę jego skład z 2008 roku? Strategia "kup i trzymaj" jak na razie się nie opłaca. Jedynym sposobem, by rynek pokonać, są transakcje krótkoterminowe. Oczywiście, każdy wie, że największe pieniądze zarabia się w hossie. Warunek pierwszy - hossa. Warunek drugi - trzeba mieć wtedy akcje. Kiedy na rynku nie ma trendu, a nikt nie wie, czy i kiedy się pojawi, to transakcje krótkoterminowe są jedynym sposobem, by na rynku przetrwać.

@RY1@i02/2012/125/i02.2012.125.05000010a.802.jpg@RY2@

Paweł Szczepanik, Szkolenia z Inwestycji Giełdowych, analityk KBC Securities

Paweł Szczepanik

Szkolenia z Inwestycji Giełdowych, analityk KBC Securities

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.