Nadal jest dobry czas na inwestowanie w turystykę
W 2008 r., gdy wybuchł kryzys finansowy, rynek turystyczny w Polsce nieznacznie się skurczył. Jednak od 2009 r. znów nieustannie rośnie. W najbliższych latach ten trend się utrzyma, nie tylko ze względu na spodziewane efekty promocji Polski podczas Euro 2012
Nadchodzi u nas dobry czas dla jedno- i dwugwiazdkowych hoteli, tańszych pensjonatów, hosteli, schronisk, knajpek i ośrodków SPA w miejscowościach wypoczynkowych oraz uzdrowiskowych.
Atrakcyjna Europa
Według Światowej Organizacji Turystycznej (United Nations World Tourism Organization - UNWTO) Europa jest i w najbliższej dekadzie pozostanie najczęściej odwiedzanym przez turystów kontynentem. Jej udział w globalnym rynku turystycznym przekracza dziś 50 proc. Tymczasem wedle prognoz UNWTO do 2020 r. rynek turystyczny w Europie najszybciej będzie rósł w jej środkowo-wschodniej części, czyli m.in. w Polsce. Będzie to także skutkiem kryzysu finansowego z 2008 r. (i tego obecnego) w strefie euro, który bardzo odciska się na europejskiej branży turystycznej. Europejczycy zaciskają pasa, rzadziej wyjeżdżają na urlopy za granicę i chętniej korzystają z tańszych ofert. Co to oznacza dla Polski? To, że więcej Polaków, którzy na podróże i wypoczynek wydają coraz większe sumy, będzie spędzało wakacje w kraju, a z drugiej strony będziemy mieć więcej turystów zagranicznych, bo usługi turystyczne są u nas wciąż dużo tańsze niż na zachodzie Europy. Są też tańsze niż w Czechach i na Węgrzech, które są naszymi głównymi konkurentami na rynku turystycznym. Do tego dochodzi słaby od 2008 roku złoty, który w najbliższych latach z różnych względów niemal na pewno znacząco się nie wzmocni.
Mniej wyjeżdżamy
Już to zniechęca nas do podróżowania za granicę. Według danych GUS Polacy już w 2010 r. odbyli w porównaniu do 2009 r. o 11,1 proc. mniej tzw. długookresowych (trwających dłużej niż 5 dni) i o 27,3 proc. mniej krótkookresowych podróży zagranicznych. To zjawisko powtórzyło się w zeszłym roku. Ze statystyk Instytutu Turystyki wynika, że w pierwszych trzech kwartałach 2011 r. Polacy odbyli 4,5 mln turystycznych podróży za granicę- czyli aż o 1/5 mniej niż w tym samym okresie 2010 r. W tym czasie nasze wydatki na turystyczne wyjazdy zagraniczne spadły o 29 proc., a na krajowe - długookresowe - wzrosły o 14 proc. (w przypadków krótkookresowych były na zbliżonym poziomie). To zjawisko widać jeszcze wyraźniej, gdy weźmie się pod uwagę wyniki sprzedaży działających w Polsce biur podróży z zeszłej zimy. W przypadku Austrii, gdzie Polacy tradycyjnie jeżdżą na narty, spadek sprzedaży w sezonie "zima 2010/2011" sięgnął, według branżowego czasopisma "Wiadomości Turystyczne", aż 35 proc., a w przypadku Włoch - 22 proc. W tym samym czasie polskie kurorty narciarskie przeżywały oblężenie, do czego przyczyniła się, oczywiście, pogoda - poprzednia zima była u nas mroźna i śnieżna.
Coraz więcej turystów
Skutkiem słabego złotego jest też to, że w Polsce znów dość szybko rośnie liczba zagranicznych turystów. Jeszcze w 2009 r. było ich u nas tylko 11,9 mln, w tym ma być to już - według prognoz Instytutu Turystyki - 13,5 mln. Najwięcej zagranicznych gości mamy z Niemiec (największy rynek turystyczny w Europie), Wielkiej Brytanii, Rosji i Ukrainy. Przyjedzie ich więcej w czasie Euro 2012, które będzie największą dotychczasową promocją naszego kraju. Wielu zagranicznych kibiców po raz pierwszy zobaczy Polskę i wiele wskazuje na to, że im się u nas spodoba, że będą chcieli przyjechać tu ponownie. Wiele na to wskazuje, bo większości turystów z zagranicy, którzy już u nas byli, Polska przypadła do gustu (tak wynika z "Badań konsumenckich usług turystycznych w Polsce w 2011 r." przeprowadzonych przez TNS OBOP na zlecenie Polskiej Organizacji Turystycznej).
Do spędzania urlopów w Polsce będzie zachęcać jednak nie tylko nasza słaba waluta i stosunkowo niskie ceny usług turystycznych. Bardzo ważne jest też to, że z roku na rok do Polski coraz łatwiej dotrzeć, ale też łatwiej przemieszczać się wewnątrz kraju. Mamy coraz więcej połączeń lotniczych, nasze lotniska przed Euro 2012 zostały gruntownie unowocześnione i rozbudowane, poprawia się stan polskich kolei. Istotniejsze jest jednak to, że kilka lat temu, w związku z Euro 2012, rząd zdecydowanie przyspieszył budowę dróg ekspresowych i autostrad. Już w tym roku będzie gotowa u nas większość podstawowej sieci dróg szybkiego ruchu. Zachodnie sieci hotelowe, które ostatnio znów zaczęły w Polsce intensywnie się rozwijać, robią to w związku z Euro 2012. Jednak nie ze względu na kibiców, którzy przyjadą na te mistrzostwa. Ale z uwagi na wyżej wymienione powody. Czyli po pierwsze na to, że Euro 2012 spowoduje zmasowaną promocję Polski. A po drugie, że ten piłkarski turniej zmobilizował nasz rząd do wielkich inwestycji w infrastrukturę transportową, dzięki którym łatwiej będzie po Polsce się poruszać, dotrzeć do miejscowości wypoczynkowych. We Włoszech budowa sieci autostrad i dróg szybkiego ruchu doprowadziła do prawdziwego przełomu na tamtejszym rynku turystycznym, dzięki nim Włosi zaczęli dużo częściej podróżować po swoim kraju. Podobnie może być i u nas.
Światowe mody
Polsce będą sprzyjać także ogólnoświatowe trendy turystyczne. Ze względu na starzenie się społeczeństw coraz większego znaczenia będzie nabierać szybki, łatwy i komfortowy dojazd do miejsca wypoczynku. Wzrośnie popyt na miejsca ciche, spokojne, niezatłoczone, których u nas wciąż nie brakuje. Niemieccy czy francuscy emeryci w wielu przypadkach chętniej przyjadą do Polski niż do oblężonych przez tłumy ludzi, hałaśliwych kurortów w egzotycznych krajach, do których podróż samolotem trwa wiele godzin.
Kolejnym sprzyjającym nam trendem w światowej turystyce jest to, że w krajach rozwiniętych kurczą się domowe budżety na podróżowanie i zmienia się sposób spędzania urlopu. Zachodni Europejczycy, Amerykanie czy Japończycy coraz częściej decydują się na podróże tańsze i nieodległe od miejsca ich zamieszkania (mniejsze koszty dojazdu). Coraz częściej wybierają kilka krótszych wyjazdów w roku niż jedne długie wakacje. Tak dzieje się też w przypadku Polaków. Przy kilku krótszych wyjazdach czas i koszt transportu do miejsca wypoczynku ma dużo większe znaczenie, co będzie nas zachęcać do wypoczynku w kraju. A Niemców, którzy lubią podróżować za granicę, a jednocześnie dominują wśród zagranicznych turystów w naszym kraju, będzie skłaniać do częstszego wybierania Polski zamiast jakichś odległych państw.
Na naszą korzyść przemawia również fakt, że wiele polskich miejscowości turystycznych w ostatnich latach wypiękniało i unowocześniło się. Inwestowało - głównie z dotacji unijnych - w to, co ma przyciągać do nich zwiedzających i wczasowiczów. Poprawiało swój wygląd, modernizowało swe ulice i place, urządzało na nowo parki miejskie, budowało baseny, sale koncertowe, deptaki, ścieżki rowerowe i spacerowe, zwiększało liczbę udogodnień dla turystów. Dzięki temu wiele naszych kurortów, np. Szczawnica, już nie odstaje od zachodnioeuropejskich.
W co inwestować
Duża część bazy turystycznej w Polsce, szczególnie noclegowej, to pozostałość po PRL i latach 90. W wielu przypadkach jest więc mało nowoczesna, kiepskiej jakości, oferuje bardzo niski standard (chodzi np. o wciąż częste u nas wspólne łazienki dla kilku pokoi). To dlatego w naszym kraju im niższej klasy obiekt noclegowy, tym mniejsze jego napełnienie (w kwaterach prywatnych i gospodarstwach agroturystycznych nie przekracza ono przeciętnie 20 proc.). Podczas gdy na Zachodzie jest dokładnie odwrotnie. Przyszłość masowej turystyki w naszym kraju to przyzwoity standard (m.in. pokój z własną łazienką) za niewygórowaną cenę.
Dlatego właściciele wielu obiektów turystycznych w Polsce będą musieli je modernizować, żeby nie tracić gości. Tym bardziej że konkurencja będzie się zaostrzać, szczególnie ze strony chętnie wybieranych przez turystów (ze względu na ujednolicony, przewidywalny standard) sieci hotelarskich i gastronomicznych, inwestujących teraz u nas przede wszystkim w obiekty niższej klasy, dla masowego klienta, oferujące niskie ceny.
A co z nowymi inwestycjami? Według Ministerstwa Sportu i Turystyki w naszym kraju wciąż bardzo brakuje tzw. hoteli ekonomicznych, jedno- i dwugwiazdkowych. Za mało jest tanich pensjonatów o przyzwoitym standardzie oraz hosteli i prywatnych schronisk turystycznych. Popyt na noclegi w tych ostatnich szybko u nas rośnie. Według danych GUS z prywatnych schronisk turystycznych w zeszłym roku skorzystało w Polsce o 15 proc. więcej osób niż w 2010 r., a z hosteli aż o 20 proc. więcej. Dobrze rokują też knajpki oraz ośrodki spa &wellness w miejscowościach uzdrowiskowych. Po pierwsze dlatego, że europejskie kraje się starzeją, a do tego Europejczycy coraz bardziej dbają o swoje zdrowie (wraz z rosnącą tzw. świadomością zdrowotną). A po drugie polskie sanatoria są najtańsze w regionie - dużo tańsze niż w Niemczech, tańsze niż w Czechach, na Węgrzech, Słowacji czy w krajach bałtyckich. Dobrze rokuje też u nas tzw. ekoturystyka, bo w krajach rozwiniętych rośnie zainteresowanie nią, a Polska ma doskonałe warunki do jej rozwoju - wciąż dużo cennych przyrodniczo, mało jeszcze przekształconych przez człowieka obszarów, dużo tradycyjnego rolnictwa i naturalnych krajobrazów.
@RY1@i02/2012/077/i02.2012.077.167000100.803.jpg@RY2@
@RY1@i02/2012/077/i02.2012.077.167000100.804.jpg@RY2@
Ruch turystyczny w Polsce znów rośnie
Jacek Krzemiński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu