Uwaga na pułapki w bancassurance
Jeśli jest taka możliwość, najlepiej wykupić polisę osobno, zamiast korzystać ze standardowej, dołączonej do umowy na usługi bankowe
Na rynku finansowym roi się od produktów oferowanych właścicielom firm i osobom fizycznym, które prócz budzącej zaufanie nazwy oferują niewiele. Do Biura Rzecznika Ubezpieczonych z roku na rok wpływa coraz więcej skarg na bankowe, sprzedawane w pakiecie z kredytami produkty ubezpieczeniowe. Na wniosek rzecznika sprawą zajęła się Komisja Nadzoru Finansowego, która ostatnio rozesłała do ubezpieczycieli ankietę z pytaniami o tego typu produkty. Skala problemu jest bowiem niemała. Według KNF tylko w ubiegłym roku wartość ubezpieczeń finansowych wyniosła blisko 800 mln zł. Samych polis związanych ze spłatą kredytu banki sprzedały za blisko pół miliarda złotych, o 10 proc. więcej niż rok wcześniej.
Konflikt interesów
Sama konstrukcja tego typu produktów budzi poważne zastrzeżenia nadzoru. Sprzedające polisy ubezpieczeniowe banki pośredniczą bowiem między klientem a zakładem ubezpieczeń. Z tego tytułu pobierają prowizję. Zdaniem rzecznika jest to niedopuszczalne, ma bowiem miejsce typowy konflikt interesów. - Z jednej strony wobec zakładu ubezpieczeń bank gra z klientem z jednej drużynie, razem z nim bowiem stara się zabezpieczyć przed związanym z zaciągnięciem zobowiązania finansowego ryzykiem - mówi Krystyna Krawczyk, dyrektor Biura Rzecznika Ubezpieczonych. - Z drugiej strony jest sprzedawcą, który od swojego zleceniodawcy pobiera prowizję od wykonanego zadania.
W wyniku tego konfliktu, jak podkreśla rzecznik, traci kredytobiorca. Ma on bowiem prawo przypuszczać, że bank stoi po jego stronie i oferując polisę dba, by była korzysta i w razie wypadku pokrywała straty.
Z tym wiąże się następny problem. Dołączane do umowy dokumenty jako beneficjenta najczęściej wskazują bank. To na jego konto mają być przelane pieniądze w razie wystąpienia objętego ubezpieczeniem zdarzenia. W przypadku sporu, a jeśli polisa związana jest z kredytem zaciąganym przez firmę, w grę wchodzą kwoty znacznie wyższe niż w przypadku osób fizycznych, to bank jest stroną w postępowaniu toczącym się z zakładem ubezpieczeniowym. Gdy właściciel wykupuje polisę na życie, jego spadkobiercy mają więc małe szanse na uzyskanie jakiegokolwiek odszkodowania. Stroną w postępowaniu jest bowiem bank, a nie rodzina zmarłego, mimo że to on, w imieniu swoim lub firmy, opłacał składki, a nie instytucja finansowa.
Koszty i umowy
Kolejnym problemem jest wysokość prowizji. Według Komisji Nadzoru Finansowego banki otrzymują nawet kilkadziesiąt procent od wartości odprowadzanych na konta zakładu ubezpieczeń składek. Niewielka część idzie zatem na ochronę przed ryzykiem, większość stanowi zysk pośredniczącej instytucji finansowej.
Same umowy o ubezpieczenie celowo są komplikowane. Często się zdarza, że produkt oferuje ochronę jedynie iluzoryczną. Umowy są długie, pisane drobnym maczkiem i zawierają mnóstwo nieznanych laikowi zwrotów. Znajduje się w nich tak dużo wyłączeń, że w praktyce chronią tylko przed najbardziej oczywistymi, niepodlegającymi wątpliwościom wypadkami. Bardzo często okazuje się, że gdy dochodzi do nieszczęśliwego zdarzenia, zakład zrzeka się odpowiedzialności. Dlatego przed podpisaniem umowy należy ją dokładnie przeczytać. Gdy w grę wchodzą duże kwoty zarówno kredytu, jak i ewentualnego odszkodowania, warto nawet zatrudnić specjalistę. Czasem bowiem za drobną opłatą można powiększyć zakres ubezpieczenia albo doprowadzić do sytuacji, w której odszkodowanie w ogóle zostanie wypłacone.
Kłopotliwa hipoteka
Właściciele firm powinni także uważać podczas podpisywania umów o ubezpieczenie związanych ze standardową pożyczką. W najgorszej sytuacji, jak twierdzą specjaliści, są podmioty, które zaciągają pod zastaw posiadanych nieruchomości kredyty hipoteczne. Prócz samej prowizji muszą bowiem pokryć koszty wyceny nieruchomości, wpisu w księdze wieczystej, a banki nierzadko wymagają wykupienia kilku polis. Nieruchomość najczęściej musi być ubezpieczona od zdarzeń losowych (pożaru, zalania itp.). Czasem przedsiębiorcy muszą także wykupić polisę zabezpieczającą przed bankructwem i utratą płynności finansowej. Łączna składka przy niskiej wartości kredycie w wysokości 300 tys. zł, jak twierdzą specjaliści, może być równa nawet połowie raty kredytu.
Jeśli jednak oczekiwanie na wpis do księgi wieczystej ma być dłuższe niż kilka, kilkanaście dni, banki wymagają ubezpieczenia spłaty pożyczki. Często zdarza się, że polisy obejmują okres znacznie dłuższy niż czas konieczny do dokonania wpisu. Rezultat jest taki, że oprocentowanie kredytu staje się de facto większe od standardowego nawet o 1 - 1,5 pkt proc. Składki bowiem trzeba opłacać razem ze spłatą raty co miesiąc.
Podobna sytuacja ma miejsce, zdaniem nadzoru, w sytuacji zaciągania pożyczki z niskim wkładem własnym. Gdy właściciel firmy chce wziąć kredyt o wartości nieprzekraczającej 80 proc. ceny nieruchomości, ubezpieczyć musi zazwyczaj nadwyżkę. Polisa taka zwykle zawierana jest na kilka lat, a jej stawka wynosi od 3 do 4,5 proc. nadwyżki. Opłata za ubezpieczenie pobierana jest z góry i rzadko się zdarza, że nie dotyczy całego okresu ubezpieczenia. Ale w takiej sytuacji, jak twierdzą specjaliści, negocjacje z bankiem zazwyczaj są dopuszczalne. Może się bowiem okazać, że zgadza się on na skrócenie okresu ubezpieczenia, a tym samym zmniejszenie należnej z tytułu polisy składki.
Szansa na zmiany
Banki z reguły nie dopuszczają możliwości samodzielnego wykupienia koniecznego przy zaciąganiu kredytu ubezpieczenia. Jednak szczególnie w przypadku polis na życie i w zakresie ochrony nieruchomości czasem jest to możliwe. Na taki krok, zdaniem specjalistów, warto się zdecydować. W bankach bowiem roczna stawka ubezpieczenia kosztuje około 0,1 proc. wartości nieruchomości. W zakładach podobną polisę można wykupić za 0,05 proc., a czasem jest ona jeszcze tańsza. Z tym wiąże się dość kłopotliwy proces sporządzenia i dostarczenia cesji. Jednak z finansowego punktu widzenia cała operacja powinna okazać się korzystna. Przy rozłożonym na 30 lat kredycie wartości 300 tys. zł oszczędność może wynieść nawet kilka tysięcy złotych.
Jest jednak szansa, że niekorzystne dla właścicieli firm wymagania niebawem zostaną ograniczone. Przedstawiciele KNF zapowiadają, że w najbliższym czasie wystąpią z inicjatywą zmian w prawie, które regulowałyby dotychczas nie skodyfikowane zasady bancassurace. Chociaż nie wyeliminują one zupełnie z rynku zjawiska pobierania przez banki dodatkowych opłat za produkty finansowe, to przynajmniej znacznie je ograniczą.
Aleksandra Kozicka-Puch
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu