Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Przed kampanią En Primeur na rynku wina dzieje się bardzo ciekawie

3 lipca 2018

Rocznik 2011 może być wyjątkowo interesujący dla inwestorów

W ubiegłym roku pogoda nie rozpieszczała producentów wina. Niektóre z winnic ucierpiały nawet od gradobicia, które zdarzyło się tuż przed planowanym terminem zbiorów. Mimo to oceny krytyków - po degustacjach, które miały miejsce w pierwszych dniach kwietnia tego roku - są pozytywne.

Od strony konsumpcyjnej rocznik 2011 nie będzie stał tak wysoko, jak dwa ostatnie, wybitne lata (2009 i 2010). Uplasuje się raczej obok win z roku 2001 czy 2008 (tak przynajmniej sugeruje znawca rynku Robert Parker). Co jest jednak najciekawsze, w tegorocznej kampanii En Primeur to kwestia poziomu cen, po których producenci proponować będą nabywcom rocznik 2011. W oficjalnych wypowiedziach reprezentantów wielu winnic, w tym słynnej Chateau Lafite Rothschild, zapowiadane są znaczące obniżki cen. Mówi się o cenach nawet o 50 proc. niższych od cen za rok 2010! Może to sprawić, że rocznik 2011 będzie wyjątkowo interesujący dla inwestorów. Warunkiem sukcesu jest odpowiednio długi horyzont inwestycyjny - wszystkie wspomniane roczniki muszą być już zabutelkowane i fizycznie obecne na rynku konsumpcyjnym, a ceny i ich wzajemne relacje - ustabilizowane.

Trzeba przyznać, że producenci będą mieli w tym roku wyjątkowo twardy orzech do zgryzienia. Cała koncepcja sprzedaży na zasadach En Primeur (czyli wprowadzenia na rynek niedojrzałego jeszcze wina, cały czas pozostającego w beczkach w piwnicach producenta) w ostatnich latach bardzo szybko i w znacznym zakresie ewoluuje. Chyba najistotniejszym czynnikiem, który różnicuje sytuację dzisiejszą i tę sprzed kilku lat, jest funkcjonowanie londyńskiej giełdy wina Liv-ex. Latem roku 2011 na giełdzie pojawiło się całkiem sporo różnych win rocznika 2010 (znacznie więcej niż w roku 2010, gdy rocznik 2009 po raz pierwszy pojawił się na Liv-ex). Można więc dokonywać tam zakupów win na zasadach w pełni transparentnych, nieobciążonych wieloma czynnikami ryzyka, charakterystycznymi dla kampanii w Bordeaux. Ciekawe, czy w tym roku producenci będą znowu (tak jak w roku 2011) stosować wymuszoną sprzedaż wiązaną, co było dodatkowym czynnikiem sprowadzającym ceny w dół.

Także od strony producentów cała idea kampanii En Primeur staje pod znakiem zapytania. Znakomita większość winnic nie ma problemu z finansowaniem swoich zapasów i produkcji w toku, zasadne jest więc zadanie pytania - dlaczego producenci mieliby oferować swój towar z dyskontem, skoro bez większych problemów mogą uplasować go na rynku po dwóch latach - już jako fizycznie dostępny, w pełni dojrzały i gotowy wyrób? Wyrób nieobarczony już dodatkowymi czynnikami ryzyka, na przykład w postaci prawdopodobnej zmiany ocen krytyków? Warto pamiętać, że część win rocznika 2008 została lekko przeceniona po finalnej degustacji Roberta Parkera.

Dla zainteresowanych rynkiem win inwestycyjnych nadchodzą ciekawe, pełne wydarzeń tygodnie.

Marcin Piwecki

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.