Zderegulowani pośrednicy pokłócili się o wspólne licencje
Nieruchomości
Szumne zapowiedzi o stworzeniu wspólnego systemu certyfikacji pośredników i zarządców nieruchomości spaliły na panewce.
Polska Federacja Rynku Nieruchomości (PFRN), jedna z największych organizacji zrzeszających pośredników i zarządców, licząca ponad 3500 członków, odstąpiła od prac nad powołaniem ciała, które po 1 stycznia 2014 r. miało kontynuować wydawanie licencji przedstawicielom tych profesji. Z nowym rokiem znikają bowiem ustawowe wymogi dotyczące wykonywania tych zawodów.
- Zgodnie z założeniami miał powstać ogólnopolski system kompetencyjno-jakościowy. Jego zadaniem miało być wskazywanie, którzy specjaliści legitymują się określonymi umiejętnościami i doświadczeniem w zakresie zarządzania czy pośrednictwa w obrocie nieruchomościami. Do prac nad projektem w specjalnym zespole przystąpiło 6 federacji - wyjaśnia Zbigniew Kubiński, prezydent Federacji Porozumienie Polskiego Rynku Nieruchomości.
Na początku października został nawet przedyskutowany projekt statutu przyszłej organizacji, która miała zarządzać systemem.
- W poniedziałek mieliśmy nad nim dalej pracować, jednak dostaliśmy informacje z PFRN, że uznają dalsze procedowanie i całe porozumienie za bezprzedmiotowe. Zrozumieliśmy jednoznacznie, że zamierzają forsować własne pomysły. W związku z tym postanowiliśmy zakończyć misję zespołu roboczego - dodaje Kubiński.
Co na to Leszek Hardek, prezydent PFRN? - Na wstępie należy zaznaczyć, że dopiero latem 2013 r. został podpisany list intencyjny w sprawie wspólnej certyfikacji. Dlaczego zrezygnowaliśmy z dalszego uczestnictwa w kolejnych spotkaniach w ramach podpisanego listu? Po pierwsze, dokumentu nie podpisały wszystkie polskie federacje. Po drugie, w międzyczasie trzy duże federacje, z których dwie podpisały wspominany list, podpisały kolejny, również w sprawie uruchomienia wspólnej certyfikacji. Po trzecie, mimo upływającego czasu prócz wspominanej idei kontynuowania licencjonowania nie zostały przedstawione żadne konkretne rozwiązania, a po czwarte, dochodziły do nas informacje o podejmowaniu innych działań poza porozumieniem - wylicza Hardek.
Co ten stan rzeczy może oznaczać w praktyce? To, że wkrótce na rynku nieruchomości pojawi się wiele różnych certyfikatów czy licencji.
- Każda z federacji będzie miała swój własny rejestr pośredników i zarządców, który będzie się nazywał mniej czy bardziej szumnie: centralny, główny, nadzwyczajny. Moim zdaniem niewielu pośredników będzie chciało w nich jednak figurować, bo rejestry takie w związku z ich mnogością nie będą miały wartości ani znaczenia dla klienta - twierdzi Kubiński.
Jak się okazuje, kłótni w organizacjach mają już dość też sami zainteresowani.
- Pośrednicy i zarządcy są zdegustowani niezdolnością dostosowywania się federacji do zmieniających się warunków. Pojawiła się nawet inicjatywa, aby przedstawiciele tych profesji już jako przedsiębiorcy samodzielnie uregulowali rynek poza obszarem stowarzyszeń i federacji. Wydaje się to najlepszym i najzdrowszym wyjściem z obecnej sytuacji - wskazuje Arkadiusz Borek, prezes zarządu Instytutu Gospodarki Nieruchomościami.
Anna Krzyżanowska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu