Co dziesiąty beneficjent zwraca środki z UE
Do puli wróciło już 5,4 mld zł środków unijnych. Największy problem z właściwym wydatkowaniem pieniędzy mają drobni przedsiębiorcy
Ponad 13 proc. beneficjentów programów krajowych i co dziesiąty korzystający z tych regionalnych musiało zwracać wsparcie. W sumie problem dotyczy blisko 11 tys. umów - wynika z danych Ministerstwa Rozwoju Regionalnego.
- Jeszcze kilka lat temu kontrolerów udawało się łatwo oszukać. Za środki z Unii kupowało się używaną maszynę na Zachodzie, odnawiało ją i wykazywało w rozliczeniu jako nową. Różnica pomiędzy dotacją a kosztem urządzenia zostawała przedsiębiorcy. Ale kontrolerzy się dokształcili. Teraz jest to niemożliwe - wskazuje przedsiębiorca, czytelnik DGP.
Są przyczyny
Jeśli weźmiemy pod uwagę wartość zwrotów, to w programach krajowych lekko przekraczają one 4 proc., a w regionalnych 1,3 proc. Z czego wniosek, że beneficjenci przede wszystkim mają problem z rozliczaniem pojedynczych etapów inwestycji, a nie ich całości.
- Głównym powodem zwrotów jest naruszenie przepisów w zakresie prawa zamówień publicznych oraz niekwalifikowalności wydatków, które beneficjenci zgłaszają do rozliczeń - tłumaczy Piotr Popa, rzecznik prasowy MRR.
Sami kontrolerzy przyznają, że pomimo bardzo jasno określonego zakresu wydatków, na które zostają przyznane środki z Unii, nadal zdarzają się przedsiębiorcy liczący na sfinansowanie kanapy do gabinetu czy ekspresu do kawy.
Słabiej od średniej krajowej wypadają korzystający z dotacji Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka (PO IG). Choć w sumie zwrotu dokonał mniej niż co dziesiąty, to do puli wróciło już 17 proc. dotacji, czyli 17 zł z każdych 100 wypłaconych.
Problemy małych
Głównym rozgrywającym w tym programie jest Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości. Podpisała 78 proc. umów w PO IG. Dystrybuuje również środki z Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki i Programu Rozwój Polski Wschodniej. Jeśli weźmiemy pod uwagę również zwroty z nich, do kasy agencji wraca co dziesiąty złoty, czyli nadal znacznie powyżej krajowej średniej. Ale agencja prowadzi wielu mikro i małych przedsiębiorców, którym przyznaje stosunkowo niewielkie kwoty dotacji - średnia to niespełna 1,6 mln zł, gdy dla porównania także w obsługującym firmy Narodowym Centrum Badań i Rozwoju (NCBiR) - 7,6 mln zł.
- Logika zakłada element ryzyka. Środki adresowane są do odbiorców kluczowych z punktu widzenia osiągania poszczególnych celów. Jednak niektórzy w warunkach rynkowych mogliby mieć trudności z pozyskaniem kapitału w instytucjach finansowych - tłumaczy Miłosz Marczuk, rzecznik PARP.
Jako przykład wskazuje konkursy kierowane do start-upów, czyli firm bardzo młodych. Jedynie sześć banków na kilkadziesiąt działających w Polsce deklaruje, że jest gotowa udzielić kredytu takim przedsiębiorstwom. A PARP miała specjalnie dla nich przeznaczone konkursy.
Marczuk przyznaje, że niewłaściwe wykorzystanie środków to niejedyny problem przedsiębiorców. Jak tłumaczy, w niektórych przypadkach na tyle zmieniły się warunki rynkowe w Polsce albo na rynkach docelowych, na których beneficjenci zamierzali prowadzić ekspansję, że musieli zrezygnować z całości lub części inwestycji.
Na innej natury bariery napotykają klienci NCBiR. Narzekają na skomplikowane i wydłużające się procedury udzielania zamówień publicznych w nauce oraz problemy ze sprowadzeniem odpowiedniej jakości surowców i sprzętu do badań oraz IT.
@RY1@i02/2013/209/i02.2013.209.18300080b.802.jpg@RY2@
Przyznane oraz zwrócone środki z UE
Beata Tomaszkiewicz
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu