Rynek franczyzowy bliski nasycenia
Spowolnienie gospodarcze nie tylko nie hamuje rozwoju polskiego rynku franczyzowego, ale wręcz go napędza. Przybywa sieci i franczyzobiorców. Taka sytuacja nie potrwa jednak wiecznie
Według prognoz firmy doradczej Profit System w tym roku zostanie otwartych 3 tys. placówek na licencji, przez co ich łączna liczba na koniec grudnia zbliży się do 55 tys. To oznacza, że zostanie utrzymane ubiegłoroczne tempo wzrostu na tym rynku, kiedy to liczba placówek prowadzonych pod cudzym logo wzrosła z 48,2 tys. do 51,2 tys. Tym samym na koniec 2012 r. franczyzobiorcy stanowili już ponad 1,5 proc. wszystkich firm należących do osób fizycznych. Prognozuje się, że w kolejnych latach ich udział wśród polskich przedsiębiorców będzie rósł o 5,5 proc. każdego roku.
Mniejsze ryzyko
Potwierdza się więc zasada, że w okresie prosperity łatwiej działać jest na własną rękę, podczas gdy w trudniejszych czasach lepiej jest podzielić się ryzykiem. A takie możliwości stwarza właśnie działanie w sieci, przez co ryzyko niepowodzenia biznesu jest mniejsze. Franczyzobiorca, nabywając licencję, otrzymuje bowiem sprawdzone know-how, według którego powinien prowadzić swoją działalność. Może też liczyć na wsparcie franczyzodawcy, i to na każdym etapie biznesu, począwszy od wynajęcia lokalu, przez jego wyremontowanie i wyposażenie, skończywszy na jego prowadzeniu. Dzięki temu jest w stanie pozyskać powierzchnię handlową na korzystniejszych warunkach czy uzyskać wszelkiego rodzaju pozwolenia w krótszym czasie, bo droga została przetarta przez właściciela sieci. Może też liczyć na pomoc ze strony franczyzodawcy w trudnych momentach, takich jak spadek obrotów na skutek dekoniunktury na rynku.
Ale to niejedyne powody, dla których przedsiębiorcy coraz chętniej chronią się pod parasolem znanych marek. Wiedzą też, że dzięki nim mogą szybciej osiągnąć zyski, bo logo pod którym rozpoczynają działalność, jest już znane. To oznacza łatwiejsze pozyskanie stałych klientów. Ale i tańsze, bo aby ich przyciągnąć, nie trzeba już organizować tak wielu akcji marketingowych i promocyjnych.
Jak zauważa Arkadiusz Słodkowski, prezes Profit System, w tym roku franczyzie sprzyja też większa elastycznośś ze strony zarządców wobec inwestorów przy podpisywaniu umów wynajmu lokali użytkowych.
- Wiele ofert wyjściowych wciąż jest drogich, ale po negocjacji ceny spadają nawet do 50 proc. - zauważa Arkadiusz Słodkowski.
Właściciele lokali nie tylko obniżają koszty wynajmu, lecz także partycypują w kosztach remontu. To przekonuje wielu przedsiębiorców do tego, by nie zwlekać z podjęciem decyzji o wejściu do sieci. Zdają sobie sprawę, że gdy polska gospodarka powróci na falę wzrostu, a wraz z nią rynek nieruchomości odbije, tak korzystne warunki nie będą już możliwe do osiągnięcia.
Zaufanie do biznesu na licencji odzwierciedla również rosnąca liczba multibiorców, czyli osób, które prowadzą więcej niż jeden oddział w danej sieci. W ubiegłym roku do franczyzobiorców należało już średnio 1,15 placówki.
Rozwój nie za swoje
Utrzymujące się wciąż na wysokim poziomie zainteresowanie konceptami franczyzowymi sprawia z kolei, że przybywa sieci na rynku. Coraz więcej firm przekonuje się, że jest to dobry sposób na zwiększanie zasięgu i udziałów w rynku bez konieczności angażowania przy tym własnego kapitału. Mogą przy okazji pomnażać też swoje zyski, bo franczyzobiorcy nie tylko ponoszą koszty zakupu licencji, ale płacą co miesiąc za możliwość działania w grupie. Wreszcie firma rozszerzająca w ten sposób zasięg swojej marki nie musi martwić się o zatrudnienie pracowników i zapewnienie nadzoru w każdej z nowych placówek.
Dlatego ten rok będzie kolejnym, w którym liczba sieci w Polsce znowu wzrośnie. Eksperci przewidują, że na koniec grudnia w kraju działać będzie już 930 franczyzodawców, czyli o 66 więcej niż rok temu. Jeśli te prognozy się potwierdzą, to wzrost na tym rynku nastąpi na większą skalę niż w 2012 r. Wówczas liczba sieci powiększyła się o 59.
A warto podkreślić, że co roku na polskim rynku franczyzowym debiutuje mniej więcej tyle samo sieci, czyli ok. 100. Z roku na rok jednak maleje liczba tych, które bankrutują lub wycofują się z tej drogi rozwoju, bo nie mają chętnych na zakup licencji.
- W 2012 r. zadebiutowało 100 nowych systemów, ale 41 zakończyło swoją działalność - podliczył Michał Wiśniewski, dyrektor działu doradztwa Profit System.
Dla porównania w 2011 r. przybyło ich 116, jednocześnie aż 67 firm zrezygnowało z poszukiwania franczyzobiorców.
Eksperci nie mają jednak złudzeń, w kolejnych latach tempo rozwoju nieco osłabnie. A to dlatego, że polski rynek franczyzowy jest już bliski poziomu nasycenia. Szacuje się, że jest na nim miejsce na około tysiąc sieci. A taka wielkość może zostać osiągnięta jeśli nie w 2014 r., to najpóźniej w 2015 r.
- Z powodu ogromnej konkurencji debiut nowych graczy jest o wiele trudniejszy niż jeszcze kilka lat temu. Po pierwsze dlatego, że franczyzobiorcy są bardziej świadomi swoich wyborów i potrafią zweryfikować dobrą ofertę. Po drugie niełatwo jest już zaproponować coś oryginalnego, co przyciągnie nie tylko inwestorów, ale i klientów - komentuje Michał Wiśniewski.
Coraz niższe koszty
Na razie jednak szybki rozwój rynku doprowadza do coraz większego wyboru wśród sieci. A im konkurencja jest większa, tym warunki współpracy są coraz bardziej korzystne dla franczyzobiorców. To też ma pozytywny wpływ na sektor franczyzy.
Już połowa sieci nie pobiera opłat za odsprzedaż know-how, wiele zawiesza na kilka miesięcy opłaty za działanie w ramach konceptu czy oferuje towar w komis. Dla przykładu Abra, sieć sklepów meblarskich, wymaga inwestycji na poziomie 90 tys. zł. Tyle według jej wyliczeń kosztować będzie franczyzobiorcę remont i wyposażenie sklepu zgodnie z wytycznymi sieci. Na ekspozycję sklepu sieć udziela partnerowi nieoprocentowanego kredytu na okres 12 miesięcy. Abra nie pobiera poza tym opłaty marketingowej, a opłata bieżąca wynosi 500 zł plus 3 proc. od ceny zakupu.
To wszystko sprawia, że inwestorzy nie muszą już dysponować dużymi oszczędnościami własnymi, by planować biznes na licencji. W zeszłym roku średnia inwestycja w licencję franczyzową wyniosła 164,7 tys. zł. Dla porównania w 2010 r. było to 241,40 tys. zł. Obecnie, jak podliczają eksperci, już ponad 65 proc. działających w kraju konceptów wymaga nakładów nie większych niż 100 tys. zł, z czego 44 proc. oczekuje ich na poziomie nie większym niż 50 tys. zł. Popularną metodą obniżania kosztów dla przyszłych partnerów okazało się skierowanie franczyzy do mniejszych miast. Takiej polityki rozwoju trzyma się BZ WBK, który własne oddziały otwiera w dużych miastach, natomiast placówki partnerskie w miejscowościach od 10 tys. mieszkańców.
Odzież i obuwie górą
Polski rynek franczyzy rośnie więc niezmiennie już od ponad 10 lat. Nie zawsze jednak tak samo. W ostatnim roku znacznie przyśpieszył rozwój konceptów usługowych, upodabniając tym samym krajowy rynek franczyzowy do bardziej rozwiniętych rynków zachodnich, gdzie występują one w przewadze. Przybyło ich w sumie 15 proc., przez co dziś w sektorze usług inwestorzy mają do wyboru ponad 420 konceptów. W największym stopniu jest to zasługą gastronomii, która stara się korzystać na nowym trendzie wśród konsumentów, polegającym na spożywaniu coraz częściej posiłków poza domem. Z tej branży pochodziła ponad połowa nowych systemów franczyzowych, które powstały w 2012 r. W tym roku może być podobnie. Na rynku już zadebiutowały m.in. takie marki jak Lody Cools, Lody Marsjano czy Felix Chicken. Gastronomia nie jest jednak najliczniej reprezentowaną branża we franczyzie. Wyprzedza ją sektor odzieżowo-obuwniczy, w którym działają już 142 koncepty. To zasługa nie tylko zachodnich marek wchodzących do Polski, ale i rodzimych konceptów, które decydują się na taką drogę rozwoju. Ostatnio obrały ją m.in. sieć Top Secret, Vistula czy Wólczanka.
Najchętniej jednak przedsiębiorcy inwestują w sieci spożywcze. Tylko w 2012 r. sektor ten powiększył się o 1800 sklepów na licencji. Jak podkreśla Andrzej Faliński, dyrektor generalny Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji coraz więcej handlowców zdaje sobie sprawę, że działając w pojedynkę, nie będzie w stanie spełnić oczekiwań konsumentów. A ci chcą wysokiej jakości towarów w dobrej cenie. Korzystne warunki zakupów u dostawców można jednak wynegocjować, tylko działając w grupie, która pozwala osiągnąć dużą skalę zamówienia.
W tym roku trend ten zostanie utrzymany. A to oznacza, że sieci spożywcze nadal pozostaną tymi, do których najchętniej przedsiębiorcy będą przystępować. Szczególnie że okazuje się to być najskuteczniejszym sposobem na przetrwanie w starciu z rozprzestrzeniającymi się coraz bardziej dyskontami. A zatem zapewnia ochronę przed bankructwem.
@RY1@i02/2013/203/i02.2013.203.02200010a.803.jpg@RY2@
Ponad 100 marek franczyzowych, kilka tysięcy odwiedzających, prezentacje i wykłady ekspertów. Swoje koncepty prezentują wystawcy z kilkunastu branż, takich jak gastronomia, finanse i bankowość, odzież i obuwie, zdrowie i uroda oraz przedstawiciele sektora FMCG. To trzy dni prezentacji stoisk, spotkań z przyszłymi partnerami biznesowymi oraz konferencji i wykładów prowadzonych przez ekspertów i przedstawicieli sieci franczyzowych.
Na największy przegląd pomysłów na biznes organizatorzy imprezy zapraszają do Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie (parter, plac Defilad 1, wejście od Marszałkowskiej) 17-19 października (czwartek-sobota).
@RY1@i02/2013/203/i02.2013.203.02200010a.804.jpg@RY2@
Rynek franczyzowy zyskuje mimo spowolnienia gospodarczego
Patrycja Otto
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu