Grunt to dobre towarzystwo
Profesor Szkoły Głównej Handlowej, milioner i właściciel TFI Quercus Sebastian Buczek został ekonomistą przez przypadek. Wybrał ten kierunek, bo robiła to większość jego kolegów z liceum
- Ten rok może być dla Quercus TFI rekordowy pod względem wyników finansowych - zapowiedział w zeszłym tygodniu, przy okazji publikacji raportu półrocznego, prezes towarzystwa Sebastian Buczek. Dotychczas najlepsze rezultaty spółka osiągnęła w 2011 r. Jej zysk netto sięgnął wówczas 14,75 mln zł.
W pierwszym półroczu czysty zysk notowanego na warszawskiej giełdzie TFI sięgnął 8,5 mln zł, co oznacza, że wzrósł w stosunku do rezultatu sprzed roku niemal o połowę. O ponad 55 proc. zwiększył się zysk operacyjny - do 9,8 mln zł.
Rekordowe wyniki, jakich spodziewa się w tym roku Sebastian Buczek, miałyby być pochodną wzrostu aktywów, jakimi zarządza TFI. Te zaś przekroczyły na koniec lipca 2,9 mld zł, co oznaczało ponad 15-proc. skok w stosunku do końca czerwca. Na koniec półrocza towarzystwo miało w zarządzaniu 2,52 mld zł. To poziom o 62 proc. wyższy niż rok wcześniej.
Quercus to dziś jedno z najszybciej rozwijających się towarzystw funduszy inwestycyjnych w Polsce. Niekwestionowanym ojcem jego sukcesu jest zaś właśnie Sebastian Buczek, twórca, prezes i jeden z głównych akcjonariuszy. A pomyśleć, że niewiele brakowało, by zawodowo zajmował się czymś innym.
- Większość moich kolegów z klasy w liceum w Wałbrzychu wybierała się na ekonomię. To był wtedy popularny kierunek - wspomina Buczek. Przyznaje, że m.in. dlatego i on zdecydował się na studia tego typu, choć wcześniej miał zupełnie inny pomysł. Jaki? - To było tak dawno... - unika odpowiedzi. - Wybór studiów był dość przypadkowy, ale w sumie szczęśliwy - dodaje.
Buczek, w przeciwieństwie do swoich kolegów z klasy, wybrał nie Akademię Ekonomiczną we Wrocławiu, lecz SGH. Tu także kilka lat po magisterium, w 1999 r. obronił pracę doktorską na temat obligacji zamiennych. Po kolejnych ośmiu latach habilitował się na podstawie rozprawy poświęconej teorii rynków efektywnych (funkcjonująca w finansach hipoteza, zgodnie z którą ceny papierów wartościowych w każdej chwili w pełni odzwierciedlają wszystkie dostępne informacje na ich temat). Teraz jest profesorem swojej Alma Mater.
Mimo niekwestionowanych sukcesów naukowych i biznesowych - w samych tylko akcjach Quercus TFI ma ponad 90 mln zł - jest człowiekiem skromnym. Quercus bywa czasami m.in. w mediach nazywany TFI Sebastiana Buczka. - To niesprawiedliwe, bo cały nasz zespół jest bardzo silny merytorycznie - oponuje prezes.
- Nie jest zadufany w sobie - ocenia Marek Przybylski, szef Aviva Investors TFI. - To znakomity zarządzający, który dodatkowo umie dobre wyniki inwestycyjne przełożyć na dobre wyniki biznesowe - dodaje. Za jednego z najbardziej doświadczonych zarządzających TFI w Polsce uważa Buczka również Mariusz Staniszewski, prezes Noble Funds. - Miło jest z kimś takim konkurować - deklaruje.
Przybylski wspomina, że poznał Buczka jeszcze w latach 90., czyli w czasach gdy rynek kapitałowy w Polsce dopiero się tworzył. - Już wtedy był "napędowy" i to mu zostało - mówi prezes Aviva Investors TFI. Buczek wciąż dużo jeździ po Polsce, prowadzi szkolenia, chętnie spotyka się z inwestorami. Wśród wielkich światowych autorytetów w dziedzinie inwestycji na pierwszym miejscu wymienia Warrena Buffetta. - Najbardziej zapatrzeni jesteśmy jednak w LPP - przyznaje w rozmowie z DGP. Sympatia jest najwyraźniej obopólna, skoro jeden z twórców tej firmy odzieżowej i jej prezes Marek Piechocki zasiada w radzie nadzorczej Quercusa.
@RY1@i02/2013/160/i02.2013.160.00000160a.803.jpg@RY2@
Szymon Łaszewski
Autorytetem dla Sebastiana Buczka jest Warren Buffett
Bartłomiej Mayer
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu