Synthos i Spolana płyną po powodzi
Straty polskich firm chemicznych powstałe w wyniku zalania na skutek nawałnic w Czechach i wstrzymania produkcji mogą sięgnąć nawet ponad 180 mln zł - wynika z informacji zebranych przez DGP
Miesiąc od końca powodzi stulecia w Czechach związane z Anwilem zakłady Spolana z Neratovic nad Łabą wciąż nie uruchomiły produkcji. Do końca lipca zalana fabryka z pewnością nie wróci do pełnej sprawności. W spółce nie wiedzą, kiedy produkcja znów będzie mogła ruszyć pełną parą. - Uruchomienie instalacji po tak nadzwyczajnym stanie wymaga szczególnej staranności. Spółka musi być absolutnie przekonana, że usunięto wszystkie skutki powodzi - tłumaczy Beata Karpińska z biura prasowego PKN Orlen, który jest właścicielem Anwilu. W Spolanie wciąż liczą straty. - Na ich oszacowanie jest zdecydowanie za wcześnie - zaznacza Karpińska.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.