Dłużnik się nie wymknie
Firmy pożyczkowe zamierzają zbudować bazę, w której będą gromadziły informacje o swoich klientach. Ma być skuteczniej i taniej niż obecnie
Niebankowe instytucje pożyczkowe chcą utworzyć wspólną bazę danych o swoich klientach. Miałaby ona służyć lepszej ocenie ryzyka kredytowego. Dziś firmy takie jak Provident czy Vivus weryfikują klientów w bazach biur informacji gospodarczej oraz, rzadziej, w Biurze Informacji Kredytowej. Rzadziej, bo jest to drogie (każde zapytanie to kilkanaście złotych) i skomplikowane (uzyskanie informacji z BIK wymaga za każdym razem zgody pożyczkobiorcy). Poza tym duża część klientów sektora pożyczkowego nie widnieje w żadnym rejestrze i nie ma historii finansowej. Utworzenie nowej bazy ma więc te problemy wyeliminować.
Z informacji uzyskanych wśród firm pożyczkowych wynika, że projekt ma duże szanse powodzenia, bo gorąco popiera go Provident - firma, która kontroluje co najmniej dwie trzecie rynku pod względem liczby obsługiwanych klientów.
- Od jakiegoś czasu interesujemy się tym tematem, analizujemy możliwości stworzenia albo współtworzenia takiego biura - mówi Marcin Żuchowski, członek zarządu ds. ryzyka kredytowego w Provident Polska. Lider rynku chce wziąć udział w przedsięwzięciu, bo zależy mu na dostępie do pełnej informacji o klientach. A z Biurem Informacji Kredytowej, które dysponuje właśnie pełną historią kredytową klientów, nie chce współpracować. Zdaniem Żuchowskiego branża pożyczkowa potrzebuje rozwiązań, które byłyby dopasowane do jej specyfiki. Warunkiem koniecznym sukcesu projektu jest jednak udział całej branży, nie tylko wybranych firm, które udzielają pożyczek w sposób odpowiedzialny. Z danych Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce wynika, że udział odmów udzielenia pożyczki w całości wniosków składanych do firm niebankowych wynosił w ub.r. ponad 40 proc. "Zadaje to kłam zarzutom o bezkrytycznym podejściu do szacowania zdolności konsumentów do spłaty zobowiązań" - napisano w raporcie.
W innych firmach pożyczkowych pomysł powołania biura zbiera też pozytywne recenzje. Popiera go np. Profi Credit. Jarosław Chęciński, dyrektor wykonawczy firmy, mówi, że powstanie takiej bazy pomogłoby zapobiegać sytuacjom, w których klienci wpadaliby w pętlę zadłużenia. Sebastian Diemer, dyrektor zarządzający Kredito24, deklaruje, że jego spółka także jest zainteresowana udziałem w takim systemie.
- Biuro Informacji Kredytowej mogłoby się wymieniać wpisami z nową bazą danych, co może się okazać istotne zwłaszcza dla młodych osób, które dopiero budują historię kredytową - sądzi Diemer.
Bardziej sceptycznie do projektu odnoszą się ci, którzy już podpisali umowę o współpracy z BIK - jak Wonga.com, lub są w trakcie negocjacji z biurem - jak Ferratum Poland. - Jesteśmy zadowoleni ze współpracy z BIK. Nie wyobrażamy sobie, abyśmy mogli realizować nasz model biznesowy oparty na odpowiedzialnym pożyczaniu bez współpracy z tym podmiotem. BIK to jedyna instytucja na polskim rynku, która dysponuje tak szerokimi informacjami o pozytywnych historiach kredytowych klientów - mówi Marcin Borowiecki, dyrektor zarządzający w Wonga.com.
Krzysztof Przybysz, dyrektor operacyjny Ferratum Poland, dodaje, że lepszym pomysłem może być rozszerzenie zakresu informacji zbieranych przez biura informacji gospodarczej. Firmy pożyczkowe standardowo sprawdzają w nich klientów, a same BIG-i też zaczęły zbierać tzw. dane pozytywne.
- Proces tworzenia nowego biura informacji pożyczkowej może się okazać bardzo trudny, a na dodatek czasochłonny i kosztowny - uważa Przybysz.
@RY1@i02/2013/118/i02.2013.118.00000140d.802.jpg@RY2@
Rynek pożyczek rozwija się dynamicznie
Jacek Uryniuk
Marek Chądzyński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu