Budowlanka uszczelnia kontrakty
Drogi
Wykonawcy próbują ratować rentowność kontraktów drogowych, uszczelniając swoje procedury i próbując uniknąć sytuacji, kiedy z placu budowy "wyciekają" materiały i sprzęt. Najwięksi gracze inwestują w systemy monitoringu z użyciem kamer, skanerów i czytników kodów paskowych.
Szefowie spółek budowlanych prześcigają się w pomysłach, jak na każdym kontrakcie zaoszczędzić nawet kilkadziesiąt milionów złotych, ale zazdrośnie strzegą know-how, żeby nie odsłonić się przed konkurencją. Do zrobienia jest dużo, bo z budów masowo znikają materiały, np. piach, czarnoziem, kruszywo, asfalt i urządzenia elektroenergetyczne: sprężarki, agregaty prądotwórcze i zagęszczarki. Z budowy Trasy N-S w Warszawie firmie Teerag-Asdag zniknął nawet... 24-tonowy dźwig. Policjanci odnaleźli go dwa dni później pod Tarczynem.
Dlaczego wykonawcy wcześniej nie zabrali się do kontrolowania budów? - To było wliczone w koszty. GDDKiA jednak tak wyżyłowała kontrakty, że teraz każdy grosz się liczy - mówią w branży. Wykonawców sprawdzają też instytucje finansowe. Od kiedy GDDKiA zaczęła sięgać po gwarancje, banki wnikliwie kontrolują spółki wykonawcze, pilnując harmonogramów i jakości.
Konrad Majszyk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu