Upadające przedsiębiorstwa walczą o odszkodowania od byłych menedżerów
Ubezpieczycieli czeka wysyp wniosków o wypłaty z polis, które chronią firmy przed złymi decyzjami członków zarządów
- Skierowaliśmy właśnie dwa wnioski z roszczeniami o wypłaty odszkodowań - ujawnia Jerzy Lisiecki, prezes International Risk & Corporate Advisory IRCA.
- Ze względu jednak na dobro interesów naszych klientów nie mogę zdradzić żadnych szczegółów. Chodzi bowiem o milionowe odszkodowania - dodaje Lisiecki.
Także inny broker - Alfa Brokers - przyznaje, że prowadzi obecnie podobne sprawy dotyczące firm z branży przemysłu ciężkiego. Jedna z nich dotyczy roszczenia w stosunku do członka zarządu, który nie wprowadził właściwych procedur kontrolnych przy sprzedaży towarów z odroczonym terminem płatności, co kosztowało firmę kilka milionów złotych strat.
- Mamy też m.in. likwidację szkody dotyczącej wadliwego zarządzania w pierwszych miesiącach po przejęciu zagranicznego podmiotu - wyjaśnia Tomasz Chojnowski, wiceprezes Alfa Brokers. - W tym przypadku chodzi o kilkanaście milionów złotych strat - dodaje wiceprezes.
Wiadomo, że polisy zabezpieczające przed złymi decyzjami członków zarządu (tzw. D&O) miały duże firmy, które popadły w kłopoty. Takie zabezpieczenie posiadały m.in. Hydrobudowa, PBG, Bomi oraz Budimex (który poniósł straty na zakupie Trakcji Polskiej). Taką polisę miał także Polimex-Mostostal, gdzie zapadła już uchwała w sprawie pociągnięcia zarządu do odpowiedzialności.
Powodem, dla którego takie polisy stają się coraz bardziej powszechne, jest rosnąca liczba upadłości. W I kw. tego roku sądy ogłosiły już upadłość 211 firm, o 11 proc. więcej niż rok temu.
- Nasz portfel tego typu produktów zwiększył się w ciągu ostatnich miesięcy o prawie 20 proc. - informuje Lisiecki.
- Najczęściej wybierane są polisy na 5-15 mln zł, mniejszą grupę stanowią ubezpieczenia o wartości 20-50 mln zł. Duże giełdowe spółki wybierają polisy powyżej 100 mln zł - dodaje.
Rekord w tej branży padł ostatnio. Allianz sprzedał Jastrzębskiej Spółce Węglowej polisę D&O o wartości miliarda złotych.
Niełatwo jednak jest uzyskać wypłatę odszkodowania w wysokości 100 proc. kwoty, na którą opiewa polisa. Głośna przed laty była sprawa Huty Szopienice, która domagała się od swego byłego szefa odszkodowania za straty związane z kontraktami terminowymi na metale.
- Sprawa ciągnęła się dwa lata - wyjaśnia Aleksander Ulatowski, wiceprezes Alfa Brokers. - W drodze ugody udało nam się uzyskać 15 mln zł i jest to na dziś największa wypłata odszkodowania w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej. Wartość odszkodowania była porównywalna z wartością łącznej rocznej składki zebranej na rynku za to ryzyko w całym kraju - dodaje.
- To są specyficzne sprawy - przyznaje Jerzy Lisiecki. - Tu nie chodzi o oszacowanie wartości przedmiotu, lecz udowodnienie, że ktoś ponosi winę za straty firmy - dodaje.
Zaznacza on, że prawie wszystkie sprawy ostatecznie kończą się ugodą, a w 95 proc. jest to ugoda sądowa. Lisiecki przyznaje jednak, że zdarza się, iż firma nie dostaje ani grosza, bo konstrukcja polisy pozwala na uniknięcie dokonania wypłaty przez ubezpieczyciela.
- Uzyskanie ochrony jest uzależnione od sytuacji finansowej spółki, branży, a coraz częściej również od postrzegania przez ubezpieczycieli wiarygodności samych władz spółki - tłumaczy Ulatowski.
@RY1@i02/2013/068/i02.2013.068.00000150b.802.jpg@RY2@
Upadłości firm w Polsce
Elżbieta Glapiak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu