Kompensacyjny boom
Kupując wierzytelność na giełdzie i jednocześnie zamawiając usługę u dłużnika, można ją mieć znacznie poniżej wartości rynkowej
Zatory płatnicze są wciąż dramatycznym zjawiskiem w wielu polskich firmach. Najsłabsza moralność płatnicza cechuje branże spożywczą i budowlaną. Nieznacznie polepszyła się z kolei kondycja sektora metalurgicznego i przedsiębiorstw handlujących sprzętem radiowo-telewizyjnym. W wielu innych branżach obracanie kredytem kupieckim, zaciąganym za zgodą wierzyciela lub bez niej, stało się powszechnym zjawiskiem. Specjaliści się spodziewają, że skala zjawiska będzie się raczej powiększać, a terminy płatności wydłużać. Można sięgać oczywiście po różne instrumenty poprawiające płynność, ale te wiążą się z kosztami rzędu 20 - 30 proc. należności.
Co dla jednych jest przekleństwem, dla innych może stanowić szansę zarobku. Podobnie jak przeżywające swoją drugą młodość pożyczki społecznościowe, dynamicznie rozwijają się internetowe giełdy handlujące długami. Jak podaje Związek Banków Polskich, w Polsce praktycznie nie ma już firmy, która nie miałaby dostępu do sieci. Z samej bankowości elektronicznej korzysta ponad 1,3 mln (ok. 92 proc.) polskich przedsiębiorstw. Najpopularniejsze serwisy handlujące należnościami oferują możliwość pełnej integracji z programami obsługującymi zarówno magazyn, jak i księgowość, takimi jak Microsoft Dynamics NAV, SAP, Ramzes, Enova, Ferrodo czy ODL Polka.
- W działach finansowych coraz większej liczbie przedsiębiorstw notowania należności, w tym informacje dotyczące nowych, wystawianych na sprzedaż długów, spływają w czasie rzeczywistym - mówi Piotr Wajszczak, współwłaściciel jednej z platform. - Pozwala to uniknąć kontaktów handlowch z nierzetelnymi płatnikami, a przynajmniej znacznie je ograniczyć. Informacja o wystawieniu na aukcji przeterminowanej należności jest bowiem natychmiast dostępna w systemie.
Jednak prawdziwy boom na handel długami rozpoczął się niedawno, gdy przedsiębiorstwa zaczęły wykorzystywać mechanizm tzw. kompensacji zadłużenia. W skrócie polega on na tym, że firma A, która, dajmy na to, planuje wykonanie przebudowy, kupuje wystawioną na sprzedaż, przeterminowaną należność firmy budowlanej. Następnie podpisuje z nią umowę na wykonanie zlecenia o wartości równej lub wyższej niż ta, na którą opiewa nieopłacona faktura. Po zakończeniu robót i dokonaniu odbioru A informuje B, że jest w posiadaniu przeterminowanej, wystawionej na nią należności i proponuje kompensjację (wzajemne zniesienie) zadłużeń.
- Transakcja, przynajmniej w teorii, jest korzystna dla wszystkich - uważa Adam Satovic, ekonomista związany z paryską Wyższą Szkołą Biznesu. - Jedna firma pozbywa się ciążącego na niej długu, niejako go odpracowując, druga z kolei, ponieważ wierzytelność nabyła na giełdzie z upustem, płaci za usługę mniej, niż wynosi jej wartość rynkowa.
Problem w tym, że niektórzy dłużnicy, o ile oczywiście po powstaniu długu nadal prowadzą działalność, zastrzega w nowych umowach, że należność może być opłacona jedynie gotówką albo poprzez przelew bankowy. - Wtedy i tak można dokonać kompensacji, chociaż sprawa prawdopodobnie znajdzie się w sądzie, który rozstrzygnie, czy taka forma likwidacji zadłużenia nie wyrządziła komuś szkody - tłumaczy Satovic.
Skreślone miliony
Od czerwca 2012 r. tylko na najpopularniejszej platformie www.dlugiinfo.pl wystawiono na sprzedaż prawie 4,5 tys. wierzytelności na łączną kwotę ponad 49 mln zł. Wartość wszystkich znajdujących się w obrocie długów wynosiła w ub. tygodniu 111,7 mln zł. W ciągu ostatnich trzech miesięcy usunięto z notowań wierzytelności o wartości ponad 5 mln zł. Powody nie są znane, ale jak przypuszczają analitycy, było nimi spłacenie należności, ugoda lub kompensacja zadłużenia.
Aleksandra Kozicka-Puch
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu