Chemia zagrożona ze wschodu i z zachodu
Bruksela chce złagodzić politykę celną. Tanie nawozy z Rosji i USA zaleją Polskę - ostrzegają eksperci
Amerykanie mogą w ciągu kilku najbliższych lat poważnie zaszkodzić polskim firmom chemicznym. W USA szykują się bowiem nie tylko do eksportu gazu łupkowego do Europy, lecz także do produkcji chemicznej opartej na tanim surowcu, w tym petrochemikaliów i nawozów. Jak tłumaczy Agata Staniewska, ekspert w departamencie energetyki i zmian klimatu PKPP Lewiatan, Bruksela negocjuje z Waszyngtonem umowę o wolnym handlu. W efekcie w ciągu dwóch lat ma być zniesione cło na amerykański eksport. - Oddech Ameryki jest szczególnie odczuwalny w sektorze chemicznym - podkreśla Staniewska.
Eksperci tłumaczą, że w USA już powstają liczne instalacje chemiczne wykorzystujące tani gaz. Europejskim konkurentom trudno będzie z nimi rywalizować. - Dzięki wydobyciu z łupków ceny gazu w USA spadły do równowartości 22-23 gr za metr sześcienny. Za gaz w Polsce płacimy cztery, pięć razy więcej - mówi Janusz Wiśniewski, wiceprezes Krajowej Izby Gospodarczej. Jego zdaniem, jeśli bariera celna zniknie, import nawozów z Ameryki do naszego kraju będzie się bardziej opłacał niż jego produkcja na miejscu (gaz to kluczowy element wpływający na finalną cenę nawozów - w polskich firmach decyduje on nawet o 65 proc. kosztów produkcji).
Obaw nie kryją rodzime koncerny chemiczne. Marek Kapłucha, członek zarządu Zakładów Azotowych Puławy, przyznaje, że firmy z USA mają przewagę kosztową i dzięki taniemu gazowi znacząco poprawiły efektywność produkcji i swoją pozycję konkurencyjną.
Nawozy to dziś dominujący segment polskiego przemysłu chemicznego, stanowi ponad połowie przychodów spółek z tego sektora. Grupa Azoty, w której skład wchodzą zakłady z Tarnowa, Polic, Kędzierzyna i Puław, jest jednym z największych ich producentów w Europie. Pozycja giganta może się więc wyraźnie zachwiać. Zagrożeniem są nie tylko Amerykanie. Na odebranie rynku polskim spółkom czekają też firmy z Rosji. W drugiej połowie zeszłego roku Rosję przyjęto w poczet Światowej Organizacji Handlu (WTO). Członkostwo w WTO sprawiło, że Bruksela musi zdjąć cło antydumpingowe, które do tej pory chroniło kraje UE przed zalewem tanich nawozów z Rosji. Teraz unijny rynek dla firm z tego kraju staje otworem. Analitycy przekonują, że decyzja ta w połączeniu z niższymi kosztami produkcji i standardami ochrony środowiska w Rosji stawia tamtejsze firmy w uprzywilejowanej pozycji na unijnym rynku.
Moskwa dotuje gaz na rynku wewnętrznym, w efekcie jest zdecydowanie tańszy niż gaz kupowany w Polsce (w latach 2000-2004 takie subsydia zawarte w cenie gazu dla odbiorców rosyjskich wyniosły 2,3 mld dol.). WTO zobligowała Rosję do wyrównania cen gazu dla odbiorców wewnętrznych i zewnętrznych. Ma do tego dojść jednak dopiero w 2018 r. Cła będą zniesione wcześniej - na część produkcji chemicznej już nie obowiązują, na inne zostaną zdjęte wkrótce. W lipcu 2013 r. może zniknąć m.in. bariera dla eksportu rosyjskiej saletry amonowej.
Zdaniem Marka Kapłuchy po zniesieniu ceł ok. 10 proc. naszego rynku nawozów mogą przejąć rosyjscy producenci.
@RY1@i02/2013/062/i02.2013.062.00000080i.802.jpg@RY2@
Polski rynek nawozów
Michał Duszczyk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu