Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Oswajanie chińskiego smoka

28 czerwca 2018

Choć koncerny zza Wielkiego Muru na razie nie odniosły na polskim rynku zapowiadanych spektakularnych sukcesów, reprezentujący je Marek Frydrych nie składa broni

Marek Frydrych działa w Polsce na rzecz budujących elektrownie firm China National Electric Equipment Corporation oraz Shanghai Electric Group, ale pracował także dla koncernów starających się o kontrakty na stadiony i drogi. W Państwie Środka to giganci mający na koncie realizację inwestycji infrastrukturalnych o wartości liczonej w dziesiątkach miliardów dolarów. Jakim cudem z natury zamknięci i nieufni Azjaci dali pełnomocnictwa przedsiębiorcy z Polski?

Pod koniec lat 70. Frydrych rozpoczął naukę na uniwersytecie w Poznaniu i po roku wylądował w Moskiewskim Państwowym Instytucie Stosunków Zagranicznych. Specjalność: Chiny. Dla niektórych MGIMO to jedna z najbardziej prestiżowych uczelni dyplomatycznych na świecie, a dla innych - kuźnia kadr wywiadu. W 1985 r. z dwoma dyplomami trafił do polskiego MSZ i na cztery lata znalazł się w konsulacie RP w Szanghaju.

Po zmianach ustrojowych zrezygnował z dyplomacji, ale został w Chinach. - W 1992 r. otworzyłem firmę i zacząłem działać na własną rękę - wspomina. Po czterech latach kupił część metalurgicznego kombinatu na Uralu i rozwijał działalność w przemyśle ciężkim, importując do Chin nawet 900 tys. ton stali rocznie. Sny o potędze zweryfikował kryzys w 2003 r. Chiny postawiły na własną produkcję stali i dla importerów rynek stał się za ciasny. Frydrych sprzedał swoje udziały w interesie i zwolnił tempo.

Po kilku latach prowadzenia dwóch restauracji i klubu znów pociągnęło wilka do lasu. Na Polskę zaczął właśnie spadać złoty deszcz pieniędzy z Unii Europejskiej. Frydrych, wykorzystując swoje kontakty, zaproponował, że powalczy w imieniu chińskich firm o atrakcyjny rynek.

Jak na razie efekty są marne. Nie udało się m.in. podejście do stadionu Legii, drugiej linii metra w Warszawie, autostrady A1 czy mostu w Toruniu. CNEEC rywalizowała o rozbudowę elektrowni w Kozienicach, bije się o zamówienia dla Tauronu w Jaworznie. SEG składał ofertę na realizację anulowanej inwestycji w Ostrołęce dla Energi, na nowy blok dla PGE w Turowie oraz dotarł do finału rywalizacji na budowę elektrowni dla Jana Kulczyka.

Frydrychowi w zjednywaniu sprzymierzeńców nie pomagają śmiałe poglądy. Latem, w samym środku finansowego krachu, w który wpadły polskie firmy budowlane, zaszokował rynek wypowiedzią dla branżowego portalu WNP.pl. "Pomysł ratowania z publicznych środków upadających obecnie grup budowlanych, które same w sobie nie przedstawiają znaczącej wartości, to wyrzucanie pieniędzy w błoto" - wypalił. A przecież chodziło o zatrudniający kilkanaście tysięcy pracowników Polimex-Mostostal i niewiele mniejsze PBG z Rafako.

Większość obserwatorów zakwalifikowała wypowiedź jako element agresywnej walki o kontrakty, bo przecież upadek chińskich firm kontrolowanych przez państwo w ogóle nie byłby możliwy. Krytyka rządowej ingerencji w rynek miała szczególną wymowę w kontekście zablokowania przez chińskie sądy wypłaty gwarancji w związku z niewywiązaniem się tamtejszego wykonawcy z zobowiązań na budowie autostrady A2 rok przed Euro 2012. W Polsce zostało to powszechnie uznane za biznesowe barbarzyństwo.

Frydrych do tej porażki nie chce się przyznać. Twierdzi, że nie miał nic wspólnego ze skompromitowanym COVEC i na A2 obecny był tylko z powodu 10-proc. udziału w konsorcjum Shanghai Construction Group, z którym pracował. Zdaniem polskiego biznesmena chińskie firmy padły ofiarą budowlanego lobby, które nie chce dopuścić na rynek konkurencji, zwłaszcza z Chin. Jak twierdzi, stosowano w tym celu różne sztuczki, nie zawsze czyste.

Marek Frydrych, który uwielbia kino, zaczytuje się w powieściach political fiction i nawet pisuje do szuflady. Mówi, że być może kiedyś opisze kulisy podboju polskiego rynku. To mógłby być bestseller.

@RY1@i02/2013/037/i02.2013.037.000001600.802.jpg@RY2@

materiały prasowe

Marek Frydrych reprezentuje w Polsce chińskie firmy

Maciej Szczepaniuk

maciej.szczepaniuk@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.