Innowacje z Unii nie dla firm
Fundusze UE
Na liście 50 największych beneficjentów Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka, z którego łącznie skorzystało już prawie 8 tys. podmiotów, jest zaledwie 11 firm prywatnych. Reszta to ministerstwa, uczelnie, fundacje, instytuty badawcze, urzędy i spółki zależne od państwa i jego agend.
Jak podkreślają eksperci, pieniądze te nie tyle popychają polską gospodarkę w kierunku innowacyjności, ile pozwalają nadganiać zapóźnienie informatyczne. Dzięki dotacjom z Unii jest albo będzie możliwy kontakt podatnika i przedsiębiorcy z ministerstwem lub urzędem przez internet.
- Jeśli popatrzymy na wielkość projektów z pierwszej pięćdziesiątki, widać, że rząd za środki z UE sfinansował rozwój kontrolowanych przez siebie jednostek, a niekiedy wręcz pieniądze te pozwoliły na uzasadnienie ich istnienia - twierdzi Maciej Grelowski, przewodniczący rady głównej BCC.
- Najbardziej dziwi, że na liście beneficjentów jest mało firm prywatnych. Powinno być ich znacznie więcej - mówi Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek z PKPP Lewiatan.
Eksperci są zdania, że w nowej perspektywie więcej pieniędzy na innowacyjność powinno trafiać do mikro, małych i średnich prywatnych przedsiębiorstw, a celem powinien być rzeczywisty wzrost innowacyjności naszego biznesu.
Beata Tomaszkiewicz
Łukasz Wilkowicz
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu