Winowajca
Życie rasowych dziennikarzy motoryzacyjnych przypomina losy zespołu Rolling Stones. Większą część roku spędzają w trasie, nigdy nie wysiadają z samolotów trzeźwi, za to dość często w kajdankach. Nie ma baru, którego nie byliby w stanie osuszyć, ani mebli hotelowych tak solidnych, aby wytrzymały zorganizowaną przez nich imprezę. A wszystko to odbywa się w scenerii znanej wyłącznie z filmów National Geographic.
I nieprawdą jest, że w ten sposób prezentuje się głównie luksusowe samochody. W śródziemnomorskim słońcu warto przedstawiać tańsze modele, bo w jego blasku wyglądają na lepsze. Im więcej tequili, tym lepiej przyspieszają, im lepszy stek z argentyńskiej wołowiny, tym solidniej są wykonane. Żeby nie być gołosłownym - Citroen międzynarodową prezentację budżetowego modelu C-elysee zorganizował w Barcelonie. A to trochę tak, jakby radomski Łucznik pokazał najnowszą maszynę do szycia w pracowni Louisa Vuittona.
Uważam, że firmy powinny dbać o to, aby istniał związek między ich nowymi modelami a scenerią, w jakiej je prezentują. Idealnym miejscem do przedstawienia C-elysee jest pole namiotowe pod Suwałkami. Podczas testów tego auta dziennikarze powinni spać na karimatach, a wieczorami popijać wino Komandos. Wtedy - paradoksalnie - trzeźwiej spojrzeliby na budżetowego Citroena. Zresztą samym francuskim inżynierom projektującym auto przyświecało prawdopodobnie powiedzenie "tanie wino jest dobre, bo jest tanie". Znalazłem na to przynajmniej trzy dowody.
Po pierwsze, tanie wino ma praktyczną butelkę - zamiast trudzić się z wyciąganiem korka, po prostu odkręcacie plastikowa nakrętkę. Co więcej, jej pojemność to zazwyczaj pełen litr, podczas gdy standardowego wina 0,75 litra. Równie praktyczny i pojemny jest C-elysee. Ma czworo drzwi, za którymi znajdziecie zaskakująco dużo miejsca dla piątki pasażerów. Bagażnik ma aż 500 l pojemności, ale jego klapa posiada zawiasy o średnicy orbity Jowisza, co utrudnia zagospodarowanie przestrzeni. Praktyczność oznacza w tym wypadku prostotę - najmniejszego problemu z obsługą pokładowych urządzeń nie będzie miał nawet ktoś, kto zamiast e-maili nadal wysyła telegramy.
Rzecz druga - tanie wino jest ekologiczne. Pustą butelkę po chianti możecie wyrzucić do kosza, tymczasem opakowanie po komandosie odnosicie do sklepu i z zaskoczeniem odkrywacie, że ekspedientka oddaje jeszcze 50 gr kaucji. W przypadku Citroena takie podejście do ekologii widoczne jest w kilku miejscach. Zamiast wymyślać nowe silniki, zawieszenie czy skrzynię biegów, inżynierowie otworzyli magazyn z częściami od starszych modeli i wykorzystali wszystko, co w nim znaleźli. Oszczędzili przy tym mnóstwo czasu i pieniędzy. Dodatkowo, z myślą o rynkach takich, jak polski, wzmocniono jego zawieszenie, dzięki czemu naprawdę dobrze radzi sobie z dziurami i koleinami. Ekologia widoczna jest także we wnętrzu auta - najpierw pracownicy Citroena zebrali wszystko, co znaleźli w kontenerach z napisem "plastik" w promieniu 500 km od Paryża, następnie stopili to, a na końcu odlali z tego kierownicę, boczki w drzwiach, całą deskę rozdzielczą i wszystkie przełączniki.
I wreszcie dowód trzeci - swoją podstawową funkcję tanie wino spełnia nawet lepiej niż to markowe. A C-elysee do przemieszczania się z punktu A do punktu B służy równie dobrze, jak auta pięciokrotnie droższe. Za 39,9 tys. zł dostajecie co prawda tylko 72 konie i żenujące wyposażenie, ale już za 50 tys. zł możecie mieć wersję z dobrym 115-konnym benzyniakiem, systemem ESP, elektryką szyb i lusterek, klimatyzacją i radiem. A jak znam politykę marketingową Citroena, to gdy poczekacie jeszcze parę miesięcy, kupicie ten model w wyprzedaży za równowartość pary butów.
W zasadzie od taniego wina budżetowy Citroen różni się tylko jednym. O ile słabością do komandosa lepiej nie chwalić się publicznie, C-elysee na pewno nie przyniesie wam wstydu. Przede wszystkim dlatego, że z zewnątrz nie wygląda jak samochód, przy którego projektowaniu liczono się z każdym groszem. Śmiało zatem możecie go kupować na trzeźwo.
@RY1@i02/2013/013/i02.2013.013.00000210b.803.jpg@RY2@
@RY1@i02/2013/013/i02.2013.013.00000210b.804.jpg@RY2@
Łukasz Bąk, zastępca kierownika działu życie gospodarcze kraj
Łukasz Bąk
zastępca kierownika działu życie gospodarcze kraj
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu