Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Ogrywamy konkurencję

Ten tekst przeczytasz w 10 minut

Inwestorzy odzyskali sentyment do polskiej branży gier. Ta zapowiada, że to dopiero początek prawdziwej ekspansji. Potencjał jest ogromny

Nie tylko "Wiedźmin" jest wielkim przebojem polskiego eksportu rozrywki elektronicznej. Spektakularny sukces odniosła właśnie "This War of Mine" małej spółki 11 Bit Studios. - Widać, że jej nowa gra od początku spotkała się z przychylnym odbiorem graczy i recenzentów - ocenia analityk BOŚ Andrzej Bernatowicz. Debiut gry na arenie międzynarodowej 14 listopada podbił kurs akcji spółki o ponad 60 proc.

- Konkretnych danych nie podajemy, ale gra sprzedaje się bardzo dobrze. Na platformie Steam jest cały czas na różnych miejscach w Top 5 - nie ukrywa zadowolenia Paweł Miechowski z 11 Bit Studios. Steam to największa na świecie platforma cyfrowej dystrybucji gier. - Inwestorów cieszy nie tylko dobra sprzedaż, ale i to, że spółce po długim czasie przygotowywania gier nieosiągających sukcesów komercyjnych udało się stworzyć coś, co powinno się przełożyć na wyraźną poprawę wyników finansowych - tłumaczy reakcję rynków Bernatowicz. Jego zdaniem rosną oczekiwania co do przyszłości spółki 11 Bit Studios. - Pojawi się gotówka, więc będą środki na realizację kolejnych projektów - przewiduje analityk.

Eksperci podkreślają, że za sukcesem "This War of Mine" stoi przede wszystkim oryginalny pomysł. W grze nie wcielamy się w postać elitarnego żołnierza, jak w przypadku innych tego typu produkcji. Stajemy na czele grupki cywilów starających się przeżyć w oblężonym mieście, zmagających się z brakiem żywności, lekarstw i zagrożeniem ze strony snajperów i szabrowników.

11 Bit Studios to niejedyne polskie studio, które może się pochwalić sukcesami na rynkach zagranicznych. W kolejce po laur ustawiły się już Vivid Games, Farm 51 czy Bloober Team. Wszystkie spółki odnotowały w trzecim kwartale bardzo dobre wyniki. Wzrosty przychodów w porównaniu z analogicznym okresem 2013 r. sięgają 100 proc. Geneza ich sukcesów jest jednak odmienna.

- Sentyment inwestorów do branży gier wideo mocno się poprawił - uważa Piotr Babieno z Bloober Team. Dodaje, że 95 proc. przychodów jego spółki z trzeciego kwartału to zasługa współpracy z chińskim partnerem i sprzedaży gry "Basement Crawl". Wyniki są dobre, chociaż deweloper zaliczył wpadkę: gra reklamowana jako sieciowa nie działała w tym trybie. Producent wyciągnął z tego wnioski i tworzy nową wersję "Basement Crawl". Aby przekonać do kupna tych, którzy zrazili się do pierwszej edycji, postanowił, że cena gry będzie odzwierciedleniem recenzji. Producent poinformuje, za ile chciałby sprzedawać "Basement Brawl", a potem obniży cenę proporcjonalnie do średniej ocen.

- Wycena giełdowa z naszego punktu widzenia to ocena zaufania, jaką mają inwestorzy do spółki. Był okres, w którym to zaufanie nadwyrężyliśmy, i od dłuższego czasu staramy się pokazać swoimi działaniami, że ponieważ wszyscy popełniają błędy, to najważniejsze, aby się na nich uczyć - tłumaczy Babieno. Jego zdaniem kapitalizacja spółki jest zdecydowanie zbyt niska w stosunku do realiów. - Wyniki finansowe Bloober Team od dłuższego czasu należą do najmocniejszych w branży gier wideo, zmieniliśmy strategię, a dodatkowo tworzymy nowe gry, które naszym zdaniem mogą mocno namieszać na rynku - uważa Babieno.

Z kolei Vivid Games źródła swojego sukcesu widzi w dystrybucji darmowych gier w modelu Free2Play (F2P). - Najważniejszym czynnikiem było udostępnienie za darmo gry "Real Boxing", dzięki czemu pozyskaliśmy kilka milionów nowych użytkowników. Nieustannie pracujemy nad optymalizacją monetyzacji, tak aby zarabiać na każdym z nich jak najwięcej przez jak najdłuższy okres - tłumaczy prezes Vivid Games Remigiusz Kościelny (jak działa ten system - czytaj w ramce poniżej). Podkreśla, że niedługo odbędzie się premiera "Real Boxing 2", gry od samego początku przygotowanej w modelu Free2Play.

Szef Farm 51 Robert Siejka podkreśla zaś, że chociaż jego gra "Deadfall Adventures" nie sprzedaje się źle, to dobre wyniki spółki wynikają przede wszystkim z wpłat wydawcy stojącego za nowym tytułem "Get Even", który jeszcze nie trafił do dystrybucji, a już zbiera dobre recenzje. Jego zdaniem polski rynek producentów gier krzepnie. - Już nie jest tak, że sukcesy odnoszą pojedyncze tytuły. Dobrze sprzedają się całe serie wydawnicze. Polscy producenci gier mają olbrzymi potencjał. Powstaje coraz więcej nowych studiów. Jesteśmy w przededniu prawdziwej ekspansji - uważa Siejka.

Na darmową zabawę często trzeba wydać więcej niż na tę oficjalnie płatną

Za rok większość gier będzie sprzedawana przez internet, a nie w sklepach - wynika z badań SW Research przedstawionych na tegorocznej konferencji Game Industry Trends. To wielka zmiana, bo do tej pory klienci preferowali ten drugi kanał dystrybucji. Polacy lubią grać. Tylko co dziesiąta osoba stwierdziła, że nigdy nie bawiła się grą wideo. Liczba grających rośnie od czterech lat i wynosi obecnie 88 proc. badanych. Co ciekawe, najwięcej - bo o ok. 27 proc. - wzrosła liczba grających w wieku 50+. Badania pokazują, że nie ma odwrotu od darmowych tytułów Free to Play (F2P), w których przypadku płaci się nie za grę, lecz za używane w rozgrywce przedmioty. Zauważyli to również najwięksi polscy producenci najdroższych gier z segmentu AAA. Rynek gier F2P powiększa się z roku na rok, głównie za sprawą tytułów na komputery osobiste i urządzenia mobilne.

- Darmowość jest często głównym czynnikiem decydującym o wyborze danej gry, zwłaszcza w Polsce, gdzie gracze wciąż płacą niechętnie lub korzystają z nielegalnych kopii - uważa Mateusz Wachowiec z Agencji Badań Rynku i Opinii SW Research. Podkreśla jednak, że te z pozoru darmowe gry w ogólnym rozrachunku kosztują więcej niż zakup niejednej produkcji AAA. Model ten z biznesowego punktu widzenia jest bardzo korzystny dla producentów i wydawców, gdyż stanowi dla nich stałe źródło przychodu. - Także z perspektywy gracza jest oceniany pozytywnie, ponieważ powoduje iluzję jedynie nieznacznych wydatków, zamiast zakupu jednorazowego, istotnego z punktu widzenia ich budżetu - tłumaczy Wachowiec.

PFD

Piotr Dziubak

Małgorzata Kwiatkowska

dgp@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.