Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Małe firmy nie chcą się ubezpieczać

Ten tekst przeczytasz w 12 minut

Kryzys nauczył przedsiębiorców ostrożności, ale MSP rzadko sięgają po narzędzia, które mogą dać im poczucie bezpieczeństwa finansowego i pewność wobec biznesowych partnerów

Zatory w płatnościach nadal są problemem dla wielu firm. Ubezpieczenie należności pomaga go ograniczyć. Jednak mało która firma decyduje się na takie rozwiązanie.

Główny cel ubezpieczenia należności to ograniczenie ryzyka niewypłacalności kontrahenta. W praktyce firma ubezpieczeniowa przejmuje na siebie tylko część ryzyka - wycenia je jako tzw. limit, część obrotu, jakiego jej klient dokonuje z konkretnym partnerem. Wysokość tego limitu zależy od oceny kontrahenta przez ubezpieczyciela. Jeśli wypada ona słabo (bo kontrahent w przeszłości miał - lub ma - duże problemy z płatnościami, co ubezpieczyciel jest w stanie stosunkowo łatwo sprawdzić), to limit jest stosunkowo niski. Znaczenie ma też rynek, na którym działa kontrahent. Na przykład w Polsce trudno o komercyjne ubezpieczenie obrotu z przedsiębiorcami ze Wschodu. Oferuje je w zasadzie tylko państwowa Korporacja Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych.

Nie ma sprawy?

Firmy ubezpieczeniowe mają problem z przebiciem się ze swoją ofertą do przedsiębiorców. Mariusz Hildebrand, wiceprezes BIG Infomonitor mówi, że potrzeby zabezpieczenia się w razie problemów z odzyskiwaniem należności nie widzą przede wszystkim małe i średnie firmy. Choć przedsiębiorcy coraz częściej sprawdzają kontrahentów, to nadal nie jest to powszechna praktyka. - Małe i średnie przedsiębiorstwa nie wykorzystują dostępnych narzędzi do zabezpieczania swoich płatności albo sprawdzania partnerów biznesowych. Szczególnie widać to tam, gdzie firmy są prowadzone w formie działalności gospodarczej osób fizycznych, gdzie zatrudnia się jednego - dwóch pracowników do obsługi zleceń, dostaw czy świadczenia usługi. Te osoby nie mają często czasu na sprawdzanie kontrahentów - mówi Hildebrand. Wiceprezes BIG Infomonitor dodaje, że głównym celem małego przedsiębiorcy jest zdobycie zlecenia i wystawienie za nie faktury. - Problem pojawia się wtedy, gdy ta faktura nie zostanie zapłacona. Przedsiębiorca często jest bezsilny w obliczu zatoru płatniczego. Małe firmy często nie monitorują swoich większych kontrahentów w obawie przed utratą kontraktów w przyszłości. To oczywiście błędna praktyka, mogąca doprowadzić do upadku firmy - dodaje.

Potencjalne ryzyko zaczyna jednak być dostrzegane przez przedsiębiorców i menedżerów. - Dostrzegamy, że niepłacenie na czas staje się powszechną praktyką. Dlatego coraz bardziej skłaniamy się ku ubezpieczeniu należności - podkreśla Marek Szostak, dyrektor ds. rozwoju w Wójcik Fashion Group.

Z polisą lżej

Faktury niezapłacane przez odbiorców mogą doprowadzić firmę do bankructwa. - Na pewno warto zdecydować się na ubezpieczenie, bo zapewnia ono większy komfort działania. W momencie gdy nawiązuje się współpracę, kontrahent może być w dobrej kondycji i regulować swoje zobowiązania na czas. Po kilku miesiącach sytuacja może jednak ulec zmianie. I na tę okoliczność warto mieć zabezpieczenie - tłumaczy Dariusz Grzesiak z Zakładów Mięsnych Werbliński. Jego firma ubezpiecza należności już od kilku lat. - Co roku zmienia się jednak lista podmiotów, w stosunku do których podejmujemy takie środki ostrożności. Staramy się bowiem eliminować spośród naszych kontrahentów słabych płatników - uzupełnia.

Ubezpieczenie należności pomaga też przy ubieganiu się o zewnętrzne finansowanie, czy zdobywaniu nowych kontrahentów, zwłaszcza tych za granicą. Banki i inne instytucje finansowe patrzą bowiem przychylniej na firmę, której płynność jest zabezpieczona.

Przedsiębiorcy podkreślają również, że nie jest to duży wydatek. Koszty ubezpieczenia kształtują się na poziomie ok. 1 proc. od limitu, na który zostało udzielone ubezpieczenie. Oczywiście ważne jest przy wyliczaniu składki, czy wcześniej było wypłacane odszkodowanie i na jaką kwotę.

Przedsiębiorcy zauważają jednak, że nie wszystkie należności warto ubezpieczać. Takiej konieczności nie ma na przykład w przypadku współpracy z sieciami handlowymi. Te co prawda oczekują długich terminów płatności za dostawy, jednak zawsze płacą.

Lepiej nie znaczy dobrze

Wiceprezes BIG Infomonitor mówi, że sytuacja płynnościowa firm nieco się poprawia, jednak problem zatorów nadal jest widoczny. Zatory nadal występują, mniej więcej połowa przedsiębiorstw ma z nimi problem, ale teraz odsetek firm, które mają należności w wysokości 100 tys. zł i więcej - spadł. Obecnie wynosi on około 26 proc., w maju było to około 33 proc.

- Spora część przedsiębiorców sygnalizuje, że ich kontrahenci mają zdolność do spłaty zobowiązania - ale świadomie tego nie robią, kredytując się w ten sposób. Takie wymuszanie kredytu kupieckiego to forma finansowania tańsza niż kredyt czy leasing - mówi. I dodaje, że pogorszenie płynności mieliśmy pod koniec pierwszej połowy roku.

- Był to efekt zwiększonej aktywności przedsiębiorców na początku roku, firmy "ruszyły do boju", zachęcone dobrymi perspektywami gospodarki. Przedsiębiorcy pozyskiwali nowe zamówienia, zwiększali produkcję i sprzedaż usług i towarów. To przełożyło się na wzrost obrotów i zwiększenie skali wystawianych faktur. Wraz ze wzrostem obrotów, w naturalny sposób pojawiły się zaburzenia w regulowaniu płatności przez kontrahentów, pojawiło się zjawisko wymuszonego kredytu kupieckiego. Zatory zwiększyły się mniej więcej w drugim kwartale roku. Liczba firm, które w ramach Raportu BIG podały informację, że odbiorcy zalegają im łącznie na kwotę powyżej 100 tys. zł, zwiększyła się - mówi Hildebrand.

Poprawę w płatnościach odnotowuje też w swoich badaniach Krajowy Rejestr Długów. W ostatnim raporcie poświęconym należnościom przedsiębiorstw KRD podaje, że wzrósł indeks należności, odnotowując drugą co do wielkości historyczną wartość 88,9 pkt.

Ale i w raporcie KRD jest łyżka dziegciu. Rośnie liczba firm spodziewających się większych problemów z uzyskaniem zapłaty za sprzedany towar. Ponad 73 proc. badanych firm oczekiwało, że zatory płatnicze będą takie same lub większe. Dla porównania w poprzedniej edycji badania takie były przewidywania 69 proc. firm.

Autorzy raportu są przekonani na podstawie odpowiedzi przedsiębiorców na pytanie o prognozę spływu należności, że w kolejnych miesiącach sytuacja finansowa przedsiębiorstw nie będzie się poprawiać tak szybko, jak do tej pory.

Co daje ubezpieczenie należności

minimalizuje ryzyko niewypłacalności kontrahenta, a tym samym utratę płynności finansowej w firmie;

dostarcza informacji o kondycji finansowej kontrahentów;

podnosi jakość zarządzania należnościami;

poprawia relacje z klientami;

powoduje, że firma zyskuje na wiarygodności w oczach banków lub innych instytucji finansowych;

może przełożyć się na lepsze warunki finansowania ze strony zewnętrznych podmiotów;

zwiększa możliwość i wpływa na większe bezpieczeństwo przy nawiązywaniu nowych relacji z kontrahentami;

sprzyja wzrostowi obrotów dzięki konkurencyjnym warunkom płatności oraz możliwości zdobywania nowych rynków zbytu.

@RY1@i02/2014/214/i02.2014.214.13000010a.803.jpg@RY2@

Zatory płatnicze prowadzą do upadłości firm

Trzeba wyjść MSP naprzeciw

@RY1@i02/2014/214/i02.2014.214.13000010a.804.jpg@RY2@

Maciej Drowanowski dyrektor handlowy, wiceprezes Coface

Małe firmy często nie mają własnych działów finansowych, czy windykacyjnych, czyli wyspecjalizowanej kadry, która zajmuje się przygotowywaniem dokumentacji i obsługi polis. Przedsiębiorców działających na mniejszą skalę zniechęcają procedury, rozbudowana dokumentacja i wiele obwarowań, które należy spełnić, by otrzymać wsparcie ubezpieczyciela. Rynek wymusza więc na ubezpieczycielach dostosowanie produktu i my staramy się odpowiedzieć na to zapotrzebowanie. Przykład to umożliwienie zarządzania online umowami ubezpieczenia należności w aplikacji mobilnej.

Żeby zainteresować małe i   średnie firmy ofertą ubezpieczenia należności trzeba umiejętnie dostosować parametry umowy właśnie pod potrzeby grupy mniejszych przedsiębiorców. Na przykład pod kątem samodzielnego decydowania o   wielu istotnych parametrach umowy i   maksymalnego uproszczenia formalności. Do tej pory ubezpieczyciele nie umożliwiali na przykład uzyskania limitu kredytowego w   ciągu kilku minut, co firmy bardzo sobie chwalą. Kolejnym krokiem w   rozwoju oferty dla MSP będzie wprowadzenie polisy dostępnej w   sprzedaży online.

Marek Chądzyński

Patrycja Otto

mf_dgp@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.