Dziennik Gazeta Prawana logo

W nowych pomysłach można przebierać jak w ulęgałkach

26 czerwca 2018

Co roku na polskim rynku debiutuje ok. 100 sieci franczyzowych

Eksperci spodziewają się utrzymania tempa wzrostu, nie ukrywają jednak, że ten rok może być ostatnim, w którym na rynku pojawi się tak wielu graczy. Powód: bliski poziom nasycenia. Szacuje się, że w Polsce jest miejsce dla ok. tysiąca sieci. To według prognoz firm badawczych wynik, który zostanie osiągnięty już pod koniec tego roku. Z powodu dużej konkurencji debiut nowych sieci będzie utrudniony. Franczyza przestaje być sposobem dla firm na zwiększanie zasięgu działania i udziałów w rynku niskim kosztem, bo bez konieczności zaangażowania własnego kapitału. Nie jest też już tak łatwo, jak jeszcze kilka lat temu, zaproponować firmom coś nowego i oryginalnego, co przyciągnie nie tylko inwestorów, ale i klientów.

Na razie jednak inwestorzy mogą przebierać w nowych konceptach franczyzowych. Wśród debiutujących w tym roku sieci dominują oczywiście te z branży modowej. Z zagranicznych marek licencję na swój biznes zdecydowała się sprzedawać austriacka SCanto Exclusive, amerykańska Zipz Shoes, a z polskich - Vistula&Wólczanka oraz Lidia Kalita. Pierwsza z marek specjalizuje się w ubraniach ze średniej półki cenowej przeznaczonych dla kobiet w wieku powyżej 30. roku życia. Od swoich franczyzobiorców wymaga dysponowania lokalem o powierzchni minimum 50 mkw., nakładami rzędu 20-100 tys. zł oraz gwarancji bankowej na zabezpieczenie towaru. Zipz Shoes z kolei proponuje nowatorskie, jak na polski rynek buty z... wymienną wierzchnią częścią. Marka zrobiła już furorę w 50 krajach. Swoje sklepy chce otwierać w centrach handlowych, najlepiej w formie wysp. To powoduje, że inwestycja nie jest droga. Stoisko wraz z towarem to wydatek 35-50 tys. zł.

Propozycje rodzimych marek modowych są skierowane do inwestorów, którzy chcą zaistnieć ze sklepem premium. Dlatego też i nakłady są odpowiednio wyższe. Wólczanka oczekuje od przedsiębiorcy jednorazowej opłaty licencyjnej na poziomie 10 tys. zł. oraz poniesienia nakładów w związku z aranżacją salonu, które wynoszą 3,9 tys. zł za mkw. W Vistuli opłata licencyjna jest taka sama, natomiast kwota na wyposażenie placówki została ustalona na 2,9 tys. zł za mkw. Przedsiębiorcy zainteresowani inwestycją w sklep Lidia Kalita powinni natomiast dysponować kwotą minimum 300 tys. zł, która pokryje koszty wyposażenia lokalu o powierzchni 50-80 mkw. oraz wykupienie licencji o wartości 50 tys. zł. Firma nie ukrywa jednak, że pieniądze to nie wszystko. Przedstawiciele marki Lidia Kalita tłumaczą, ze do współpracy szukają przede wszystkim osób z doświadczeniem w handlu markami luksusowymi, otwartych i z pasją do mody. Do tego powinny umieć przestrzegać standardów obsługi klienta, których wymagają konsumenci sklepów z wyższej półki. Wśród debiutujących sieci nie zabrakło też tych z sektora urody, jak Skinial, marki salonów specjalizujących się w usuwaniu tatuaży, gastronomii - bistro Groole, serwującego pieczone ziemniaki podawane z różnymi nadzieniami - mięsnymi, wegetariańskimi, wegańskimi, bezglutenowymi.

Pojawiła się też propozycja od sklepu zoologicznego Maxi Zoo, portugalskiej firmy sprzątającej House Shine oraz trzy propozycje z rynku finansowego. Mowa o franczyzie Raiffeisena oraz Kantor77.pl czy Cinkciarz.pl. Ostatnią z propozycji można połączyć z prowadzeniem lombardu i kantoru. Warunki współpracy są ustalane indywidualnie z każdym potencjalnym franczyzobiorcą.

Co innego w przypadku Groole czy Skinial. Zaistnienie na rynku z nową marką gastronomiczną wymaga inwestycji w lokal na poziomie od 50 do 100 tys. zł, wniesienia opłaty licencyjnej rzędu 10 tys. zł oraz marketingowej na poziomie 200 zł. Sieć zapewnia, że podana kwota inwestycji obejmuje wszystkie koszty związane z remontem, pracami konserwatorskimi, wyposażeniem i urządzeniem lokalu oraz uzyskaniem niezbędnych pozwoleń na działalność. Uruchomienie salonu usuwania tatuażu Skinial zamyka się w kwocie 80-84,5 tys. zł. Płatności są rozłożone w czasie, by ułatwić rozkręcenie interesu.

Patrycja Otto

patrycja.otto@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.