Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Wjechał do Moskwy... tramwajem

26 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Ledwie nadąża z dostawami pociągów i tramwajów dla przewoźników w Niemczech i Rosji. Na polskim rynku taborowym jest liderem sprzedaży. Tomasz Zaboklicki zbudował pozycję PESA Bydgoszcz prawie od zera

Pasażerski Link w barwach Deutsche Bahn Regio był pod koniec września jedną z najbardziej wyczekiwanych premier targów kolejowych InnoTrans w Berlinie, największej tego typu imprezie na świecie. To największy dotychczas sukces eksportowy PESY. Umowa ramowa na dostawy spalinowych zespołów trakcyjnych będzie warta 1,2 mld euro, jeśli DB Regio zamówi wszystkie 470 pojazdów przewidzianych w kontrakcie. Na razie przewoźnik zgłosił zapotrzebowanie na Linki m.in. dla Hesji, Bawarii i Badenii-Wirtembergii (łącznie to 120 składów).

Tomasz Zaboklicki zbudował dzisiejszą pozycję PESY Bydgoszcz praktycznie od zera. W latach 90. XX w. to były stojące na skraju bankructwa Zakłady Naprawcze Taboru Kolejowego, które były częścią PKP. Dzisiaj to prężna spółka akcyjna, która pod względem sprzedaży jest liderem rynku taborowego w Polsce, wygrywając tu z nowosądeckim Newagiem i konkurencją zagraniczną. W ubiegłym roku PESA osiągnęła 1,65 mld zł przychodów, wyporacowując 100 mln zł zysku netto. A prognozy na ten rok zakładają obrót na poziomie 1,9 mld zł.

W samej Bydgoszczy PESA zatrudnia 3 tys. osób. Wraz ze spółkami zależnymi - np. ZNTK Mińsk Mazowiecki - liczy 3,8 tys. pracowników. Nawet globalni zaczynają liczyć się z bydgoskim producentem. Podczas tegorocznego InnoTrans prezes Alstom Transport Henri Poupart-Lafarge wymienił PESĘ w gronie 14 konkurentów z całego globu. Z punktu widzenia światowego rynku daleko jej np. do gigantów w rodzaju Alstomu i Bombardiera, ale wygrywa np. ze Skodą.

56-letni Tomasz Zaboklicki lubi rywalizacje i podejmowanie wyzwań. Trenuje karate, w którym ma tytuł senseia (czyli mistrza). Jako instruktor tej dyscypliny Zaboklicki wciąż szkoli młodych zawodników.

Jak wszystko się zaczęło? W 1983 r. Tomasz Zaboklicki podjął pracę w ówczesnych Zakładach Naprawczych Taboru Kolejowego w rodzinnej Bydgoszczy. Szybko awansował: od specjalisty do spraw ekonomicznych, przez dyrektora generalnego - żeby w 1998 r. zostać prezesem. A nic na to nie wskazywało, bo na początku lat 90. zakład był przeznaczony do likwidacji.

W 1991 r. załoga wybrała Zaboklickiego do rady nadzorczej. To wtedy ZNTK Bydgoszcz zostało wydzielone ze struktur PKP, tworząc samodzielne przedsiębiorstwo. Rok później przekształciło się w spółkę akcyjną Skarbu Państwa. Wtedy zakład był zadłużony po uszy - pieniędzy brakowało nawet na pensje. W poszukiwaniu rynkowej niszy zarząd wymyślił, że będzie produkował kryte wagony do przewozu zboża (wcześniej przewożono je w węglarkach, przez co zboże się psuło). To właśnie ten kontrakt pozwolił spółce utrzymać się na powierzchni.

Przełom nastąpił w 2001 r., kiedy Tomasz Zaboklicki i sześć osób z kierownictwa Pesy wykupiło zakład od państwa, tworząc spółkę menedżerską. To był skok na bardzo głęboką wodę: zaciągnęli kredyty pod zastaw prywatnych majątków. Pomysł był taki, że niezagospodarowanym rynkiem jest transport publiczny w miastach - te musiały modernizować lub wymieniać stare tramwaje. Zaczęło się od niewielkich kontraktów, np. w Elblągu. A krokiem przełomowym była warta 1,5 mld zł tramwajowy "kontrakt stulecia", czyli umowa z 2009 r. na dostawę 186 tramwajów Swing dla Warszawy. Ta dała Pesie referencje w innych przetargach w Polsce. Dzisiaj spółka prezesa Zaboklickiego jest potęgą tramwajową. Wyprodukowała dotychczas 408 tramwajów, z czego 349 kraj i 59 na eksport. Największy sukces? W tym roku PESA wspólnie z rosyjskim partner UralTransMasz zaczęła dostarczać pierwsze z 120 tramwajów Fokstrot dla Moskwy. Dostawy trwają mimo rosyjskich sankcji.

Od początku kierowania firmą prezes Zaboklicki postawił na wsłuchiwanie się w potrzeby rynku, nowoczesne technologie i design. Bo wiedział, że bez tego nie ma szans na rywalizację z najlepszymi.

- Dwie główne idee funkcjonowania firmy to rozwój i dywersyfikacja, czyli różnorodność produktów i rynków - mówi Tomasz Zaboklicki.

To dlatego w dziale badań i rozwoju w PESIE pracuje 230 osób. Firma stara się błyskawicznie reagować na nowe trendy. Przykład? W 2008 r. kanadyjski Bombardier pokazał na targach w Berlinie pociąg Talent 2, który jako pierwszy na świecie powstał według czterech scenariuszy zderzeniowych. Już na kolejnych PESA zadebiutowała z elektrycznym zespołem trakcyjnym Elf, który spełniał te same wyśrubowane kryteria bezpieczeństwa. To był drugi taki pojazd na świecie. Do dziś PESA wyprodukowała 118 elektrycznych pasażerskich zespołów trakcyjnych, a czego hitem sprzedaży stał się właśnie Elf, który sprzedał się w 63 sztukach.

Tomasz Zaboklicki skończył w 1981 r. Wydział Nauk Ekonomicznych UMK w Toruniu, a 18 lat później studia podyplomowe z finansów i marketingu na Akademii Ekonomicznej w Poznaniu.

W ostatnim czasie prezes Pesy stał się kolekcjonerem nagród. Firma audytorska W tym roku odebrał w Londynie nagrodę ekonomiczną "Financial Times" (to pierwsza spółka z Europy Środkowo-Wschodniej uhonorowana w ten sposób). Prezes Zaboklicki to także laureat prestiżowej Nagrodę Kisiela. W ubiegłym roku kierowana przez niego spółka zajęła drugie miejsce w kategorii dużych przedsiębiorstw i czwarte miejsce w klasyfikacji generalnej w "Rankingu 500 Najbardziej Innowacyjnych Polskich Firm" PAN. A podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy została inwestorem 2013 r.

Plan Tomasza Zaboklickiego to utrwalenie pozycji lidera na rynku polskim i dalsza ekspansja eksportowa.

@RY1@i02/2014/196/i02.2014.196.05000020c.802.jpg@RY2@

Dwie główne idee funkcjonowania firmy to rozwój i dywersyfikacja, czyli różnorodność produktów i rynków - mówi Tomasz Zaboklicki

Konrad Majszyk

 konrad.majszyk@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.