Wcale nie chcemy wygryźć Pesy
Trzeba odejść od myślenia: Alstom to francuska firma, oddamy zlecenie komuś stąd - twierdzi Andreas Knitter
Czy konflikt między PKP Intercity i Alstomem w sprawie dopuszczenia do ruchu pendolino był widoczny z Paryża?
To dla nas kluczowy europejski projekt, więc centrala koncernu była w tę sprawę zaangażowana. Pozostawaliśmy w stałym kontakcie z zarządem PKP Intercity.
Będzie happy end przed końcem roku?
Wszystkie okoliczności wskazują na to, że w połowie grudnia pociągi wyjadą na trasy z pasażerami.
Ale PKP nie wykorzysta w pełni możliwości pendolino z powodu stanu infrastruktury. Czy ten zakup był błędem?
Przeciwnie. Klient nie kupił tych pociągów na rok, ale na 30 lat. Ten tabor będzie bodźcem dla kolejnych inwestycji w infrastrukturę. Pociągi przyczynią się do radykalnej poprawy komfortu pasażerów. Powinny też pomóc w budowie wizerunku Polski jako nowoczesnego kraju w środku UE.
Platforma pendolino liczy 25 lat. Będą kolejne generacje czy produkcja zostanie zakończona?
Od momentu powstania konstrukcja przechodzi liczne modernizacje. Jest wciąż adaptowana do najnowocześniejszych standardów. Jak długo klienci będą wykazywać zapotrzebowanie, tak długo będziemy pendolino produkować.
Czy po kontrakcie z PKP Intercity inny przewoźnik interesował się zakupem pendolino?
Mamy obecnie trzech potencjalnych klientów w Europie, którzy wykazują zainteresowanie. To m.in. dlatego sprawna inauguracja pendolino w Polsce jest dla Grupy Alstom dość istotna.
Jaką rolę w strukturze grupy pełni fabryka w Chorzowie?
To dla nas istotne aktywo w branży taborowej. Dzięki wysokim kwalifikacjom pracowników zapewnia światową jakość. Jednocześnie zachowujemy konkurencyjność przy niższych kosztach produkcji, w porównaniu z Niemcami czy Francją. Od 2009 r. ten zakład wyeksportował tabor za 1,7 mld zł, czyli równowartość 20 pendolino. To w Chorzowie w przyszłym roku ruszy budowa nowej generacji pociągów metra dla Rijadu w Arabii Saudyjskiej. A mimo to nie jesteśmy traktowani jak polska firma.
A dlaczego powinniście być?
Zamawiamy materiały u polskich kontrahentów i płacimy tu podatki. W fabryce w Chorzowie pracuje ponad tysiąc spośród 3,2 tys. osób zatrudnionych przez Grupę Alstom w Polsce. Chorzów w 100 proc. produkuje na eksport, tymczasem w Hiszpanii i we Włoszech, gdzie też mamy fabryki taborowe, połowa produkcji trafia na rynki lokalne. Polska to jedyny kraj, w którym nie działa to w ten sposób.
Przecież jeżdżę po Warszawie pociągami metra wyprodukowanymi przez Alstom...
...w 1998 r.! Potem nie doczekaliśmy się już żadnych zleceń taborowych z Polski. Na dodatek cały czas musimy odpowiadać na krytykę, że pendolino produkujemy we Włoszech, a nie w Polsce. Tymczasem przeniesienie produkcji z Savigliano byłoby ekstremalnie drogie.
Alstom mógłby przebierać w zleceniach, gdyby nie tańsza polska konkurencja, np. Pesa, Newag i Solaris.
Trudno jest znaleźć przetarg w Polsce na tramwaje albo pasażerskie zespoły trakcyjne, których nie wygrałaby któraś z tych firm. Alstom ze swoją śląską fabryką byłby np. optymalnym dostawcą metra dla Krakowa. Zwłaszcza że jesteśmy gotowi zaoferować rozwiązania z zakresu współfinansowania, np. w formule PPP. Ale trzeba odejść od myślenia: "Alstom to francuska firma, więc oddamy zlecenie komuś stąd".
W czasach kryzysu prawie każdy kraj wspomaga swoich producentów. Może powinniście wchodzić w konsorcja z lokalnymi partnerami, jak Siemens z Newagiem?
Tu znów dotykamy sedna sprawy. Przecież jesteśmy lokalni, mamy fabrykę w Chorzowie. I posiadamy na miejscu potencjał produkcyjny, dzięki któremu jesteśmy w stanie dostarczać tabor samodzielnie.
Mimo rosyjskich sankcji Pesa rozpoczęła dostawy 120 tramwajów Fokstrot dla Moskwy. W tym samym czasie w stolicy Rosji zaczęły się testy tramwaju Alstomu. Chcecie odebrać klienta Pesie?
Ten rynek jest tak duży i chłonny, że pomieści obu producentów.
Czy kraj o wielkości i potencjale Polski powinien mieć koleje bardzo dużych prędkości?
Polska jest krajem stworzonym dla tego rodzaju transportu. Większość terytorium jest nizinna, góry są tylko na południu kraju. Niespełna 600 km między Warszawą i Berlinem to optymalna odległość dla szybkich kolei. To niezrozumiałe, by taką drogę pokonywać samolotem.
@RY1@i02/2014/188/i02.2014.188.000001400.802.jpg@RY2@
materiały prasowe
Andreas Knitter, wiceprezes Alstom Transport
Rozmawiał Konrad Majszyk
Czym pasażerowie kolei będą jeździć w przyszłości? Najciekawsze kolejowe premiery na
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu