Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Nie skreślajmy jeszcze BRIC

30 czerwca 2018

Już choćby ze względu na potencjał ludnościowy grupa tych krajów jest bardzo perspektywiczna. Część nieudanych inwestycji to wina inwestorów. Więc zamiast się obrażać, trzeba pomyśleć, jak uniknąć wpadek

Czy rynki wschodzące wciąż prezentują dużą atrakcyjność inwestycyjną? Czy kraje należące do takich grup jak BRIC (Brazylia, Rosja, Indie, Chiny) czy MINT (Meksyk, Indonezja, Nigeria, Turcja) dalej są uważane za przyszłe motory światowego wzrostu gospodarczego? Jak robić biznes we wschodzących gospodarkach, aby się nie sparzyć - takie m.in. zagadnienia poruszano podczas Emerging Markets Business Conference, wydarzenia organizowanego przez studentów Szkoły Głównej Handlowej, które odbyło się na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych.

W ciągu ostatniego roku media ekonomiczne na świecie rozpisywały się na temat tego, że kraje grupy BRIC dostały zadyszki - wzrost spowolnił i ujawniły się strukturalne wady tamtejszych gospodarek. Jednak zdaniem prof. Witolda Orłowskiego tylko przez wzgląd na potencjał ludnościowy ta grupa krajów jest bardzo perspektywiczna i jeszcze za wcześnie, aby mówić o końcu BRIC-ów.

"The Economist" pisał niedawno, że przez ostatnie kilkanaście lat mieliśmy do czynienia z prawdziwą inwestycyjną gorączką na wschodzących rynkach, napędzaną lękiem przed powtórką lekcji z kryzysu azjatyckiego. Firmy, które po tym doświadczeniu uciekły z Azji, bardzo tego żałowały. Łącznie zachodnie inwestycje na tych rynkach sięgnęły od 1998 r. 3 bln dol. Wiele z nich było nieudanych. Niemiecki Thyssen Krupp chciał wytwarzać w Brazylii stalowe płyty, ale niespodziewane wzrosty kosztów sprawiły, że inwestycję za 10 mld dol. porzucono. Dlatego rynków wschodzących nie należy wrzucać do jednego worka, napominał Jakub Leonkiewicz z J.P. Morgan, bo to może korzystnie wpłynąć na ocenę szans inwestycyjnych i uniknięcie potencjalnych wpadek.

Na konferencji poruszano także temat krajów, które nie trafiają na tworzone przez ekonomistów listy perspektywicznych rynków typu N-11. Szczególną uwagę poświęcono Afryce, gdzie z roku na rok wskaźniki makroekonomiczne są coraz lepsze. Jak wskazał Janusz Naklicki, wiceprezydent w Oracle ds. Europy Środkowej i Wschodniej, Bliskiego Wschodu i Afryki, szczególnie korzystną taktykę względem Czarnego Kontynentu przyjęli Chińczycy, myśląc o nim długoterminowo, skutkiem czego udało im się uzyskać tam znacznie lepszą pozycję niż Europejczykom czy Amerykanom. Przy czym, jak zaznaczył jego kolega z Oracle, dyrektor regionalny ECEMEA Jakub Bielikowski, zupełnie inne są tam teraz warunki prowadzenia biznesu, m.in. przez wzgląd na to, że do krajów afrykańskich wracają wykształceni na zachodnich uniwersytetach menedżerowie, którzy szlify odbierali w zachodnich firmach. Nie tylko przywożą ze sobą odpowiedni know-how, ale też będą stanowili podstawę dla afrykańskiej ekspansji na rynki zachodnie w przyszłości.

Jakub Kapiszewski

 jakub.kapiszewski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.