Potrzebujemy pracowników z zagranicy
Polityka imigracyjna to kwestia, którą zajmą się uczestnicy Europejskiego Kongresu Finansowego. Impreza zaczyna się dziś w Sopocie
W ostatnich latach polska gospodarka rozwijała się wbrew ogólnoświatowym trendom, a jedną z najdynamiczniejszych branż były nowoczesne usługi biznesowe. Z roku na rok ten sektor rósł w tempie 20 proc. Obecnie w tego typu usługach zatrudnionych jest w naszym kraju ponad 130 tys. osób, ale zapotrzebowanie na wykwalifikowanych pracowników stale się zwiększa i nie ma już możliwości znalezienia ich w Polsce. Szczególnie duże są potrzeby branży IT. - Zarówno w Polsce, jak i w innych państwach UE już brakuje pracowników z tego sektora. O tym, jak dotkliwe są to braki, najlepiej świadczy liczba nieudanych projektów informatycznych - twierdzi Jeremi Mordasewicz, doradca zarządu PKPP Lewiatan.
- Wiemy, że pięć dużych firm z tego sektora już teraz ma zapotrzebowanie na 2,5 tys. pracowników, których nie można znaleźć w Polsce - dodaje Paweł Panczyj, dyrektor zarządzający Związku Liderów Sektora Usług Biznesowych (ABSL), jednej z największych w kraju organizacji reprezentującej sektor nowoczesnych usług dla biznesu. Tych braków nie da się zaspokoić wyłącznie poprzez zmiany w systemie nauczania - chociaż jest to jedna z dróg na przyszłość. Rozwiązaniem może być zmiana polskiej polityki imigracyjnej, która pozwoli obywatelom innych krajów, w tym również spoza Unii Europejskiej, łatwiej uzyskiwać wizy i pozwolenia na pracę.
- Powinniśmy więc jak najbardziej otworzyć nasz rynek pracy - stwierdza Mordasewicz. Takie też są postulaty ABSL. I nie chodzi tylko o typowe usługi biznesowe, takie jak wspomniane już IT czy finanse i księgowość, które nazywa się najczęściej outsourcingiem, lecz także o typowe usługi dla gospodarstw domowych, takie jak choćby sprzątanie czy opieka nad chorymi. Zdaniem Panczyja na problem należy patrzeć możliwie szeroko. - Bo w polskich usługach brakuje zarówno ludzi do tych bardziej wyrafinowanych prac, jak i do prac prostszych - argumentuje dyrektor. - Jeśli nasze pielęgniarki wyjeżdżają do Szwecji, to do Polski mogłyby przyjechać również wysoko wykwalikowane pielęgniarki z Ukrainy - dodaje.
Właśnie stały dopływ kadry, zarówno absolwentów, jak i osób z doświadczeniem, jest jednym z kluczowych warunków, bez których nie sposób będzie utrzymać wzrostu popytu na outsourcing.
- Dlatego chcielibyśmy takich zmian w ustawie o imigracji, aby każdy biznes w Polsce, jeśli potrzebuje pracownika, którego nie może znaleźć w kraju, nie miał problemu ze znalezieniem i sprowadzeniem go z zagranicy - dodaje Panczyj. Oczywiście, jako pierwsza na myśl przychodzi w tym kontekście Ukraina. I to z różnych powodów. - Także dlatego, że panuje tam teraz bardzo trudna sytuacja geopolityczna, a co za tym idzie i ekonomiczna. Ponadto jest to największy kraj bezpośrednio w naszym sąsiedztwie, choć są i inne - mówi dyrektor z ABSL.
Według niego Polska powinna się szerzej otworzyć na państwa Europy Wschodniej oraz Południowej. Oprócz Ukrainy chodzić miałoby o Białoruś, Rosję, a także o państwa powstałe z rozpadu Jugosławii. - Ale jeśli kogoś, kogo potrzeba w Polsce, znajdziemy w Turcji, to niech będzie Turek, a jeśli w Maroku, to niech będzie Marokańczyk - deklaruje Panczyj.
W jego opinii choć pracę informatyka można oczywiście często wykonywać zdalnie, to sytuacja, jaka panuje obecnie na Ukrainie, zdecydowanie temu nie sprzyja. Nic dziwnego, że firmy wolą mieć swoich informatyków nie za granicą, ale na miejscu, pod ręką. - Jedna z dużych, działających w Polsce firm świadczących tego typu usługi stara się właśnie sprowadzić z Ukrainy 250 pracowników wraz z rodzinami. Uważa bowiem, że ich zdrowie i życie jest zagrożone. Ale dziś musi to robić, wykorzystując status uchodźcy politycznego, bo to jest najszybsze rozwiązanie - wyjaśnia przedstawiciel ABSL. - I właśnie dlatego tak nam zależy na zmianie przepisów, żeby w podobnych sytuacjach nie trzeba było wykorzystywać kruczków prawnych.
Celami mają być ułatwienie, ujednolicenie i przyspieszenie procedur związanych z wydawaniem cudzoziemcom pozwoleń na pobyt i pracę. Ideałem byłoby zbliżenie ich do rozwiązań funkcjonujących w USA. - Ale podobne mechanizmy zastosowano także w Niemczech i w Wielkiej Brytanii. Turcy i Hindusi w pewnym momencie uratowali tamtejsze gospodarki. Nasza gospodarka jest teraz mocna, ale trzeba już pomyśleć o tym, co będzie za trzy, cztery lata. Być może wtedy pomocą okażą się właśnie Ukraińcy - ocenia Panczyj.
- Takie rozwiązanie na pewno nie zaszkodzi naszemu rynkowi pracy - uważa Mordasewicz. - Bałbym się raczej tego, że mimo zmian legislacyjnych wciąż będziemy mieli za mało pracowników - dodaje, przypominając, że polskie firmy raczej nie będą mogły zaproponować wynagrodzeń porównywalnych z tymi w Europie Zachodniej. Podobnego zdania jest także Dominika Staniewicz, ekspert BCC ds. rynku pracy: - Nie będzie masowego napływu pracowników, na polskim rynku pracy nie pojawi się nagle paręset tysięcy osób - podsumowuje.
Rynek pracy trzeba maksymalnie otworzyć, twierdzą pracodawcy
@RY1@i02/2014/119/i02.2014.119.000001200.804.jpg@RY2@
EKF
Europejski Kongres Finansowy odbywa się w Sopocie już po raz czwarty
@RY1@i02/2014/119/i02.2014.119.000001200.805.jpg@RY2@
Bartłomiej Mayer
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu