Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

PKP Cargo walczy o węglowe kontrakty. Za wszelką cenę

26 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Lider rynku oferuje przewóz czarnego złota nawet o 40 proc. taniej niż kilka miesięcy wcześniej

Prezesi innych kolejowych spółek przewozowych przecierają oczy ze zdumienia, obserwując politykę PKP Cargo. - Jeśli ta tendencja się utrzyma, za kilka miesięcy będziemy mówić o problemach branży - ostrzegają.

W najnowszym przetargu na przewozy węgla z lubelskiej Bogdanki do należącej do Enei Elektrowni Kozienice giełdowa spółka PKP Cargo dała cenę 7,28 zł za tonę. To aż o 40 proc. mniej niż w poprzedniej umowie dla Enei, która skończy się 30 czerwca - tam było to 12,11 zł za tonę. Konkurencyjny Freightliner nie tylko nie zszedł z ceny, ale podniósł ją o 8 proc.

Takich przykładów jest więcej. W majowym przetargu na transport miliona ton węgla dla Enei z kopalń Katowickiego Holdingu Węglowego, Kompanii Węglowej i JSW przewoźnik PKP Cargo zagrał ceną 21,15 zł - o jedną trzecią niższą niż oferował jeszcze pół roku wcześniej. W tym czasie konkurencja ze stawkami wcale nie zjechała.

Odpytani przez DGP przedstawiciele konkurencji nie kryją zaniepokojenia. - Trudno sobie wyobrazić, że PKP Cargo w ciągu roku zredukowało koszty o 45 proc. Z podobną skalą redukcji cen mieliśmy do czynienia przy budowie autostrad. Tam wyniszczająca wojna doprowadziła do serii bankructw - wyjaśnia Konstantin Skorik, prezes Freightlinera.

- Ta polityka może odbić się czkawką - wieszczy Wojciech Jurkiewicz, prezes Związku Niezależnych Przewoźników Kolejowych. - Kolej i tak jest biznesem niskomarżowym. Obniżki mogą doprowadzić do wyniszczenia niektórych przewoźników, co w perspektywie może być niekorzystne również dla odbiorców usług transportowych - przekonuje.

PKP Cargo zaprzecza, by proponowało stawki poniżej kosztów. - Atrakcyjne ceny to nasza świadoma polityka handlowa, która jednocześnie zapewnia nam odpowiednią rentowność - mówi Mirosław Kuk, rzecznik lidera rynku.

Spółka twierdzi, że znalazła potencjał do zmniejszania marż dzięki cięciu kosztów. Jak wylicza, w I kw. tego roku spadły one o 6 proc. - czyli o 65 mln zł - w porównaniu z tym samym okresem rok wcześniej.

- Korzystamy też z efektu skali i możemy zadowolić się niższą rentownością jednostkową. Przy tak dużej wartości kontraktów to i tak daje satysfakcjonujący dochód - twierdzi Mirosław Kuk.

- Zaciskać pasa może każdy. Tylko że gruby po tym schudnie, a chudy umrze - ocenia anonimowo menedżer konkurencyjnej spółki.

Osłabienie konkurencji jest po myśli giganta z Grupy PKP, który jest drugą spółką towarową w UE. Podczas EKG w Katowicach prezes PKP Cargo Adam Purwin wprost zapowiedział, że chce odegrać kluczową rolę w konsolidacji rynku, przejmując mniejszych przewoźników.

Przełom maja i czerwca to czas wielkiego kontraktowania transportów węgla z polskich kopalń do węglowych elektrowni największych grup energetycznych. Następna tura przetargów rozegra się jesienią, gdy przewoźników na trasach Śląska będą szukały między innymi katowicki Tauron i PGNiG Termika.

Przewozy towarowe koleją realizuje w Polsce 59 przewoźników. PKP Cargo ma tu prawie 47 proc. w masie i ponad 57 proc. w pracy przewozowej. Transport węgla kamiennego stanowi 40 proc. przewozów PKP Cargo.

Konrad Majszyk

konrad.majszyk@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.