Ubezpieczeniem w nowotwór
Agent ubezpieczeniowy zaproponował mi dodatkową opcję przy polisie na życie, która zakłada wypłatę odszkodowania, jeśli zachoruję na raka. - Czy wykupienie takiej ochrony jest zasadne? - zastanawia się pani Janina.
Strach przed rakiem jest ogromny i powszechny. Dlatego wiele osób, oglądając w telewizji przejmującą i sugestywną reklamę jednej z firm ubezpieczeniowych, pomyślało - a może i ja powinienem się ubezpieczyć na wypadek zachorowania na nowotwór? Na to pytanie nie ma jednak prostej odpowiedzi. Takie ubezpieczenie oferują ING Życie, AIG oraz Axa Życie, ale tylko w AIG polisa obejmująca zachorowanie na nowotwory funkcjonuje jako oddzielna oferta. W pozostałych jest opcją dodatkową przy innych ubezpieczeniach życiowych. Zwykle górna granica wykupienia takiego ubezpieczenia wynosi 60 lat. Oczywiście zanim towarzystwo ubezpieczeniowe zechce nam sprzedać pakiet, możemy zostać skierowani na badania lekarskie (zgodnie z prawem na koszt ubezpieczalni).
Polisa obejmuje zazwyczaj guzy złośliwe i niezłośliwe mózgu, a lista możliwych nowotworów będzie się różnić przy ubezpieczeniu dla kobiety i mężczyzny. Cele ubezpieczenia to wsparcie finansowe oraz dostęp do wielu świadczeń medycznych koniecznych podczas długotrwałego, kosztownego i uciążliwego procesu leczenia onkologicznego. Co prawda, prywatne szpitale onkologiczne to wciąż w Polsce margines, więc świadczenia z polisy nie wydamy na przyśpieszenie procedury medycznej na oddziale onkologicznym, ale te środki finansowe można przeznaczyć na prywatne konsultacje medyczne, dodatkowe badania czy też np. bardzo ważne badanie PET, do którego w państwowym szpitalu może być długa kolejka. W Axa Życie w ramach ubezpieczenia można dostać także usługi assistance, a to oznacza pomoc logistyczną podczas leczenia, m.in. transport medyczny, opiekę pielęgniarską, a nawet pomoc domową i porady psychologiczne. Pomoc assistance dla chorujących na nowotwory zapewnia też ING Życie.
W AXA Życie, przy górnej granicy wartości świadczeń 600 tys. zł, ponad 500 tys. chory dostaje od razu po diagnozie, do 24 tys. zł może wydać na badania lub usługi assistance, przysługuje mu też świadczenie w wysokości nawet 7 tys. zł co miesiąc przez rok. Wykupienie tego najszerszego wariantu w wieku 30 lat oznacza miesięczną składkę w wysokości 256 zł. W AIG górna granica świadczenia wynosi 130 tys. zł, a przy polisie obejmującej nowotwory kobiece dodano także świadczenie z tytułu kradzieży damskiej torebki. Towarzystwa ubezpieczeniowe mogą też wypłacić świadczenie (w zależności od pakietu) po kilku latach od pierwszej diagnozy jako bonus za przeżycie i wyleczenie. Na przykład ING Życie wypłaci po 10 latach dodatkowe 10 proc. sumy ubezpieczenia jako nagrodę za wygraną walkę z chorobą.
Szczegółowych zapisów, co obejmuje polisa i jakie choroby uprawniają do świadczeń, a jakie są z nich wyłączone, należy szukać w ogólnych warunkach ubezpieczenia i porównać je z wykupioną opcją. Niektórzy ubezpieczyciele wyłączają w najtańszych pakietach nowotwory przedinwazyjne, czyli takie, które choć mają cechy złośliwości, to są ograniczone do jednej tkanki, bez nacieków. Często nie wypłaca się świadczeń w przypadku zachorowania na nowotwory rozpoznane na wczesnym etapie, które mają dobre lub bardzo dobre rokowania, np. wycięcie raka skóry we wczesnym stadium jest prostym i mało kosztownym zabiegiem i oznacza całkowite wyleczenie bez ryzyka przerzutów. Tak samo wykrycie raka prostaty we wczesnym okresie rozwoju daje bardzo dużą szansę pełnego wyleczenia. Zarówno w ING Życie, AIG, jak i w Axa Życie nie będzie można liczyć na świadczenie, jeśli ubezpieczony jest zarażony wirusem HIV. Nie jesteśmy także chronieni przez pierwsze tygodnie trwania umowy, czyli jeśli zachorujemy w ciągu np. trzech pierwszych miesięcy (okres zapisany jest w warunkach umowy) opłacania składki, to niestety polisa nie będzie mogła być zrealizowana. Nie wchodzi także w grę ubezpieczenie, które mogłoby obejmować osobę już chorującą lub z rozpoznanymi objawami.
Oczywiście wszystkie należne świadczenia mogą być zrealizowane tylko na wniosek chorego, ubezpieczalnia nie zgłosi się do nas z pieniędzmi.
Wniosek może być tylko jeden - jak przy każdym ubezpieczeniu należy dokładnie przestudiować ogólne warunki umowy i zastanowić się, czy w naszym przypadku taka polisa ma faktycznie sens inny, niż tylko zapewnienie sobie codziennego spokoju zgodnie z przysłowiem, że strzeżonego Pan Bóg strzeże.
@RY1@i02/2014/089/i02.2014.089.00700030b.803.jpg@RY2@
SHUTTERSTOCK
Danuta Pawłowska
Podstawa prawna
Art. 3, art. 12-13, art. 15, art. 18, art. 21 ustawy z 22 maja 2003 r. o działalności ubezpieczeniowej (Dz.U. z 2003 r. nr 124, poz. 1151 ze zm.).
PORADA EKSPERTA
@RY1@i02/2014/089/i02.2014.089.00700030b.804.jpg@RY2@
Katarzyna Sabiłło FUNDACJA LEGE PHARMACIAE
Ubezpieczenia na wypadek nowotworów to nowa, ciekawa oferta dostępna na polskim rynku i na pewno warto w takiej sytuacji mieć dodatkowe zabezpieczenie finansowe. Mając jednak na względzie, że środki z ubezpieczenia mają służyć głównie pokrywaniu kosztów leczenia, należy pamiętać o istniejących w Polsce ograniczeniach w dostępie do świadczeń zdrowotnych, które nie są finansowane ze środków publicznych, czyli tych, które moglibyśmy sfinansować sobie sami. Po pierwsze, MZ i NFZ podtrzymują wadliwą prawnie interpretację, że szpitale publiczne przed przekształceniem nie mają prawa pobierać jakichkolwiek opłat od pacjentów. W praktyce oznacza to, że pacjent onkologiczny, nie mogąc skorzystać ze świadczenia gwarantowanego, np. z powodu niespełnienia kryteriów włączenia do bezpłatnego programu lekowego, ale mając wskazania do zastosowania tego leczenia (wskazania terapeutyczne są często szersze od wskazań programu lekowego), jest pozbawiony możliwości leczenia, nawet gdy posiada środki własne, jeśli najbliższy mu szpital prowadzący ten program jest akurat szpitalem publicznym. Ani szpital, ani pacjent nie mogą bowiem tego leku kupić. Co więcej, nawet jeżeli lek zostanie nabyty przez pacjenta, to ten szpital i tak nie może mu go podać. Taka interpretacja nie tylko dyskryminuje świadczeniodawców, ale przede wszystkim jest szkodliwa społecznie. Po drugie, nawet jeśli pacjent znajdzie placówkę - prywatną lub po przekształceniu - która może lek kupić i podać, to nie poniesie on jedynie kosztu zakupu samego leku. Będzie musiał z własnej kieszeni opłacić całe świadczenie, łącznie z opieką onkologa, które powinno być opłacone z jego składki zdrowotnej. Jest to wynik drugiej błędnej i niekorzystnej dla pacjentów interpretacji MZ i NFZ, według której opłaty mieszane są nielegalne. Oznacza to, że pacjent, nie mogąc skorzystać ze świadczenia finansowanego ze środków publicznych, może być poddany terapii tylko wtedy, kiedy pokryje ze środków własnych całe świadczenie, a nie np. tylko koszt leku. Taka interpretacja to wymuszanie podwójnej opłaty od pacjenta, który najpierw uiszcza systematycznie składki zdrowotne, a następnie musi płacić za całe świadczenie z własnej kieszeni. Trzeba, niestety, brać powyższe pod uwagę, zastanawiając się nad zakresem i wysokością prywatnego ubezpieczenia.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu