Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Ryzyko walutowe trochę mniej straszne

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Dziś w kąciku książkowym odtrutka na górnolotne rozważania o wielkich ideach ekonomicznych, które tak często goszczą w tym właśnie miejscu. Oczywiście, że "Zarządzanie ryzykiem kursu walutowego w przedsiębiorstwie" to lektura absolutnie nie dla każdego. Ale dla tych, którzy takiej właśnie książki potrzebują, może się ona okazać pozycją na wagę złota. Albo lepiej powiedzieć: wielu złotych.

Zarządzanie ryzykiem walutowym na pozór ma coś z loterii. Skąd przedsiębiorca rozliczający się z zagranicznymi kontrahentami ma wiedzieć, ile złotych będzie warte euro za tydzień, miesiąc, pół roku. Przecież na kurs ma wpływ tak wiele niezależnych od siebie czynników. Czy w tej sytuacji w ogóle jest sens zawracać sobie tym głowę? Czy może lepiej wliczyć różnice kursowe w koszty robienia interesów w zglobalizowanym świecie? Doświadczony trader i finansista Jacek Maliszewski twierdzi, że jest na to sposób.

Wiele zależy już od samego postawienia problemu. Wyobraźmy sobie pacjenta, który przychodzi do lekarza i pyta: "Panie doktorze, proszę powiedzieć, kiedy będę chory? Jaką będę miał wtedy temperaturę? Kiedy wyzdrowieję? I kiedy ponownie zachoruję?". Lekarz hochsztapler pragnący zabłysnąć umiejętnością prognozowania odpowie: "Przez trzy tygodnie będzie pan zdrowy. Temperatura utrzyma się na poziomie 36,6 stopnia. W trzecim tygodniu pan się przeziębi i temperatura skoczy do 38,6. Taki stan utrzyma się przez kolejne pięć dni. Potem temperatura spadnie do 37,2 i stopniowo będzie się obniżać. Przez kolejne trzy miesiące będzie pan zdrowy, po czym znowu pan zachoruje". Czy zaufalibyśmy takiemu lekarzowi? Jasne, że nie. Bo taki medyk bez wątpienia wydałby się nam bardzo podejrzanym typem. Lekarz odpowiedzialny powinien przecież odpowiedzieć tak: "Nie wiem, kiedy pan zachoruje, bo nie znam przyszłości. Dziś jest pan zdrowy, profilaktycznie polecam spożywać pokarmy z dużą ilością witamin. Gdy pojawią się symptomy choroby, proszę mnie odwiedzić. Postawię wtedy diagnozę i przepiszę leki, które panu pomogą".

Zdaniem Jacka Maliszewskiego tymi samymi zdroworozsądkowymi kryteriami przedsiębiorcy powinni się kierować w kwestii ryzyka kursowego. Jasne, że nie muszą (a nawet nie powinni) znać przyszłego kursu waluty. Ale koniecznie powinni wiedzieć, jak się zachować, gdy będzie on wysoki albo niski, i co robić, by nie narazić firmy na straty spowodowane jego wahaniami.

Dlatego gdy dziennikarze ekonomiczni pytają Maliszewskiego "jaki kurs EUR/PLN będzie za tydzień w piątek?", ten odpowiada im zwykle: "Proszę doprecyzować pytanie. O kurs z której godziny chodzi?". Pełen nadziei dziennikarz uzupełnia, że chodzi o godz. 12. Na co słychać odpowiedź: "Jak o 12 w południe, to... nie mam pojęcia". Taka mieszanka profesjonalizmu i świadomości własnych ograniczeń towarzyszy autorowi przez całą książkę. Maliszewski koncentruje się w niej na jednym celu: chce dać użyteczne narzędzie tym wszystkim przedsiębiorcom, którzy handlują z zagranicznymi kontrahentami. I nauczyć ich różnych niezależnych od siebie sposobów zarządzania ryzykiem kursowym. Książka ujmuje problem w sposób wyczerpujący. Coś dla siebie znajdą tu więc zarówno ci, którzy ryzykiem kursowym już zarządzają, jak i tacy przedsiębiorcy, którzy tego (z najróżniejszych powodów: od strachu po lenistwo) jeszcze nie zrobili.

@RY1@i02/2014/006/i02.2014.006.000002800.802.jpg@RY2@

Jacek Maliszewski, "Zarządzanie ryzykiem kursu walutowego w przedsiębiorstwie. Poradnik praktyczny", wydawnictwo Linia, Warszawa 2013

Rafał Woś

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.