Biedronka doszła już do ściany
Konkurencja idzie za ciosem po własnych sukcesach. Wchodzi do mniejszych miejscowości i centrów miast
Deflacja pokrzyżowała plany dyskontom. Sieci zakładały dynamiczny rozwój jeszcze przez najbliższych kilka lat, tak by do 2020 r. został wyczerpany potencjał rynku na tego rodzaju sklepy, oceniany na 5-6 tys. placówek. Obecnie w kraju działa ich ok. 3,7 tys.
Jak wynika z deklaracji sieci dyskontowych, w tym roku otworzą one zaledwie 150-160 sklepów. To o połowę mniej niż przed rokiem. Wolniejsza ekspansja dyskontów przekłada się na spadek tempa wzrostu ich udziałów w rynku detalicznym. Jak prognozuje PMR, na koniec roku wyniosą one 22,5 proc., czyli będą o 1,4 pkt proc. większe niż w 2014 r. Niedawno udziały dyskontów rosły o ponad 2 pkt proc. rocznie.
- Sieci zaczynają mieć problem z nasycaniem się rynku. W największym stopniu dotyczy to Biedronki, której coraz trudniej znaleźć pod nowy sklep lokalizację niemającą wpływu na istniejące już placówki tej sieci - komentuje Jarosław Frontczak, analityk handlu detalicznego w firmie PMR.
Biedronka świadomość dochodzenia do ściany ma od ponad roku. Dlatego zmienia plany ekspansji. - Pojawiły się informacje o rozwoju w ramach franczyzy i otwieraniu sklepów w małym formacie - dodaje Jarosław Frontczak.
Grupa Jeronimo Martins deklaruje, że w latach 2015-2017 przeznaczy na inwestycje 700-800 mln euro, z czego 40 proc. wyda na istniejące sklepy, między innymi na ich modernizację.
Jak widać po wynikach, za trzeci kwartał tego roku obrana strategia przynosi efekt. Sprzedaż w porównywalnych sklepach znowu rośnie - w tym roku o 2,9 proc., chociaż nie jest to jeszcze poziom sprzed trzech lat, kiedy to zwiększała się o 10-12 proc. rocznie. Udało się jednak odwrócić trend spadkowy z 2014 r., gdy sprzedaż spadła o 0,8 proc.
Konkurencja zamierza skorzystać na spowolnieniu Biedronki. Lidl chce utrzymać dotychczasowe tempo rozwoju, które oznacza kilkadziesiąt nowych marketów rocznie, będzie też otwierać placówki w małych miejscowościach oraz w centrach miast.
- Szukamy w celu kupna lub dzierżawy nieruchomości o powierzchni minimalnej 3 tys. mkw. położonych w miejscowościach nie mniejszych niż 8 tys. mieszkańców. Interesują nas też lokale w centrach miast o powierzchni minimalnej 400 mkw. - podkreśla Anna Biskup, PR menedżer w Lidl Polska.
Tempa rozwoju nie zamierza zmieniać też Netto, które w tym roku uruchomi 20 sklepów. Ta sieć spogląda na Warszawę, gdzie mocną pozycję ma Biedronka.
- W centrum naszego zainteresowania są miasta powyżej 10 tys. mieszkańców. Także stolica z przyległościami, bo sporo placówek powstaje wokół Warszawy - na przykład Piaseczno, Łomianki, Grodzisk Mazowiecki - wyjaśnia Sławomir Nitek, dyrektor operacyjny Netto.
Przyszły rok może upłynąć pod znakiem jeszcze większej rywalizacji między dyskontami. Szczególnie że coraz bardziej zagrażają im sklepy osiedlowe i supermarkety.
- Te pierwsze przyjęły podobną strategię działania, czyli postawiły na tanie produkty pierwszej potrzeby. Drugie poprzez rozszerzenie asortymentu pod marką własną obniżają ceny, zrównując się pod tym względem z dyskontami - tłumaczy Andrzej Faliński, dyrektor generalny Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji.
Sieci dyskontowe zdają sobie sprawę, że muszą walczyć, by nie podzielić losu choćby firmy Dyskont Czerwona Torebka. Ta licząca 38 marketów spółka poddała się konkurencji w kwietniu tego roku i ogłosiła likwidację. Przekonała się, że niskie ceny to za mało, by przyciągnąć klientów. Kilka lat wcześniej z bycia dyskontem wycofał się Kaufland, który rozszerzył asortyment i z powodzeniem dziś działa w kategorii hipermarketów. W tę stronę podąża też Lidl. Jak mówi Anna Biskup, mają świadomość zmieniających się oczekiwań klientów, nowych mód i trendów - np. produkty BIO czy gotowanie w domu - których nie można lekceważyć. Dlatego wymyślili "Ryneczek Lidla", na który każdego dnia dowożone jest ponad 90 rodzajów świeżych owoców i warzyw. Jak klient dostanie, co lubi, to jest szansa, że kupi u nas, nie u konkurencji. Biedronka też nie śpi. Sieć sporo inwestuje w istniejące już sklepy, uzupełniając asortyment o produkty ze średniej i wyższej półki. Bycie zwyczajnym dyskontem to już dziś za mało, żeby mówić o sukcesie.
@RY1@i02/2015/244/i02.2015.244.000000600.802.jpg@RY2@
Dyskonty rosną w siłę, ale coraz wolniej
Patrycja Otto
Wawel kontra Biedronka. Czy słodycze znikną z półek dyskontu? - na
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu