Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Nadciągają czarne chmury nad branżę transportową

2 lipca 2018

W trzech kwartałach tego roku w branży transportowej i magazynowej upadłość ogłosiły 32 firmy. To prawie trzy razy tyle, ile w 2008 r.

Jednak w porównaniu z 2014 r. liczba bankrutów zwiększyła się w tym roku tylko o jedną firmę - wynika z danych Coface. To zdaniem ekspertów dowód na to, że sytuacja na tym rynku się stabilizuje. Szczególnie że jeszcze między 2013 i 2014 rokiem został odnotowany 30 proc. przyrost w liczbie upadłości.

Stabilizacja widoczna jest też w kondycji finansowej sektora. W ocenie Bisnode Polska obecnie w dobrej i bardzo dobrej kondycji jest 56,6 proc. firm, a w złej i bardzo złej - 43,4 proc. Dla porównania w styczniu tego roku było to odpowiednio 56,9 proc. i 43,1 proc. firm. Warto jednak zauważyć, że o 1 pkt proc. z 5,02 do 4,05 proc., spadł odsetek przedsiębiorstw będących w bardzo złej kondycji.

Taka sytuacja ma swoje odzwierciedlenie w dyscyplinie płatniczej sektora, która, jak podkreślają eksperci, jest dość dobra.

- Stosowane terminy płatności są krótkie. Umożliwia to szybką rotację pieniądza w branży. Na pewno wpływ na taką sytuację mają niższe obecnie koszty paliwa, relatywnie tani pieniądz (w leasingu) - co ogranicza koszty, oraz rosnący stale eksport polskich produktów, który wzmaga popyt na usługi transportowe - podkreśla Marcin Siwa, dyrektor działu oceny ryzyka w Coface.

Potwierdzają to inni eksperci.

- Średnie przeterminowania według naszych obserwacji zaczynają się skracać. W tej chwili wynoszą średnio 22-30 dni po terminie płatności. Wcześniej okresy te wynosiły nawet 90-120 dni. Jeśli zaś chodzi o strukturę należności, to ta pozostaje bez zmian. Nadal prym wiodą małe i średnie firmy- informuje Magdalena Baranowska z TransInkasso.

Eksperci nie mają jednak złudzeń, że sytuacja w branży byłaby lepsza, gdyby nie wcześniejsze załamanie się wymiany handlowej z Rosją i Ukrainą. Na skutek tego część firm miała trudności w szybkim znalezieniu innych rynków i popadła w problemy finansowe.

- Ze względu na postępującą poprawę sytuacji gospodarczej Polski oraz krajów Europy Środkowo-Wschodniej, a także zauważalne już ożywienie w Europie Zachodniej, czyli na głównych rynkach eksportowych Polski, branża transportowa powinna jako pierwsza wyróżniać się pozytywnie w statystykach upadłościowych - zauważa Grzegorz Sielewicz, główny ekonomista Coface w Polsce.

I faktycznie popyt na usługi transportowe z miesiąca na miesiąc rośnie. W głównej mierze dzięki zwiększającej się dynamice eksportu. Według GUS od stycznia do sierpnia tego roku wartość eksportu wzrosła już o 7,2 proc. do 115,6 mld euro. Dla porównania do lipca dynamika kształtowała się na poziomie 6,2 proc. Liderem wśród odbiorców polskich towarów pozostają Niemcy - eksport zwiększył się o 11 proc. do 31,2 mld euro. Pod względem dynamiki wzrostu prym wiedzie jednak Holandia. Na tym rynku sprzedano w tym roku polskie towary o wartości 5,2 mld euro, czyli o 18,4 proc. więcej niż przed rokiem. Na drugim miejscu pod tym względem plasuje się Hiszpania - o 16,6 proc. do 3 mld euro, a na trzecim Włochy - o 13,6 proc. do 5,56 mld euro.

Rosnący eksport dobrze wróży na przyszłość nie tylko krajowym eksporterom, ale i transportowi. Z drugiej jednak strony nad branżę nadciągają czarne chmury. Przyjdzie jej się bowiem zmierzyć z konsekwencjami zmian, jakie zostały wprowadzone w Europie w zakresie transportu. W pierwszej kolejności chodzi o MiLoG - ustawę o płacy minimalnej wprowadzoną w Niemczech, która zaczęła obowiązywać od 1 stycznia 2015 r. Zgodnie z nią każdy kierowca ma roszczenie w stosunku do pracodawcy o wypłatę co najmniej 8,50 euro za godzinę pracy. Eksperci nie mają wątpliwości, że przepisy te uderzą w polskich przewoźników. Dla około 40 proc. przewozów ładunków eksportowanych i importowanych transportem drogowym krajem rozładunku bądź załadunku są Niemcy. Według badania Deloitte przygotowanego dla Stowarzyszenia Transport Logistyka Polska z powodu nowej regulacji z działalności może wycofać się nawet 42 proc. z ponad 1 tys. przebadanych firm. Wszystkich na rynku jest około 4 tys. Jak uważa Maciej Wroński, prezes STLP, zamykanie biznesów będzie jednak widoczne najwcześniej w przyszłym roku.

To niejedyny powód, dla którego koszty działalności przedsiębiorstw transportowych wzrosną. W 2016 r. w wielu krajach Europy Zachodniej, w tym np. w Niemczech, we Francji czy w Skandynawii, wzrosną opłaty za poruszanie się po autostradach dla samochodów ciężarowych z normą emisji substancji szkodliwych dla środowiska - im niższa norma (mniej ekologiczna) to wzrost będzie wyższy.

- Można przyjąć, że w ich przypadku koszty działalności zwiększą się średnio o 8 proc. - wyjaśnia Paweł Tronina, ekspert ds. logistyki w Trans.eu.

W przyszłym roku, jak dodaje, krajowi przewoźnicy zaczną też odczuwać konsekwencje rosnącej konkurencji ze strony firm transportowych ze wschodu Europy. Te ze względu na niższą cenę usługi, która w ich przypadku jest możliwa, gdyż nie inwestują tak bardzo w nowoczesny tabor i technologie oraz koszty pracy ludzkiej, jak w przypadku polskich przedsiębiorców, zdobywają coraz więcej zleceń w transporcie międzynarodowym. Wiele mniejszych i średniej wielkości rodzimych firm nie wytrzyma tej walki cenowej i wycofa się z rynku.

- W rezultacie firm ubędzie. Z drugiej jednak strony na rynku pozostaną silni gracze, mogący pokonać tańszą konkurencję skalą działalności w zakresie załadunku - komentuje Paweł Tronina.

Na koniec trzeba podkreślić, że wartość zadłużenia w transporcie w tym roku rośnie. Do września według wyliczeń TransInkasso wyniosło 71 mln zł. Ryzyko utraty płynności jest więc coraz większe dla przedsiębiorstw w tej branży.

- Do końca roku, jak szacujemy, ta kwota może zwiększyć się do 88 mln zł. W I kwartale 2015 r. odnotowaliśmy 12 proc. wzrost zleceń windykacyjnych w stosunku do I kwartału roku 2014 i 9 proc. wzrost do analogicznego okresu w 2013 r. - komentuje Magdalena Baranowska z TransInkasso.

Jeśli prognozy się potwierdzą będzie to najgorszy pod tym względem rok od 2012 r. kiedy to zadłużenie wyniosło 95 mln zł.

Co ważne, na czas nie płacą nie tylko kontrahenci z Polski, ale i z zagranicy. - W ostatnich miesiącach otrzymujemy od naszych polskich klientów coraz więcej zgłoszeń windykacyjnych, w których płatnikiem jest dłużnik z zagranicy. Najwięcej zaległości płatniczych wobec polskich przewoźników mają nasi sąsiedzi, przede wszystkim firmy działające w Niemczech, Czechach i na Litwie. Natomiast polscy zleceniodawcy według naszych danych najgorzej płacą swoim zagranicznym partnerom z Rumunii i ze Słowacji - dodaje Magdalena Baranowska.

@RY1@i02/2015/210/i02.2015.210.16500020b.802.jpg@RY2@

Liczba upadłości w sektorze transportowym i magazynowym

Patrycja Otto

patrycja.otto@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.