Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Polska to dla niego za mało

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 8 minut

To nie jest wzór do naśladowania dla wszystkich. Choć Rafał Brzoska, szef InPostu, jako pierwszy zachwiał monopolem Poczty Polskiej, wzbudza liczne kontrowersje. Ale jak sam mówi: - Nie chodzi o to, by wszyscy mnie kochali, tylko bym skutecznie realizował biznesowe plany

- Ma dwie cechy, które w mojej ocenie świadczą o byciu człowiekiem sukcesu: ma wizję i potrafi ją wyegzekwować - mówi Artur Racicki, prezes spółki SocialWiFi. - To takie cechy, które powodują, że ludzie także chcący odnieść sukces do niego lgną - dodaje. Sam zresztą jest przykładem takiego lgnięcia. "Artur był tak uparty w próbie umówienia się na spotkanie ze mną, że wykupił w samolocie miejsce obok, by w ciągu 35 min opowiedzieć o swojej spółce i planach. Urzekło mnie to" - tak napisał pół roku temu Brzoska, gdy oficjalnie ogłaszano, że swoje prywatne pieniądze zainwestował w ponad 1/4 udziałów Social WiFi.

- Ale choć to biznesmen bardzo inspirujący, to nie jest to postać powszechnie uwielbiana. Wręcz przeciwnie, budzi emocje, czasem nawet skrajne. Ale to też dobrze, bo to oznacza, że ma coś naprawdę interesującego do przekazania - dodaje Racicki.

Brzoska do biznesu trafił jeszcze jako student Akademii Ekonomicznej w Krakowie pod koniec lat 90. XX w. Razem ze współlokatorem i swoją ówczesną dziewczyną, a dziś żoną, zaczął od drobnego biznesu: kolportażu ulotek i projektowania stron internetowych.

Nie od razu odnieśli sukcesy. Musieli niemal sięgnąć dna, by się odbić i poszukać takiego sposobu na zarabianie na ulotkach, by rzeczywiście móc się utrzymać. Wtedy też nauczył się szukać nowych możliwości na zarobku. Kiedy zauważył, że czas ulotek się kończy, postanowił podbić rynek pocztowy. Poczta Polska miała na nim monopol na listy do 50 g, a więc znalazł na nią sposób. Do przesyłek załączał specjalne metalowe blaszki lub notesy i tym samym dociążał je, by móc walczyć o komercyjne kontrakty, np. na dostawy rachunków od operatorów telekomunikacyjnych. Nie zatrzymał się na tym. Widział, że rachunki elektroniczne wypierają papierowe. Za to świetnie rozwijał się e-handel, a więc on zaczął rozwijać naprawdę rewolucyjne paczkomaty, które polskiemu handlowi internetowemu dały silnego kopa. To dzięki nim nawet niewielkie e-sklepy mogły zacząć oferować niedrogą dostawę.

Jeszcze trzy, cztery lata temu, kiedy grupa Integer, czyli właściciel marki InPost, budowała sieć paczkomatów. Brzoska jako ojciec tego sukcesu miał wyłącznie pozytywną prasę. W końcu wreszcie ktoś postawił się Poczcie Polskiej, ktoś miał pomysł na to, jak z jej monopolem wygrać. Jednak jego największy sukces okazał się także momentem, gdy po raz pierwszy Integer zaczął zbierać negatywne oceny. Tym sukcesem było wykorzystanie koniunktury oraz liberalizacji rynku przesyłek pocztowych, udział w przetargu na dostarczanie przesyłek sądowych i wygranie w 2013 r. tego wartego 0,5 mld zł konkursu przez PGP, czyli kolejną spółkę pod zarządem Brzoski.

Gromy, jakie posypały się za niedostarczanie przesyłek na czas, za to, że punktami odbioru są kioski czy sklepy, ale także za to, że listonosze pracujący w sieci Brzoski nie mają umów o pracę, a do tego są zobowiązywani do podpisywania weksli, spadały przez kilka tygodni. Potem Integer uporał się z tymi kłopotami i jakby tego było mało, znowu zaczął deptać Poczcie Polskiej po piętach. Najpierw odbił jej rolników i od stycznia 2015 r. obsługuje też KRUS (umowa jest warta 22,71 mln zł), a potem znowu zdobył kontrakt na dostarczanie listów z ministerstw, prokuratur i urzędów. Przez pewien czas Brzoska nie ukrywał, że miał też apetyt na to, by PGP wystartowała i wygrała konkurs na operatora wyznaczonego, czyli pocztę, która musi świadczyć usługi na terenie całego kraju co najmniej przez pięć dni w tygodniu, przy odpowiednio gęstej sieci. Z tego planu jednak zrezygnował. Za to ma teraz globalne aspiracje.

- Rozbudowa sieci paczkomatów za granicą to dziś mój najważniejszy biznesowy plan - mówi nam Brzoska. - Już jesteśmy we Francji, Włoszech, w Wielkiej Brytanii, ale chciałbym, by tam paczkomatów było dużo i by były dla klientów tym, czym są w Polsce. I oczywiście jeszcze chciałbym, by podbiły Stany Zjednoczone - dodaje.

- Wizja to coś, czego mu nigdy nie brakowało. Niestety brakuje mu pewnej społecznej wrażliwości. Jego poglądy na to, że nie ma co płacić składek na ZUS, bo i tak się nie doczekamy emerytury, nie są specjalnie prospołeczne - mówi nam jeden z dużych inwestorów e-commerceowych. Najpierw zgadza się na podanie nazwiska, ale potem oddzwania i prosi, by go jednak nie podpisywać. - Z Brzoską warto dobrze żyć - dodaje.

Sam Brzoska zapewnia, że nie obraża się za głosy krytyczne pod swoim adresem.

- Ani ja, ani moje poglądy nie muszą się wszystkim podobać. Nie oto przecież w biznesie chodzi. Ale są takie moje przekonania, które - mam wrażenie - przekonują ludzi. Tak jest choćby z tym, że jeżeli ma się autentyczne aspiracje biznesowe, to nie można zamykać się na polskim rynku. Że dziś trzeba myśleć i działać globalnie - tłumaczy nam.

Będąc nieco po trzydziestce, miał już majątek szacowany na kilkaset milionów złotych. W ostatnim rankingu miesięcznika "Forbes" był na miejscu 28., a całą wartość jego majątku oszacowano aż na 700 mln zł.

- Czy czegoś w mojej ścieżce biznesowej żałuję? Chyba tego, że był taki moment, gdy starałem się chwycić za dużo srok za ogon. Za bardzo się rozdrabniałem na wiele różnych biznesów. Teraz widzę, że gdybym skupił się na jednym kierunku, byłbym w nim dalej niż obecnie. Z drugiej strony może nie byłbym wcale w tym miejscu, gdzie jestem. W końcu każde doświadczenie sporo nas uczy - podsumowuje Rafał Brzoska.

@RY1@i02/2015/197/i02.2015.197.05000030h.802.jpg@RY2@

fot. Mateusz Ochocki\KFP

Rafal Brzoska

Sylwia Czubkowska

sylwia.czubkowska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.