Szwajcarski kredyt zaufania
Credit Suisse dołączyło do grona instytucji finansowych, które wierzą, że wymiana prezesa zapewni im większe zyski. Postawiło na Tidjane Thiama, weterana branży ubezpieczeniowej
Wiadomość o tym, że były prezes towarzystwa ubezpieczeniowego Prudential zostanie prezesem jednego z największych europejskich banków, zdziwiła rynki finansowe. Nie mniej zdziwieni byli nowi współpracownicy prezesa, kiedy zaskoczył ich pojawieniem się w pracy na tydzień przed oficjalnym objęciem obowiązków 1 lipca.
Zapał nowego prezesa jest jednak zrozumiały, w sierpniu bowiem odbywa się coroczne spotkanie w sprawie strategii dla firmy, a Thiama w Credit Suisse czeka ciężkie zadanie. Za kadencji jego poprzednika Brady’ego Dougana, który stał na czele firmy od 2007 r., kurs akcji spadł o 70 proc. i od połowy 2011 r. rzadko zbliżał się do granicy 30 euro. Podstawowe zadanie postawione przed nowym prezesem polega więc na tym, żeby podbić tę wartość. Rynki mniej więcej się spodziewają, jak nowy prezes zamierza to osiągnąć. Przede wszystkim Thiam musi zwiększyć rentowność części banku odpowiadającej za zarządzanie majątkiem. Ta bowiem znajduje się w tyle względem największych, szwajcarskich konkurentów, czyli UBS oraz Julius Baer. Brak działań w tym zakresie był jednym z punktów krytyki pod adresem jego poprzednika.
Nie wiadomo również, co Thiam planuje względem inwestycyjnej części banku. Od początku jednak stara się uspokoić oczekiwania i przekonuje, że wyciągnięcie drugiego co do wielkości banku w Szwajcarii z marazmu nie będzie proste. Prezes pewnie wstrzyma się z ogłaszaniem czegokolwiek aż do sierpnia, a być może nawet do końca roku. Jedno jest pewne: w nielicznych wywiadach mówi, że "nie obawia się niepopularnych decyzji". Nie zamierza również "kroczyć śladami innych".
Jego życiorys jest znacznie bardziej barwny, niż można byłoby się spodziewać po prezesie banku czy towarzystwa ubezpieczeniowego. Pochodzi z Wybrzeża Kości Słoniowej. Swojego ojca, dziennikarza i aktywistę politycznego, poznał dopiero w wieku lat czterech. Thiam senior wyszedł wtedy z więzienia; trafił do niego po tym, jak padły na niego podejrzenia o udział w spisku mającym na celu zamach stanu. Po wyjściu otrzymał propozycję objęcia dyplomatycznego stanowiska w Paryżu, z której skwapliwie skorzystał.
Thiam junior zyskał dzięki temu dostęp do najlepszych szkół. Ukończył École Polytechnique i podyplomowe studia w prestiżowej szkole biznesu INSEAD. W 1986 r. zaczął pracę dla firmy konsultingowej McKinsey. W 1994 r. upomniała się o niego ojczyzna, prezydent Henri Konan Bédié osobiście ściągnął go do nadzoru inwestycji infrastrukturalnych w kraju. Cztery lata później Thiam został ministrem ds. rozwoju; w tym samym roku Światowe Forum Ekonomiczne umieściło go w gronie 100 globalnych liderów przyszłości.
Jego kariera polityczna mogłaby nabrać rozpędu, gdyby nie wojskowy zamach stanu. Thiam na Boże Narodzenie 1999 r. trafił do kilkutygodniowego aresztu domowego, co - jak sam potem wspominał - zaspokoiło jego apetyt na politykę. Mimo że nowa władza zaoferowała mu tekę ministra, odmówił i wrócił do Europy, do McKinseya.
W 2002 r. przeszedł do firmy ubezpieczeniowej Aviva, gdzie został ostatecznie szefem na Europę. Stamtąd w marcu 2008 r. ściągnięto go do Prudentiala, gdzie został dyrektorem finansowym, rok później - prezesem firmy, a jednocześnie pierwszym czarnoskórym stojącym na czele spółki z indeksu FTSE 100.
@RY1@i02/2015/129/i02.2015.129.00000160a.803.jpg@RY2@
Simon Dawson/Bloomberg
Tidjane Thiam wcześniej był prezesem Prudentiala
Jakub Kapiszewski
Sylwetki innych znanych przedsiębiorców
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu