Dreamlinerem na podbój Azji
W przyszłym roku siatka połączeń LOT-u wzbogaci się o 17 kierunków. Po kilku miesiącach do oferty dołączą kolejne destynacje. Aby móc je obsługiwać, przewoźnik potrzebuje nowych maszyn. I zamierza je kupić
Wraz z końcem 2015 r. przestaną obowiązywać unijne restrykcje nałożone na polskiego przewoźnika przez Komisję Europejską w związku z udzieleniem pomocy publicznej. To oznacza, że już od początku 2016 r. LOT przywróci wiele tras, które musiał zamknąć zgodnie z wytycznymi Brukseli. W ofercie pojawią się również nowe destynacje, w tym także trasy dalekiego zasięgu.
Największe nadzieje spółka wiąże z kierunkiem wschodnim. 13 stycznia przyszłego roku samoloty LOT-u w ramach stałych rejsów polecą do Tokio. Na początku loty będą się odbywać trzy razy w tygodniu, ale docelowo przewoźnik nie wyklucza zwiększenia ich częstotliwości. Oprócz stolicy Japonii z Warszawy będzie można polecieć do Seulu i Bangkoku (najprawdopodobniej od października 2016 r.). Dotychczas jedyną wschodnią destynacją pozostawał Pekin.
Prezes LOT-u Sebastian Mikosz nie ujawnia jeszcze wszystkich szczegółów dotyczących nowych relacji. Wiadomo jedynie, że za najtańsze bilety do Tokio pasażerowie zapłacą 2164 zł. Spółka poinformowała, że sprzedała już ponad 900 biletów na to połączenie. Ceny zależą m.in. od negocjacji warunków przelotu do Azji. Pewne jest np., że do Tokio samoloty LOT-u polecą nad Syberią.
Nowe kierunki azjatyckie będą obsługiwane przez flotę Boeinga 787 Dreamliner. Obecnie LOT ma do dyspozycji 6 takich maszyn. Dostawa siódmej przewidywana jest na koniec 2016 r. Oprócz kierunku wschodniego LOT utrzyma połączenia do Ameryki Północnej (loty z Warszawy odbywają się do Toronto, Chicago i Nowego Jorku). - Mieliśmy bardzo wysoką sezonowość na tych trasach. Teraz przejdziemy na codzienne połączenia, a niewykluczone, że latem zwiększymy częstotliwość do dwóch lotów dziennie - zapowiada Sebastian Mikosz.
Ofensywa LOT-u nie ograniczy się tylko do połączeń długich. W przypadku innych do siatki dołączy 14 tras, z czego trzy będą zupełnie nowe. Z Warszawy pasażerowie polecą do Wenecji, Klużu-Napoki i Lublany. Pozostałe nowości będą wynikiem zakończenia obowiązywania unijnych obostrzeń.
Podczas wczorajszej konferencji prasowej Sebastian Mikosz zapewnił, że to nie koniec tegorocznego poszerzania siatki. Jesienią spółka planuje ogłoszenie kolejnych destynacji. Prawdopodobnie znajdą się wśród nich dwa nowe połączenia międzykontynentalne. Nieoficjalnie mówi się, że jednym z nich może być Miami.
Obecną siatkę przewoźnik chce realizować przy obecnych możliwościach flotowych. Według wstępnych planów po 2016 r. flota może zdecydowanie urosnąć. Docelowo w 2020 roku przewoźnik chce mieć w posiadaniu ok. 75 maszyn. - Będziemy poszukiwać przede wszystkim samolotów do obsługi lotów średniego zasięgu (do 5,5h w powietrzu). W obszarze naszych zainteresowań są zarówno boeingi, jak i airbusy. Weźmiemy pod uwagę korzystniejszą ofertę - powiedział nam Sebastian Mikosz.
Prezes LOT-u nie podaje szczegółów dotyczących dat i rozmiarów zakupów a zapytany o zainteresowanie ofertą francuskiego potentata, odpowiada bardzo ostrożnie. - Airbusy są obecnie ciekawą alternatywa dla boeingów. Szczególnie model A321 jest godny rozważenia. Decyzja jest jednak dopiero przed nami - przyznaje Mikosz.
Przed hurraoptymizmem w ogłaszaniu nowej strategii przestrzega Adrian Furgalski z zespołu doradców Tor. - Same kierunki oceniam bardzo pozytywnie. Zwłaszcza Tokio może być rentownym połączeniem, z zastrzeżeniem, że loty będą realizowane w dogodnych godzinach - podkreśla Furgalski. W jego opinii w najbliższych miesiącach LOT musi zdecydowanie zaostrzyć swoją politykę sprzedaży i liczyć się z poważną konkurencją ze strony innych przewoźników. - Konkurencja na pewno nie będzie się przyglądać temu, co robią Polacy, i sama przeprowadzi mocną ofensywę - przestrzega ekspert.
Systemy IT do poprawki
Obawy o skuteczność LOT-owskich zabezpieczeń pojawiły się po tym, gdy w niedzielę po południu atak hakerski sparaliżował system planowania lotów narodowego przewoźnika. Jak informuje radio RMF FM, LOT zapewnia, że do podobnej awarii już nie dojdzie. - To wykluczone, jesteśmy gotowi do sprawnej obsługi pasażerów - powiedział w rozmowie z RMF FM rzecznik LOT-u Adrian Kubicki. Niedzielna awaria uziemiła 10 maszyn, a 700 pasażerów musiało odwołać lub przełożyć swoją podróż. Sebastian Mikosz przekonuje, że zadziałały wszystkie procedury przewidziane na taką ewentualność. Jednocześnie dodaje, że podobne ataki mają miejsce kilka razy dziennie. A ten okazał się skuteczny.
@RY1@i02/2015/119/i02.2015.119.000001200.802.jpg@RY2@
Nowe plany LOT
Damian Furmańczyk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu