Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Kto zyska, a kto straci na śmigłowcu Caracal

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Wyżyna lotnicza ma się szybko rozwijać. Dolinę zaś czeka zadyszka

Wokół montażu wybranego dla polskiej armii śmigłowca EC 725 Caracal ma powstać kilka tysięcy miejsc pracy. Analitycy szacują, ile zostanie zlikwidowanych z powodu niewybrania konkurencyjnej oferty z Doliny Lotniczej - zakładów z Polski południowo-wschodniej.

- Wyżyna lotnicza (region wyznaczony miastami Radom-Dęblin-Łódź - red.) będzie połączeniem zdolności produkcyjno-remontowo-serwisowych powstałych m.in. w wyniku kontraktu na śmigłowce wielozadaniowe. Dzięki niemu działające w tym regionie zakłady skorzystają na transferze nowoczesnych technologii - komentuje pułkownik Jacek Sońta, rzecznik Ministerstwa Obrony Narodowej.

Szansa dla regionu

W przetargu na śmigłowiec MON zdecydowało się na helikopter EC 725 Caracal produkowany przez europejskiego potentata Airbus Helicopters. W związku z tym powstał pomysł, aby stworzyć sieć wzajemnie powiązanych podmiotów lotniczych. Podobnie jak ma to miejsce w przypadku Doliny Lotniczej, która skupia zakłady i placówki naukowe tej branży z Polski południowo-wschodniej.

- Realizowany przetarg śmigłowcowy i związane z nim założenia offsetowe stanowią szansę rozwoju dla państwowych zakładów lotniczych w Łodzi, Dęblinie i Radomiu. Nie jest wykluczone, że w dalszej perspektywie właśnie w tym regionie powstaną kolejne zakłady związane z tą gałęzią przemysłu - dodaje Sońta.

Z drugiej strony MON chce, aby w oparciu o już działające w Radomiu i Dęblinie lotnicze jednostki wojskowe powstał międzynarodowy ośrodek szkolenia pilotów. Zdaniem urzędników ministerstwa przemawia za tym zarówno bogata tradycja dęblińskiej "Szkoły Orląt", doświadczenie naszych pilotów, jak też budowana od pewnego czasu w Radomiu i Dęblinie nowoczesna baza szkoleniowa (wiąże się to z zakupem samolotów AJT M-346 Master oraz symulatorów lotów).

Na obu płaszczyznach - przemysłowej i szkoleniowej - projekt ma być wsparty przez stacjonujące w regionie jednostki, m.in. 25 Brygadę Kawalerii Powietrznej (BKP).

Sprawdziliśmy, na jakim etapie realizacji jest koncepcja w 25 BKP. - Faktycznie jest tak, że będziemy beneficjentami tego projektu - Caracale mają u nas służyć. O szkoleniach, które mają prowadzić nasi żołnierze, nic nie wiem - mówi kapitan Tomasz Pierzak, oficer prasowy jednostki.

Z deklaracji Airbus Helicopters wynika, że przy montażu 50 śmigłowców EC 725 Caracal ma być bezpośrednio zatrudnionych 1250 osób, a kolejne dwa tysiące mają znaleźć pracę u kooperantów Airbusa. Wiadomo, że nowe miejsca pracy mają powstać m.in. w Łodzi, Dęblinie i Radomiu.

Zwolnienia w Mielcu

Nieco dalej na południe, w Dolinie Lotniczej, w skład której wchodzą m.in. konkurenci Airbus Helicopters z przetargu na śmigłowce wielozadaniowe: PZL Świdnik (AgustaWestland) oraz PZL Mielec (Sikorsky Aircraft Corporation), nastroje są minorowe. Wkrótce może się rozpocząć likwidacja miejsc pracy. Nieoficjalnie mówi się o tym, że ok. 400 osób może zostać zwolnionych w Mielcu. Jest to związane z tym, że Sikorsky w związku z wygraniem przetargu w Turcji będzie tam rozwijał swoje zakłady. Poza tym nie ma zamówień na wystarczającą liczbę helikopterów składanych w Mielcu. Nie jest pewne, czy zostanie w Polsce utrzymana linia montażowa, a zakład nie skupi się na produkcji poszczególnych elementów statków powietrznych. O tym, że przegrana w przetargu na śmigłowce może zaszkodzić Mielcowi, mówił DGP menedżer Sikorsky Aircraft Corporation.

Choć w PZL Świdnik o zwolnieniach się nie mówi, także tu brakuje optymizmu. Szansa na to, by to właśnie w Polsce był główny zakład produkcyjny nowego śmigłowca AW 149, raczej przeszła obok nosa. - Decyzja o odrzuceniu ofert PZL w Świdniku i Mielcu oznacza dla naszych dwóch zakładów ryzyko zmniejszenia zatrudnienia - przyznaje Krzysztof Krystowski, prezes PZL Świdnik. - Stoimy przed sytuacją, w której musimy przedefiniować naszą strategię biznesową w Polsce.

Trzech producentów

Zdecydowana większość firm będzie kontynuować swoją działalność. Część być może rozpocznie kooperację z Airbus Helicopters.

- Każde rozwiązanie tworzące miejsca pracy w Polsce jest godne poparcia. Ale proszę pamiętać, że my już mamy w kraju dwóch producentów helikopterów, którzy zainwestowali miliony złotych m.in. w swoje kadry - tłumaczy pułkownik Jerzy Gruszczyński, były pilot, obecnie redaktor naczelny miesięcznika "Lotnictwo". - Jeśli w naszym kraju swoje zakłady mają trzej najpoważniejsi producenci helikopterów na świecie, to dla żadnego z nich nie będziemy ważni. Żaden z polskich zakładów nie będzie mógł się przebić. Wygląda na to, że w jednym regionie będziemy tworzyć miejsca pracy, a w innym likwidować - twierdzi były wojskowy. Jego zdaniem sytuacja jest pełna niedomówień.

@RY1@i02/2015/097/i02.2015.097.000000600.803.jpg@RY2@

Wojskowe przetargi jednych windują, drugich zwijają

Maciej Miłosz

maciej.milosz@infor.pl

@RY1@i02/2015/097/i02.2015.097.000000600.804.jpg@RY2@

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.