Ekowyzwanie Bio Planet
Wprowadził spółkę na NewConnect. Teraz myśli o debiucie na głównym parkiecie
Losy producenta i dystrybutora żywności ekologicznej zależą od stanu portfeli i systematycznie zmieniających się nawyków żywieniowych Polaków. - Według naszych szacunków rynek żywności ekologicznej w 2020 r. zbliży się wartościowo do 2 mld zł, czyli będzie 2,5-krotnie większy niż obecnie. Chciałbym, aby nasza firma rosła w tempie co najmniej równym z rynkiem - mówi Sylwester Strużyna, prezes Bio Planet. Debiut na GPW ma jednak przyjść znacznie wcześniej. Kiedy? - Na główny parkiet zamierzamy przejść w 2017 lub 2018 r. - deklaruje nasz rozmówca.
Na razie jego firma jest dopiero na początku drogi. W 2014 r. wypracowała zysk netto na poziomie 1,5 mln zł, podczas gdy rok wcześniej było to 1,1 mln zł. Licząc rok do roku, bardziej urosły przychody. - W 2014 r. zanotowaliśmy wzrost przychodów o 47 proc., do 63 mln zł - chwali się Strużyna. Tłumaczy jednocześnie, że w 2015 r. może być mniej dynamicznie. Powód? Niewystarczająca powierzchnia magazynowa. Ta sytuacja ma się zmienić w przyszłym roku. - Jesteśmy skoncentrowani na zakończeniu budowy centrum logistyczno-magazynowego, którego otwarcie przewidujemy na III kw. 2015 r. - tłumaczy. Koszt projektu to 16,9 mln zł. Na realizację celu spółka zaciągnęła długoterminowy kredyt o wartości 12 mln zł. Brakującą kwotę zamierza pokryć ze środków własnych i funduszy pozyskanych z przeprowadzonej emisji akcji (w grudniu ze sprzedaży akcji pozyskała 1,8 mln zł).
Większy magazyn jest spółce potrzebny w związku z poszerzeniem oferty, w której obecnie znajduje się ok. 2100 pozycji. W przyszłym roku ma się w niej znaleźć 5 tys. produktów. Zdrowe jedzenie firma chce oferować zarówno w specjalistycznych sklepach z żywnością ekologiczną, jak i sklepach ogólnospożywczych.
Bio Planet to dla Sylwestra Strużyny nie pierwsza przygoda z branżą spożywczą. Początek jego kariery zdominowały jednak finanse. Zaczęło się w roku 1995. Na ostatnim roku studiów (ukończył informatykę ekonomiczną na Uniwersytecie Szczecińskim) Strużyna został maklerem w Biurze Maklerskim PBKS z siedzibą w Szczecinie. Rok później przeniósł się do Warszawy i jako kierownik projektu podjął pracę w Narodowym Funduszu Inwestycyjnym im. Eugeniusza Kwiatkowskiego. Następnie zdobywał doświadczenie m.in. w PZU NFI Management i Private Equity Poland. Z branżą żywnościową związał się w 2002 r., gdy najpierw został wiceprezesem, a następnie prezesem Makaronów Polskich. Cztery lata później zajął fotel prezesa zarządu firmy Bio Planet.
Jakim prezesem jest Strużyna? Samego siebie określa jako zwolennika rządów demokratycznych i typowego gadułę. - Lubię długo dyskutować o różnych problemach i zawsze staram się wypracowywać konsensus z pracownikami - podkreśla prezes. Jego cechą charakterystyczną jest także kalendarz zapełniony z wielomiesięcznym wyprzedzeniem. - W firmie wdrożyliśmy długoterminowe planowanie. Już dzisiaj wiemy, jakie produkty będziemy wprowadzać do oferty w lutym 2016 r., dzięki czemu możemy lepiej przygotować się do realizacji kolejnych kroków rozwojowych - tłumaczy Strużyna.
Wolny czas najchętniej poświęca żonie i trójce dzieci. Jego pozostałe pasje to seria kontrastów. Z jednej strony jest zadeklarowanym kibicem Pogoni Szczecin i fanem punk rocka. Z drugiej - kolekcjonerem gier karcianych i pasjonatem historii XVI w.
@RY1@i02/2015/067/i02.2015.067.000001600.803.jpg@RY2@
mat. pras.
Sylwester Strużyna, prezes Bio Planet
Damian Furmańczyk
Sylwetki innych znanych przedsiębiorców
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu