Korona Candles pali się w USA
Wejście na amerykański rynek ma być dla spółki zarządzanej przez Krzysztofa Jabłońskiego przepustką do podwojenia obrotów. Ale serce firmy pozostaje w Polsce
Korona Candles produkuje świece od ponad 20 lat. Do tej pory jedyny, zatrudniający ok. 900 osób zakład znajdował się w Wieluniu. Ale europejski rynek stał się dla firmy za ciasny, więc zarząd postanowił uruchomić drugą fabrykę - w USA. - Zakład w Wirginii udało się otworzyć bardzo szybko. W marcu dostaliśmy klucze, a w listopadzie wyjechały pierwsze ciężarówki - opowiada prezes Korony. Niemniej do wejścia na amerykański rynek firma przymierzała się aż siedem lat. Było warto. Choć działa tam zaledwie od kilku miesięcy, ma już swoje produkty w największej amerykańskiej sieci handlowej - Walmarcie. - Paradoksalnie pomógł nam kryzys. Ludzie zaczęli ostrożniej rozporządzać pieniędzmi, a ze względu na to, że w Stanach świece były bardzo drogie (średnio ok. 25 dol. za sztukę), pojawiła się dla nas szansa - mówi Jabłoński.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.