Linetech ląduje na parkiecie
Firma zarządzana przez Piotra Kaczora nie szuka na warszawskiej giełdzie pieniędzy. Idzie na GPW po przejrzystość i wiarygodność. W branży lotniczej to szczególnie ważne
Nie planujemy emisji akcji. Złożyliśmy prospekt do KNF i liczymy, że na GPW pojawimy się w II kw. tego roku - deklaruje prezes Linetechu. - Współpracujemy z coraz większymi kontrahentami. Nasi partnerzy muszą wiedzieć, że finanse firmy są stabilne i przewidywalne - dodaje Kaczor. Jego firma zajmuje się przeprowadzaniem skomplikowanych przeglądów technicznych i napraw strukturalnych samolotów, głównie pasażerskich. Zatrudnia ponad 200 pracowników.
Pomysł na lotniczy biznes narodził się w 2008 r. Właśnie wtedy Piotr Kaczor wspólnie z bratem i przyjacielem zagospodarowali rynkową niszę. - W sektorze serwisowania statków powietrznych w Polsce funkcjonowały tylko firmy państwowe. W porównaniu z zagraniczną konkurencją były one daleko w tyle, jeśli chodzi o obsługę, podejście do klienta i zasady działania - opowiada Kaczor. Tłumaczy też, skąd wzięło się zainteresowanie branżą lotniczą. - To zasługa brata, który z samolotami związany jest od wielu lat. Współpracował z LOT-em i wieloma międzynarodowymi firmami. Ma ogromne doświadczenie, do którego ja dołożyłem umiejętności planowania i zarządzania zespołem - mówi Kaczor. We wrześniu 2009 r. firma rozpoczęła starania o certyfikaty zezwalające na naprawę najnowocześniejszych samolotów na świecie. Udało się je zdobyć 7 miesięcy później. W 2010 r. Linetech uruchomił stacje obsługowe w Warszawie i Katowicach, do których z czasem doszły kolejne, w Poznaniu, Gdańsku, we Wrocławiu, w Krakowie i Rzeszowie. Rozmiar ostatniego i jednocześnie największego hangaru umożliwia serwis i naprawę boeingów 787 dreamliner. - Rzeszowski hangar kosztował 50 mln zł. To najnowocześniejszy tego typu obiekt w tej części Europy - z dumą podkreśla Kaczor. Firma uruchomiła także kilka stacji obsługi liniowej w różnych częściach Europy. Jedna z nich znajduje się w Finlandii, za kołem podbiegunowym. - W przyszłości nie wykluczamy wejścia na rynki spoza kontynentu. Nie wykluczamy także akwizycji - mówi Kaczor.
Linetech to dla niego pierwsza przygoda z lotnictwem. Jak sam przyznaje, nowa branża wymagała przyswojenia ogromnej ilości wiedzy. - By sprawnie zarządzać spółką, musiałem przeczytać setki książek i artykułów poświęconych lotnictwu. Zjeździłem też całą masę konferencji i przegadałem setki godzin z ekspertami i pasjonatami tej dziedziny - opowiada. Jak wspomina, o swoją karierę zawodową zaczął dbać już w ostatniej klasie technikum. Zatrudnił się wtedy w firmie PepsiCo. Na początku rozwoził pizzę. - To miała być krótka przygoda, a okazało się, że z firmą związałem się na 13 lat - wspomina Kaczor. W PepsiCo, a później w Triconie i American Restaurants przeszedł przez wszystkie szczeble kariery, kończąc na stanowisku dyrektora regionalnego tej ostatniej firmy. Odpowiadał tam za ogólnopolski sektor dostaw do domu oraz otwieranie rynków wschodnich w sieci KFC i Pizza Hut. W międzyczasie ukończył Wyższą Szkołę Przedsiębiorczości i Zarządzania im. Leona Koźmińskiego.
Po przygodzie z PepsiCo był doradcą biznesowym i zaangażował się w sektor deweloperski i przetwórstwa śmieci. Wtedy pojawił się pomysł na założenie Linetechu. Dziś przyznaje, że praca pochłania go bez reszty. - Przechodzimy przez niezwykle ważny etap rozwoju. Odsunąłem wszystkie inne rzeczy. Zajmuję się teraz wyłącznie firmą - deklaruje Kaczor.
@RY1@i02/2015/026/i02.2015.026.000001600.803.jpg@RY2@
mat. pras.
Piotr Kaczor, prezes Linetechu
Damian Furmańczyk
Sylwetki innych znanych przedsiębiorców
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu