Dziennik Gazeta Prawana logo

Nisze rynkowe mają swoje atuty

1 lipca 2018

BIZNES Rynkowe niższe mogą być znakomitym pomysłem na odniesienie biznesowego sukcesu. Produkcja plomb dla banków, nadruki na opaskach używanych na imprezach i koncertach czy deszczomierze przynoszą zyski, dają pracę dla kilkudziesięciu osób, a nawet sprzedają się zagranicą. Na taki miks działalności własnej firmy, po wielu latach pracy w polskich i zagranicznych spółkach, zdecydował się Jan Bott, współwłaściciel spółki BOTT

Historia spółki Jana Botta niewiele ma wspólnego z bajkowymi opowieściami o garażowych firmach, które odnoszą sukces z dnia na dzień dzięki transformacji rynkowej, kapitalnemu pomysłowi i nadzwyczajnej przedsiębiorczości założycieli. Do obecnej pozycji rynkowej Jan Bott z Leszna dochodził latami, dzięki specyficznemu podejściu do biznesu, które zawiera się w słowach: "im trudniejszy biznes i bardziej skomplikowany, tym większa szansa na sukces".

Zbieranie doświadczeń

Bott, zanim rozpoczął własną działalność, a było to najpierw biuro doradztwa biznesowego, a wkrótce produkcja i usługi w niszach rynkowych, przez wiele lat - jako absolwent elektroniki Politechniki Wrocławskiej - pracował w kilku firmach, m.in. w Faelu w Ząbkowicach Śląskich, Lucasie i Astromalu w Lesznie. Był w nich odpowiedzialny za sprawy jakości i nadzór techniczny nad procesami produkcyjnymi. - Ten okres nie był dla mnie stracony, z wieloma wcześniejszymi pracodawcami utrzymuję kontakty do dziś, także biznesowe - zaznacza w rozmowie z nami Jan Bott.

Ostateczną decyzję podjął w 2001 r. i rozpoczął własną działalność produkcyjną, mając na koncie zarówno dobre, jak i złe doświadczenia z pracy w charakterze doradcy biznesowego. Praca doradcza zaowocowała zdobyciem nowej wiedzy i czysto biznesowej praktyki, ale też ukształtowała obecne podejście naszego rozmówcy do sposobu prowadzeniu działalności gospodarczej. Kluczem okazał się umiejętny dobór nisz rynkowych. Każda z nich, w której działa leszczyńska firma, ma swoje rynkowe uzasadnienie.

Od rolnictwa po salony kosmetyczne

Jednym z najważniejszych działów firmy, przynoszącym około 40 proc. rocznych przychodów, jest wyłączność na dystrybucję części do rolniczych opryskiwaczy oraz produkcja drobnych elementów ich wyposażenia. Co ciekawe, współpraca z francuską marką Albuz, której części sprzedaje BOTT, oparta jest jedynie na liście intencyjnym, a mimo to trwa już kilkanaście lat. - Prowadzę z nimi wstępne rozmowy o poszerzeniu współpracy i nie wykluczam, że staniemy się wyłącznym dystrybutorem tych części również w innych krajach, za naszą wschodnią granicą - ostrożnie przewiduje Bott.

Bardzo ciekawą sferą działalności jego firmy jest produkcja plomb jednorazowego użytku. Miliony plomb SIBO zabezpieczają transporty przesyłek, centra handlowe, worki z pieniędzmi, cysterny z paliwami, produkty rolno-spożywcze, leki i przesyłki. W Polsce rynek ten szacowany jest na około kilkadziesiąt milionów plomb rocznie. Spory ich odsetek powstaje w Lesznie, część pochodzi z azjatyckiego importu.

Plomby rodem z Leszna stosowane są w oznaczaniu dziczyzny, trafiają nawet do Islandii, do znakowania upolowanych przez myśliwych reniferów.

Najszybciej rozwijająca się produkcją są miarki i naczynia pomiarowe oraz deszczomierze. - Z założenia miały to być gadżety wspomagające sprzedaż produktów dla rolnictwa, ale z czasem stały się one osobnym asortymentem zamawianym u nas nawet przez firmę Bayer - wyjaśnia właściciel spółki. Ta działalność generuje około 1/5 przychodów, ale jest jedną z tych, która przynosi najwięcej wpływów dewizowych. Eksport trafia do kilku krajów, m.in. do Francji, Niemiec, krajów bałtyckich, Szwecji.

O tym, jaką siłę mają rynkowe nisze, na które postawiła spółka z Leszna, niech świadczy popyt na opaski na rękę stosowane na imprezach otwartych, koncertach, itp. Zakład posiada linię produkcyjną umożliwiającą nadruk 100 tys. sztuk opasek dziennie. Zapotrzebowane na nie w sezonie letnim jest gigantyczne, a jak przyznaje Jan Bott, realizowana marża jest wysoka ze względu na stopień skomplikowania produkcji i wykonania nadruku.

Jak wygląda handel tak specyficznym i niszowym asortymentem? Według Botta nie ma tu żadnej szczególnej filozofii. Na przykład planowane zwiększenie sprzedaży miarek firma zamierza osiągnąć dzięki udziałowi w targach w Niemczech, na które wybiera się w tym roku po raz pierwszy. Poza tym ważny jest internet, nowoczesny e-commerce kosztuje firmę kilkadziesiąt tysięcy złotych.

- Kluczowy dla nas jest dział handlowy, w którym zatrudniam 7 osób na 25 zatrudnionych ogółem w firmie. I nie ukrywam, że dalszy wzrost zatrudnienia będzie związany właśnie z akwizycją - mówi Bott. Sam, choć jest prezesem firmy, również angażuje się w penetrację nowych rynków. W ciągu ostatniego miesiąca pokonał 4 tys. km, podróżując pod całej Europie.

Poza rozbudową struktur handlowych i siatki współpracujących firm w najbliższych latach Bott będzie się skupiać na inwestycji w nową powierzchnię biurową, produkcyjną i magazynową. Powstanie 2 tys. mkw. nowej powierzchni na własnej działce. Obecnie firma dzierżawi teren i budynki.

Banki pod ręką

Spółka z Leszna korzysta obecnie z usług dwóch banków - jednym z nich jest Bank Zachodni WBK. - Jestem klientem tego banku od początku. Stale utrzymuję w nim opcję dostępu do kredytu obrotowego, który jest mi niezbędny do utrzymywania płynności. Faktury i zobowiązania wobec pracowników realizuję bezzwłocznie. Z drugiej strony, dostęp do kredytu obrotowego daje mi komfort, poduszkę finansową, zwłaszcza że część mojej produkcji ma charakter sezonowy - tłumaczy swoje podejście do banków.

Oddział BZ WBK, który stara się odwiedzać regularnie, obsługuje wszelkie operacje w złotych, a także płatności związane podatkami, płacami, itp. Bott nie ukrywa, że planowaną rozbudowę zakładu zamierza częściowo sfinansować kredytem inwestycyjnym, właśnie z BZ WBK.

Filozofia biznesu

W ubiegłym roku firma Jana Botta osiągnęła 6,8 mln zł obrotów i blisko 430 tys. zysku netto. Jak zapewnia właściciel, zysk netto w firmie jest regułą. Zawdzięcza to odpowiedniemu podejściu do prowadzenia biznesu, a zwłaszcza polityki zarządzania kadrami.

Firma od ub.r. jest spółką z ograniczoną odpowiedzialnością. Większość udziałów należy w niej do Jana Botta, kilkuprocentowym pakietem dysponuje jego żona, która jest również prokurentem firmy. - W ten sposób pod moją nieobecność mogą być podejmowane decyzje i podpisywane bez przeszkód dokumenty - przekonuje Bott. Syn Bottów jest szefem produkcji w firmie.

Jak jednak zapewnia nasz rozmówca, nie jest to biznes rodzinny. Dużą rolę odgrywają w niej bowiem pracownicy. - Kluczem jest odpowiedni podział władzy i odpowiedzialności - przekonuje nas leszczyński biznesmen. By nie zarządzać jednoosobowo, powołał w firmie dyrektora handlowego, kierownika ds. logistyki oraz kierownika produkcji, co jak na małą firmę jest ewenementem w Polsce.

Jak deklaruje, w najbliższym czasie zamierza położyć szczególny nacisk na poprawę i doskonalenie komunikacji wewnątrz firmy oraz rozszerzać filozofię rozproszonego przywództwa, czyli kreowania liderów na poszczególnych odcinkach tak, by dzielić się odpowiedzialnością, ale też dać im satysfakcję z odnoszonych sukcesów. - To wszystko jest podporządkowane budowie dobrej atmosfery w firmie - konkluduje Bott.

@RY1@i02/2016/130/i02.2016.130.21400040f.803.jpg@RY2@

@RY1@i02/2016/130/i02.2016.130.21400040f.804.jpg@RY2@

Jan Bott, współwłaściciel spółki BOTT

Daniel Stanecki

dgp@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.