Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Złe długi na sprzedaż. Rynek znów liczy na rekord

25 lutego 2016

Około 16 mld zł miała wartość wierzytelności wystawionych na sprzedaż w 2015 r. na rynku pierwotnym - oceniają wiodące firmy windykacyjne

Szacunki największych polskich windykatorów są zbieżne: podaż w ubiegłym roku była większa niż rok wcześniej, kiedy to wyniosła około 14 mld zł. Piotr Krupa, prezes firmy Kruk (największej na rynku) mówi, że rynek wyglądała tak, jak założyła to sobie jego spółka.

- Banki i instytucje były aktywne i mieliśmy okazję brać udział i wygrywać przetargi dotyczące bardzo różnorodnych portfeli. Dzięki temu powiększyliśmy i jeszcze bardziej zdywersyfikowaliśmy nasze portfolio - mówi Piotr Krupa.

Skumulowana wartość nominalna wierzytelności nabytych przez Grupę KRUK do końca grudnia 2015 roku wyniosła 27 mld zł. I to bez uwzględnienia skutków prowadzonej nadal transakcji z P.R.E.S.C.O. W grudniu 2015 roku obie spółki podpisały umowę transakcji portfeli wierzytelności o wartości 2,7 mld zł.

Podobne szacunki do prezesa Kruka przedstawia też Anna Gawęska, prezes Ultimo. Według niej w 2015 roku sprzedający wystawili na sprzedaż wierzytelności o wartości przekraczającej 20 mld zł, ale wliczając w to portfele sprzedawane na rynku wtórnym o rekordowej wartości - ponad 5 mld zł. Za największą podażą na rynku pierwotnym, jak co roku, stał sektor bankowy. W minionym roku banki wystawiły na sprzedaż portfele o wartości przekraczającej 13 mld zł, z czego ponad 3 mld zł stanowiły portfele zabezpieczone hipotecznie.

- Po 2015 roku można stwierdzić, iż wszystkie liczące się banki na rynku polskim miały swój udział w procesie sprzedaży NPL - mówi prezes Gawęska.

O16 mld zł podaży mówi także Krzysztof Borusowski, prezes spółki Best. - Dominowały wierzytelności niezabezpieczone, wierzytelności hipoteczne stanowiły 20-25 proc. wystawionych na sprzedaż wierzytelności bankowych - podkreśla.

Dużych zmian nie było natomiast w cenach wierzytelności. Choć Grupa KRUK nabyła wierzytelności o wartości nominalnej o 4,9 mld zł z nakładami na poziomie 0,5 mld zł, co stanowi 9,9 proc. wartości nominalnej portfela. Jest to o 5 punktów procentowych mniej w porównaniu z 2014 rokiem.

- Ale trzeba pamiętać, że w 2014 roku nabyliśmy dwa duże portfele hipoteczne, które naturalnie podniosły średnią cenę do góry. Od dłuższego czasu widzimy jednak, że ceny się stabilizują, co jest przede wszystkim efektem dojrzewania i profesjonalizacji rynku zakupów wierzytelności w Polsce - mówi Piotr Krupa.

W przypadku innych graczy zmiany nie były tak duże. Według Anny Gawęskiej w 2015 roku zauważalna była stabilizacja średnich cen płaconych za portfele wierzytelności konsumenckich na poziomach podobnych do 2014 roku. Nieco spadły ceny wierzytelności hipotecznych, podrożały za to portfele telekomunikacyjne - niektóre nawet do 30 proc. wartości nominalnej. Z kolei Krzysztof Borusowski stwierdza, że średnie ceny za wierzytelności niezabezpieczone w 2014 r. wynosiły ok 14 proc., w 2015 r. kształtowały się na poziomie 16 proc.

Hipoteki na sprzedaż

Firmy windykacyjne na początku 2015 r. bardzo liczyły na większą aktywność banków w wystawianiu na sprzedaż portfeli złych kredytów hipotecznych. Nie zawiodły się. Bankowcy próbowali sprzedać kredyty nominalnie warte kilka miliardów złotych. Według Anny Gawęskiej podaż tego typu portfeli przekroczyła 3 mld zł.

- Biorąc pod uwagę fakt, że pierwsze portfele tego typu banki zaczęły sprzedawać dopiero w 2013 roku, dynamikę wzrostu podaży wierzytelności z tego sektora należy uznać za satysfakcjonującą - mówi prezes Ultimo.

Usatysfakcjonowany jest też prezes Borusowski - choć unika podawania szacunków dotyczących podaży na całym rynku.

- Na początku 2015 r. ocenialiśmy, że 2015 rok będzie rokiem rekordowym pod względem podaży wierzytelności hipotecznych. Wartość wystawionych portfeli tego typu w 2015 r. potwierdziła nasze oczekiwania. Szacujemy, że podaż wierzytelności hipotecznych w 2016 r. będzie jeszcze większa niż w rekordowym roku ubiegłym - stwierdza Borusowski.

Prezes Krupa też nie mówi o szczegółach. Zwraca tylko uwagę, że w ubiegłym roku nie przeprowadzono tak dużych jednostkowo transakcji, jak rok wcześniej. Wtedy to właśnie Kruk nadawał ton rynkowi, przeprowadzając pierwszą dużą operację zakupu portfeli hipotecznych od Getin Banku.

- Jest to wciąż bardzo młody rynek w Polsce. Dwa lata temu dokonaliśmy pierwszych istotnych inwestycji w portfele hipoteczne i były to pierwsze, w historii krajowego rynku, transakcje na taką skalę. Jestem przekonany, że nasza wiedza dziś jest nieporównywalnie większa. Daje nam to na polskim rynku istotną przewagę przy podobnych transakcjach w przyszłości - uważa Krupa.

Windykatorzy nadal wierzą w rozwój rynku wierzytelności hipotecznych. Zwracają uwagę, że według danych z NBP w 2015 roku średnia wartość kredytów mieszkaniowych z utratą wartości wynosiła 12 mld zł (przy średnio 10,9 mld zł w 2014 roku). Według Krzysztofa Borusowskiego podaż nowych hipotek będzie zależała m.in. od tempa konsolidacji sektora bankowego (bo to skłania banki do porządkowania swoich bilansów) czy od podatku bankowego. Jest on płacony od aktywów, więc naturalne wydaje się chęć do pozbycia się tych aktywów, które nie pracują.

- Innym czynnikiem może być zaś rozwiązanie problemu kredytów walutowych, zwłaszcza denominowanych we frankach - mówi prezes firmy Best.

Rynek będzie się rozwijał

Według prezes Gawęskiej z Ultimo podaż wszystkich wierzytelności w 2016 roku zależeć będzie w szczególności od największych wystawców, czyli banków. Dlatego też jednym z najważniejszych czynników wpływających na podaż może okazać się wprowadzony ostatnio podatek bankowy, który banki będą płacić od posiadanych aktywów.

- Logika podpowiada, że chęć optymalizacji podatkowej powinna skłonić je do zmniejszania aktywów podlegających opodatkowaniu, a najprostszym, od lat praktykowanym sposobem, wydaje się zwiększenie dynamiki sprzedaży przeterminowanych portfeli wierzytelności, szczególnie tych angażujących relatywnie duży kapitał na dłuższy czas tzn. portfeli hipotecznych oraz korporacyjnych - ocenia Gawęska.

Z drugiej strony, zwraca uwagę prezes Ultimo, coraz lepsze zarządzanie ryzykiem przy udzielaniu kredytów sprawia, że banki mają coraz mniejszy potencjał do sprzedaży tego typu portfeli.

- Można się pokusić o wniosek, iż realizowana dotychczas polityka czyszczenia bilansów ze starszych, przeterminowanych i nierokujących spraw będzie miała duży wpływ na podaż portfeli niezabezpieczonych w przyszłości. Środowisko prawne, m.in. podatkowe, nie sprzyja trendom zmierzającym do sprzedaży portfeli na wcześniejszych etapach windykacji realizowanej przez banki - mówi Anna Gawęska. Znacząca większość spraw - około 80 proc. - wystawianych do sprzedaży to sprawy po umorzonej egzekucji.

Mocnej podaży wierzytelności w tym roku spodziewa się również prezes Piotr Krupa. Jego zdaniem można tak sądzić po przetargach - prowadzonych lub zapowiadanych przez banki.

- Podatek bankowy w krótkim lub w średnim terminie może mieć pozytywny wpływ na podaż portfeli wierzytelności. Naszym zdaniem nie będzie to jednak główny motor podaży. Nadal pozostaje nim naturalne życie akcji kredytowej, które ze swej natury zawsze obciążone jest pewnym procentem niespłacających się kredytów.

Podatek bankowy może dodatkowo wpłynąć na skłonność banków do sprzedaży wierzytelność, podobnie jak rygorystyczne wymogi kapitałowe, chęć poprawy przez nich wyników finansowych, czy też płynności - ocenia szef firmy Kruk.

Zmiany w firmach

Nasi rozmówcy podkreślają, że istotne dla rynku wierzytelności będzie w tym roku nie tylko to, co zrobią wierzyciele, ale też jak będzie wyglądała kondycja nabywców złych długow. Po pierwsze można spodziewać się dalszych inwestycji zagranicznych podmiotów w polskie spółki windykacyjne.

- W 2015 roku na polskim rynku zarządzania wierzytelnościami pojawił się kolejny podmiot: szwedzka firma Lindorff, która stała się właścicielem Casus Finanse. Poza tym PRA Group negocjowało zakup DTP, a Idea Bank szuka zagranicznego nabywcy na firmę GetBack - mówi Anna Gawęska. Sama kieruje firmą, która jest własnością zagranicznego kapitału.

- Firmy z branży dostrzegają, że międzynarodowy inwestor to nie tylko dostęp do znacznej ilości taniego finansowania czy możliwość prowadzenia transgranicznych projektów, ale także udział w wymianie doświadczeń i wiedzy, co daje ogromną szansę rozwoju - ocenia prezes Gawęska.

Dodaje, że wszystkie te informacje o zainteresowaniu polskim rynkiem ze strony kolejnych podmiotów międzynarodowych nie są zaskoczeniem dla firm od lat z sukcesami działających na rynku zakupu wierzytelności w Polsce. Rynek polski jest duży i atrakcyjny, a zwiększająca się systematycznie od lat podaż portfeli musiała w końcu doprowadzić do wzrost popytu na nie.

Drugi scenariusz rozwoju rynku to łączenie sił przez krajowe spółki windykacyjne. Anna Gawęska mówi, że konkurencja na rynku jest na tyle silna, że połączenie swoich umiejętności, doświadczeń i kapitału może umożliwić współzawodnictwo z największymi podmiotami krajowymi i zagranicznymi, a także pozwolić zintensyfikować działalność na innych rynkach europejskich. Prezes Ultimo uważa, że konsolidacja rynku, w wyniku której portfele wierzytelności zostaną skupione w rękach kilku dużych graczy może przynieść korzyści także z punktu widzenia osób zadłużonych. Bo wielu klientów posiada przeterminowane zobowiązania u kilku wierzycieli.

Podobne scenariusze kreśli prezes Borusowski. Według niego dodatkowym czynnikiem wpływającym na zainteresowanie podmiotów zagranicznych inwestycjami w Polsce może być słabość polskiej waluty. Słabszy złoty sprawia, że wyceny wystawianych na sprzedaż podmiotów są w opinii inwestorów zagranicznych bardziej atrakcyjne i przez to mogą oni dążyć do zwiększenia obecności na polskim rynku.

- Kontynuację konsolidacji branży windykacyjnej w Polsce przyniesie 2016 r. Nie jest wykluczone, że w bieżącym roku właścicieli zmienią takie podmioty jak GetBack, DTP, my zaś podtrzymujemy zamiar połączenia się z Kredyt Inkaso - mówi Krzysztof Borusowski.

Prezes Krupa też uważa, że konkurencja na polskim rynku jest silna i podkreśla, że są na nim już właściwie wszystkie liczące się podmioty zarządzające wierzytelnościami w Europie, a nawet ze Stanów Zjednoczonych. Konsolidację między spółkami ocenia dobrze - z rynku znikają mniejsze podmioty, które nie są w stanie konkurować ze względu na niższą efektywność oraz słabszy dostęp do finansowania. Dodatkowo rynek wciąż się profesjonalizuje.

- Dzięki temu możemy konkurować w obszarze efektywność i jakości procesów, a nie prześcigać się w cenie za portfele - konkluduje Piotr Krupa.

@RY1@i02/2016/038/i02.2016.038.214000100.802.jpg@RY2@

Rynek wierzytelności hipotecznych

Perspektywy dla rynku wierzytelności

@RY1@i02/2016/038/i02.2016.038.214000100.103.gif@RY2@

Paweł Trybuchowski wiceprezes GetBack S.A.

Od dwóch lat wymogi dotyczące grupy docelowej w   konkursach na projekty szkoleniowe są stopniowo zawężane. Czasem są to kryteria obligatoryjne, częściej dodatkowe (strategiczne), za które wniosek uzyskuje dodatkowe punkty, np. przeszkolenie x proc. osób w   wieku 50+, skierowanie szkoleń wyłącznie do pracowników branży określonej w   konkursie czy wybór preferowanych tematów szkoleń.

Instytucje organizujące konkursy często przy określaniu pożądanej grupy docelowej kierują się dokumentami wieloletnimi typu Narodowa Strategia Spójności czy strategie rozwoju województw, zakładając, że nałożenie na firmy szkoleniowe pewnych kryteriów jest sposobem na zbliżenie się do zakładanego w   tych dokumentach celu. Problemem bywa brak spójności kryteriów z   faktycznymi, aktualnymi potrzebami przedsiębiorców i   pracowników.

Przekonaliśmy się o   tym na własnej skórze, próbując zrealizować projekt dla pracowników firm z   branży turystycznej . Mimo interesującej tematyki barierą okazało się, że w   tej branży pracownicy bardzo rzadko mają umowę o   pracę, co było warunkiem koniecznym do skorzystania z   dofinansowania. Gdyby konkurs dopuszczał projekty skierowane do pracujących osób indywidualnych, szkolących się poza godzinami pracy, wówczas także osoby mające umowy cywilno prawne mogłyby wziąć w   nim udział. Dobór kryteriów uniemożliwił realizację szkoleń .

Firmy szkoleniowe przygotowują wnioski na własny koszt - nie stać ich na szczegółowe badanie przyszłego popytu. Połączenie tego z   nie do końca zweryfikowanymi kryteriami dokumentacji konkursowej powoduje, że czasem dofinansowanie nie trafia do najbardziej potrzebujących.

Marek Chądzyński

marek.chadzynski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.