Banki pozostaną motorem wzrostu
Brak dostępu do taniego kapitału ogranicza dynamiczny rozwój polskiego rynku wierzytelności - zauważa Piotr Badowski, prezes zarządu Polskiego Związku Windykacji, członek zarządu EULEO
@RY1@i02/2016/038/i02.2016.038.21400020a.101.gif@RY2@
Fot. Kamila Kozińska
Jak będzie się rozwijał polski rynek wierzytelności? Jakie czekają go perspektywy?
Polski rynek wierzytelności będzie się rozwijał, a ten rozwój w najbliższym okresie będzie prawdopodobnie nadal tak dynamiczny jak dotychczas. Analizując nasz rynek zarządzania należnościami na tle dojrzałych rynków, takich jak amerykański, brytyjski czy niemiecki widzimy, że zachodzą obecnie istotne zmiany w Polsce i ten nasz dostosowuje się do nich. Wpływ na to mają rozwój krajowych podmiotów, wzrost wiedzy i doświadczenia, a także kolejne transakcje przejęć polskich podmiotów przez zagraniczne koncerny. Rośnie obrót wierzytelnościami zarówno jako wolumen i wartość oferowanych pakietów, zmienia się także ich struktura. Stale zmierzamy do sytuacji, gdzie standardy pracy nad wierzytelnościami, wyceny pakietów, sposoby analizy będą niemal identyczne jak na dojrzałych rynkach, oczywiście z uwzględnieniem naszych rodzimych uwarunkowań legislacyjnych.
Co może w największych stopniu przyczynić się do jego rozwoju?
Jest kilka czynników, które będą miały istotne znaczenie dla rozwoju naszego rynku. W dalszym ciągu będziemy mieli do czynienia ze wzrostem podaży przeterminowanych wierzytelności czy to z sektora bankowego, czy to z szybko rozwijającego się sektora pożyczkowego. Oczywiście krytyczne znaczenie będzie miała analiza skutków wprowadzenia tak zwanego podatku bankowego, choć nie są one jedynymi podmiotami nim objętymi. W krótkiej perspektywie może przyczynić się do wzrostu sprzedaży przeterminowanych wierzytelności, które stanowią obciążenie z tytułu ponoszonych kosztów na ich dochodzenie, równocześnie wchodząc w skład aktywów instytucji finansowej podwyższają zobowiązanie z tytułu podatku od instytucji finansowych. W konsekwencji możemy mieć do czynienia ze sprzedażą lub outsourcingiem czynności windykacyjnych coraz krócej przeterminowanych wierzytelności. W dłuższej perspektywie możemy obawiać się osłabienia akcji kredytowej banków ze względu na wspomniany podatek i zaostrzanie polityki kredytowej, co w przyszłości będzie skutkować zmniejszeniem podaży wierzytelności. Jednak biorąc pod uwagę perspektywy rozwoju polskiej gospodarki i stosunkowo niski poziom zadłużenia Polaków widzimy, że rynek będzie się dalej rozwijał, czego potwierdzeniem są właśnie transakcje przejęć, jakie obserwujemy czy to całych podmiotów czy też ich pakietów.
Kto będzie głównym dostawcą wierzytelności? Czy na tym polu możliwe są zmiany?
W dalszym ciągu to banki są głównym rozgrywającym na rynku udzielania kredytów czy pożyczek i to ich sytuacja ma decydujące znaczenie przy analizie perspektyw rozwoju rynku wierzytelności. Bardzo dynamicznie rośnie rynek firm pożyczkowych, firmy windykacyjne ściśle współpracują ze wszystkimi masowymi dostawcami usług dla konsumentów. Rynek wierzytelności to także rynek przeterminowanych należności gospodarczych, ale ze względu na jego specyfikę dalej dominuje na nim system inkaso.
Czy widzi pan bariery hamujące jednak ten rozwój? Jeśli tak, to jakie? Co wymaga zmian?
Największymi barierami ograniczającymi rozwój rynku wierzytelności są brak dostępności dla firm windykacyjnych do taniego kapitału, w porównaniu z zagranicznymi konkurentami, oraz ciągłe zmiany legislacyjne powodujące stałą konieczność dostosowywania procedur czy strategii działalności zarówno po stronie podaży wierzytelności, jak i po stronie popytowej, którą reprezentują firmy windykacyjne. Polski Związek Windykacji bierze czynny udział w procesach legislacyjnych dotyczących rynku wierzytelności, choć nasz głos nie zawsze jest słuchany. Dobrze rozwinięte firmy windykacyjne działają z uwzględnieniem wszystkich norm prawnych czy etycznych i są podstawą dojrzałego rynku wierzytelności, będącego integralną częścią procesu kredytowania gospodarki, jaką realizują instytucje finansowe, przede wszystkim sektor bankowy.
Co się będzie działo z cenami? Czy niska cena kapitału może wywierać na nie presję?
Oczywiście dostęp do tańszego kapitału pozwala na zaproponowanie wyższej ceny nabycia oferowanych wierzytelności. Konkurent, aby pokonać tę ofertę, musi się pogodzić z wysokim ryzykiem pracy na bardzo niskiej marży i niestety nie zawsze jest to korzystne. Mieliśmy już do czynienia z przypadkami zakupu pakietów wierzytelności po zbyt wysokich cenach, co zmuszało te i inne podmioty do poszukiwania dalszej możliwości ich odsprzedaży ze względu na zbliżającą się konieczność uregulowania zobowiązań zaciągniętych na zakup wierzytelności. W krańcowych przypadkach mieliśmy do czynienia z brakiem możliwości spłaty takich zobowiązań, na przykład terminowego wykupu obligacji. Upadłości przedsiębiorstw są naturalnym elementem gospodarki rynkowej, jednak upadłości windykatorów mają negatywne skutki na zaufanie inwestorów do innych podmiotów rozwijającego się rynku wierzytelności. Windykatorzy cały czas uczą się coraz lepiej szacować wartość oferowanych pakietów i w przyszłości marże osiągane z tytułu dochodzenia roszczeń będą w coraz większej mierze uzależnione od dostępności do tańszego kapitału oraz jakości modelu biznesowego i zarządzania przedsiębiorstwem.
Czy w związku z tymi trudnościami polski rynek windykacji czeka konsolidacja? Czy wchodzimy zatem w etap, który bardziej rozwinięte rynki mają już za sobą?
Moim zdaniem niewiele tych bardziej rozwiniętych rynków mamy jeszcze przed sobą. W chwili obecnej mamy już w Polsce praktycznie większość międzynarodowych podmiotów. Członkami Polskiego Związku Windykacji są między innymi Alektum, Atradius, Arvato Bertelsmann, Coface, EOS, Hoist, Intrum Justitia. Oczywiście wszyscy obserwujemy sytuację rynkową i spodziewamy się, że kolejni nasi członkowie mogą zostać przejęci przez silniejsze kapitałowo podmioty dochodzące należności na całym świecie. O rozwoju rynku poza konsolidacją świadczy także zdolność wykorzystywania nowoczesnych technologii, innowacji, szybkość dostosowywania się do zmieniających się uwarunkowań rynkowych.
Czy z nierzetelnością kontrahentów można walczyć na paragrafy? Jakie są najbardziej skuteczne metody takiej walki?
Kilka procent udzielonych kredytów, pożyczek czy też wystawionych przez przedsiębiorstwa faktur z tytułu dostarczonych towarów i usług pozostaje niezapłaconych po ustalonym terminie płatności. Z naszej natury wynika, że ufamy innym, bo sami chcemy, aby nam ufano i wierzymy, że te należności zostaną wkrótce uregulowane. Niestety nie zawsze się tak dzieje i tutaj pomoc oferują podmioty windykacyjne wyspecjalizowane w dochodzeniu należności. W zależności od przyczyn braku zapłaty podejmowane są inne kroki w celu ich odzyskania. Czasami problemy finansowe osoby, podmiotu, która ma opóźnienia w płatnościach wynikają z przyczyn losowych, innym razem są efektem niegospodarności, zbytniej konsumpcji niedopasowanej do poziomu dochodów, mogą być też próbą przeniesienia na innych własnych problemów z odzyskaniem należności. Etyczne prowadzenie windykacji to szacunek dla dłużnika w trosce o interes wierzyciela. Tylko niewielki procent z tych należności to ewidentne wyłudzenia, oszustwa. Aby zapobiegać problemom związanym z nierzetelnością kontrahentów, musimy w pierwszej kolejności sami zadbać o dobrą weryfikację naszych kontrahentów. Negocjacje i poszukiwanie możliwych rozwiązań są drogą do osiągnięcia sukcesu w windykacji, ale sami też musimy trzymać się pewnych ram czasowych. Droga sądowa jest pewnym sposobem zabezpieczenia naszych roszczeń. Niestety o odzyskaniu należności decyduje jednak wypłacalność zobowiązanego.
Rozmawiała Patrycja Otto
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu