Siedem spółek z Albatrosa
Udałem się na zgromadzenie akcjonariuszy. W hallu zamieszanie, bo o godz. 8:45 czasu wschodniego rozpoczęły się rejestracja i sprawdzanie uprawnień. Było nerwowo. Strażnik, emerytowany glina, już wcześniej nie wytrzymał i wezwał swoich. Kwadrans później poszedłem na trzecie piętro, sala była zamknięta i otoczona przez policję. Wszędzie funkcjonariusze. Taką mają pracę, pomyślałem. Pokazałem im legitymację, to mnie wpuścili. Na sali był obecny jakiś jeden z rady, ale milczał jak głaz. Był również boss z Florydy. W latach 60. jego rodzina dorobiła się na dostawach dla chłopaków w Wietnamie. Jeszcze wcześniej, w czasach prohibicji, zarabiali na produkcji i dystrybucji szkockiej i bourbona. Ale to było dawno temu w Ameryce. Teraz pieniądze są czyste jak łza i pracują w fundacjach. Rzeźba, malarstwo, muzyka klasyczna.
Prawda czy fałsz? Nie wiem, kto był strażnikiem na parterze i czy to on wezwał policję. Ale reszta jest prawdziwa. Rzecz działa się 14 czerwca w Warszawie. W Polsce była 13:45 czasu środkowoeuropejskiego, trwał już długi i pracowity dzień, bo na 14:00 zwołano nadzwyczajne walne zgromadzenie w iAlbatros Group.
Wszystko jest w akcie notarialnym opisującym jedną z wersji wydarzeń w tym dniu, tylko nieco ją podkolorowałem. Notariusz szczegółowo opisuje: "Poprosiłem obecnych w sali konferencyjnej na trzecim piętrze funkcjonariuszy policji o wylegitymowanie mnie, po czym wręczyłem im w tym celu dowód osobisty wraz z legitymacją notariusza". Później rozpoczęło się walne zgromadzenie, które odwołało wszystkich dotychczasowych członków rady nadzorczej i powołało nową radę. Taką wersję wydarzeń przedstawiła w swoim komunikacie bieżącym spółka United, która jest akcjonariuszem w iAlbartosie, a której to były już prezes ma rodzinne powiązania z Blanką Rosenstiel (mówi o niej "ciocia"), wdową po biznesmenie od gorzały i dostaw sztućców dla armii.
Ale jest i druga wersja wydarzeń, z komunikatu bieżącego iAlbatros. Znacznie krótsza, bo kilkuzdaniowa. Pełnomocnik spółki stwierdził, że pomimo planowanego zgromadzenia nie została podjęta żadna uchwała, że miało dojść do wyboru organów, ale nie doszło, więc "w konsekwencji nieodbycia NWZ Emitent pozostaje bez organów". Kilka dni później ów pełnomocnik wystąpił do KRS o ustanowienie dla niej kuratora, KNF zawiesiła obrót jej akcjami na giełdzie, a prokuratura wszczęła śledztwo. To są skutki. A przyczyny?
W 2016 i 2017 r. spółka systematycznie wyprzedawała posiadane udziały w firmach informatycznych. W styczniu 2016 r. sfinalizowana została umowa sprzedaży (za 106 mln zł) akcji SMT Software Services. Akcjonariusze zażądali zwołania walnego zgromadzenia z porządkiem obrad przewidującym przeznaczenie 66 mln zł na zakup akcji własnych. Zarząd próbował wyjaśniać, że spółka potrzebuje pieniędzy na rozwój swojej najważniejszej spółki zależnej iAlbatros Poland. Ostatecznie w czerwcu 2016 r. przegłosowało umorzenie akcji za 40 mln zł.
Akcjonariusze spotkali się ponownie w grudniu i tym razem zobowiązali zarząd do sprzedaży kolejnej ważnej spółki iAlbatros Poland. Cena nie mogła być niższa niż 140 mln zł i w całości miała być przeznaczona na skup własnych akcji. Tak też się stało. Sprzedano iAlbatrosa córkę, w marcu 2017 r. ogłoszono wezwanie do sprzedaży akcji i skupiono co trzecią z nich. Kto chciał, ten sprzedał i to po bardzo dobrej cenie.
Na początku kwietnia iAlbartos Group stał się prawie pustą spółką. Prawie, bo zostało mu tytułowe siedem spółek, ale tylko ta jedyna... Ta nazywa się Satis GPS. Zajmuje się monitoringiem GPS dla flot pojazdów. W spółce matce zaczęli rezygnować członkowie rady nadzorczej. Podobnie zarząd. Zwołał dwa walne i zrezygnował. Pierwsze miało wybrać nową radę, drugie zaś - zatwierdzić sprawozdania za 2016 r. Niech nowi akcjonariusze zorganizują sobie spółkę po nowemu, napisał zarząd w pożegnalnym liście. W pustej spółce pozostał pełnomocnik, którym został prezes... Satis GPS.
Szczęśliwe zakończenie? Nie. Ustępujący zarząd nie złożył do KRS wniosku o umorzenie dopiero co skupionych akcji własnych. Nagle zaczęli pojawiać się nowi gracze. Na początek działania tych z wewnątrz. 18 maja do spółki wpłynęło wezwanie do zapłaty 4,8 mln zł od Centrum Innowacyjnych Rozwiązań Biomedycznych. Wystawiono je na podstawie porozumienia z 2014 r., które dotyczyło rzekomej utraty korzyści w związku z niewywiązaniem się z jakichś zobowiązań. Pełnomocnik iAlbatrosa poinformował, że dokładnie przeanalizuje sprawę. Już osiem dni później oznajmił, że dokonał wszechstronnej analizy ryzyka i "celem niedoprowadzenia do konieczności wcześniejszej spłaty innej pożyczki" sprzedał do CIRB wszystkie posiadane przez spółkę akcje własne (owe nieumorzone 33 proc.) po cenie 26 gr za sztukę. Z tym że w umowie sprzedaży zawarto opcję, iż spółka może je w przyszłości odkupić. W skrócie oznacza to, że CIRB może do tego czasu wykonywać głosy z tych akcji, a nikt nie będzie mu mógł zarzucić niegospodarności. Nieźle jak na kilka dni pracy pełnomocnika. Jak wiemy, 14 czerwca miało się odbyć walne i wybrać nowe władze w spółce. Może byłby to ktoś z CIRB? Bo wspólnicy kancelarii prawnej obsługującej CIRB byli jednocześnie członkami rad nadzorczych - jeden iAlbatrosa, a drugi CIRB.
Teraz działania graczy z zewnątrz. 16 maja, czyli dwa dni przed pojawieniem się opisanego pisma o roszczeniach, wpłynęło zawiadomienie od Walton Spencer o kupnie akcji iAlbatrosa. Dzień później został złożony wniosek o rozszerzenie porządku. A to oznaczało, że na walnym pojawi się jakiś nowy akcjonariusz. 24 maja zawiadomienie o kupnie akcji przekazała spółka Profit Investment (obie mają ten sam wspólny adres w uznawanym za raj podatkowy stanie Delaware). Dwa dni później CIRB kupił 33 proc. akcji, które przestały być akcjami własnymi i odzyskały prawo głosu. A 29 maja w spółce pojawił się nowy inwestor - notowana na NewConnect spółka United, która odkupiła akcje od Walton i Profit i zażądała, aby do projektu uchwał na walne zgromadzenie dodać jeszcze jeden punkt: wprowadzenie Satis GPS na giełdę.
A jaką to wszystko ma wartość? 30 maja ukazał się raport za I kw. 2017 r. Kuriozalny, bo sporządzony przez reprezentanta emitenta. Mamy więc list reprezentanta do akcjonariuszy, oświadczenie reprezentanta o prawdziwości i rzetelności danych. No cóż... ze skonsolidowanego bilansu dowiadujemy się, że wartość księgowa jest ujemna (minus 26 gr na akcję), ale już z jednostkowego bilansu wynika, że wartość księgowa na akcję to ponad 15 zł. Jest to myląca informacja, ponieważ spółka zaksięgowała jako aktywa posiadane akcje własne, po cenie zakupu wynoszącej... 59 zł. Przypomnę, że te same akcje zostały cztery dni przed publikacją tego raportu sprzedane po 26 gr za sztukę. Dlatego oświadczenie pełnomocnika, że raport oddaje sytuację majątkową w sposób prawdziwy, rzetelny i jasny, można uznać za żart. Ale teraz to jest najmniejszy z jego problemów.
Wymiana korespondencji pomiędzy United a iAlbatrosem trwała do dnia walnego, czyli do 14 czerwca. Ta pierwsza zwróciła się do Sądu Okręgowego w Warszawie o wydanie zabezpieczenia, wnioskując, że CIRB nie może wykonywać prawa głosu z akcji iAlbatros. Sąd oddalił ten wniosek 12 czerwca jako "niezasadny i niezasługujący na uwzględnienie". Na szczęście dla United następnego dnia Sąd Okręgowy w Gdańsku wydał postanowienie odwrotne. Czyli uznał roszczenie za uprawdopodobnione i zobowiązał CIRB, aby nie wykonywało prawa głosu na dwóch najbliższych walnych zgromadzeniach. Dlaczego w Gdańsku? Nie wiem. Ale warto zwrócić uwagę na logistykę. W postanowieniu wydanym 13 czerwca w Gdańsku sąd zwraca uwagę, że dzień wcześniej oddalono podobny (ale nie tożsamy) wniosek w Warszawie. Podobnie nowe postanowienie dostarczono do spółki w Warszawie dzień później, w samo południe.
I tak dzięki uzyskanemu zabezpieczeniu przedstawiciele United mogli przyjść 14 czerwca do siedziby spółki iAlbatros i stawić się o godz. 14:00 na trzecim piętrze, dokładnie tak jak wynikało z ogłoszeniu o zwołaniu walnego zgromadzenia. Dla pewności weszli schodami, bo drzwi mogą się zatrzasnąć, bo winda może się zepsuć. Zaprosili na to posiedzenie własnego notariusza i przypuszczam, że to oni poprosili, aby pojawiła się tam policja. Mając w ręku niezbędne dokumenty: zaświadczenie o zarejestrowaniu akcji, ogłoszenie o zwołaniu walnego zgromadzenia oraz wyrok Sądu Okręgowego z Gdańska, mogli wejść do siedziby spółki i rozpocząć walne zgromadzenie. Powołano nową radę nadzorczą i nowego prezesa. Przed nimi długa droga, a nie wiadomo, co zostanie po tej bitwie.
@RY1@i02/2017/121/i02.2017.121.000001300.801.jpg@RY2@
Artur Sierant
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu