Dobry pomysł nie wystarczy
Żeby biznes miał szanse się rozwinąć, trzeba uniknąć błędów na starcie. Niektóre młodzi przedsiębiorcy popełniają bardzo często
Firmy w początkowej fazie rozwoju (tzw. start-upy) są coraz bardziej wartościową częścią krajowej gospodarki. Jak wynika z ostatniego badania organizacji Start-up Poland, wspierającej rozwój tego rodzaju przedsiębiorstw, prawie 80 proc. przebadanych firm tego rodzaju twierdzi, że ich produkt jest całkowitą nowością, trzy czwarte prowadzi działalność badawczo-rozwojową (R&B), współpracując z uczelnią, laboratorium lub indywidualnymi naukowcami. Aż 14 proc., czyli co siódma, posiada patent lub jest w toku procedury przyznającej taki dokument (ok. 30 proc. stara się o to w kraju, w dwie trzecie - za granicą). Spośród wszystkich polskich przedsiębiorstw patentami pochwalić może się jedynie ok. promila.
Średnio co drugi krajowy startup sprzedaje swoje wyroby i usługi za granicą. 54 proc. koncentruje się, rzecz jasna, na najbliższych Polsce rynkach Unii Europejskiej (głównie Niemczech), ale jedna czwarta (25 proc.) znajduje odbiorców na terenie uchodzących za ojczyznę innowacyjności Stanów Zjednoczonych.
- Na rynku jest bardzo dużo fajnych, ciekawych pomysłów, na których można zarobić - zauważa Jarosław Ziobrowski z kancelarii Kurpisz i Ziobrowski. - Jednak z uwagi na skomplikowane przepisy i często zmieniające się ustawy firmy w początkowej fazie rozwoju często nie radzą sobie z otoczeniem prawnym i podatkowym.
Pat decyzyjny
Pierwszym kluczowym problemem jest wybór formy prawnej prowadzonej działalności gospodarczej. Często się zdarza, że firma, w oczekiwaniu szybkiego rozwoju, przybiera postać spółki z o.o., która sprawia, że wspólnicy nie odpowiadają za ewentualne zadłużenie przedsiębiorstwa swoim własnym majątkiem. Potencjalni inwestorzy także przychylniejszym okiem patrzą na tego rodzaju podmioty. Dzięki takiemu statusowi firma ma większe możliwości zaciągania pożyczek oraz poszukiwania udziałowca, który mógłby się w jej działalność zaangażować.
Ograniczona odpowiedzialność wiąże się jednak z wyższymi opłatami. Kapitał takiej firmy musi wynosić nie mniej niż 50 tys. zł. Wyższe są także koszty prowadzenia - koniecznej w takim przypadku - pełnej księgowości przedsiębiorstwa oraz w zasadzie zawsze niezbędnej obsługi prawnej. Cechą spółki z o.o. jest bowiem posiadanie tzw. osobowości prawnej.
Często się zdarza, że umowa zawiązania tego rodzaju spółki, jak zauważają specjaliści, zawierana jest przez dwóch znajomych, którzy intuicyjnie dzielą się "sprawiedliwie" udziałami (po 50 proc.). W razie konfliktu, którego podczas dłużej działalności nie sposób raczej uniknąć, żaden nie ma przewagi i tak naprawdę nie wiadomo, kto może podjąć rozstrzygającą decyzję. Powstaje pat i firma nie może skutecznie się rozwijać.
- Chociaż założenie spółki z o.o. nie wymaga aktu notarialnego wybór osobowości prawnej powinien być konsultowany z prawnikiem - radzi Piotr Didenkow, prawnik specjalizujący się w obsłudze MSP. - Do wyboru jest sporo możliwości. Właściwa decyzja w tym zakresie pozwoli na uniknięcie nieporozumień wraz ze wzrostem wartości firmy.
Wyciekające tajemnice
Bardzo często największym kapitałem start-upów, jak wiadomo, są jedynie dobrze rokujące pomysły udziałowców. Kamieniem milowym jest natomiast znalezienie dysponującego kapitałem podmiotu, który zgodzi się na udzielenie finansowania w zamian na przykład za wykupienie udziałów lub inną formę współuczestnictwa. Młodzi, startujący dopiero w biznesie, przedsiębiorcy przystępują do takich negocjacji nierzadko słabo przygotowani. Nagminnie popełnianym błędem jest zaniechanie zawarcia z potencjalnym wspólnikiem umowy o poufności tzw. NDA (skrót od ang. Non-Disclosure Agreement lub Confidential Disclosure Agreement - CDA). W rezultacie pomysły udziałowców często trafiają na rynek, do konkurencyjnych podmiotów lub, po zerwaniu negocjacji wykorzystywane są przez firmę, która miała być udziałowcem.
Prawo nie precyzuje wymogów konstruowania i zawierania NDA (CDA). Biorący udział w negocjacjach mają więc stosunkowo dużą swobodę w ustalaniu końcowego brzmienia poszczególnych jej postanowień. Przede wszystkim umowa powinna zawierać, jak radzą prawnicy, określenie zagadnień objętych klauzulą informacji poufnej. Mogą to być na przykład dane finansowe, technologiczne, wiedza w tym zakresie, opisy konkretnych procedur, sposoby zabezpieczenia systemów komputerowych, strategia i organizacja przedsiębiorstwa, polityka finansowa i marketingowa, listy obecnych lub przyszłych, potencjalnych kontrahentów, cennik czy też umowy.
W ramach porozumienia konieczne jest określenie czasu trwania obowiązku zachowania poufności oraz ewentualnego celu, dla którego objęte nim informacje mogą być jednak wykorzystywane (na przykład w procesie poszukiwania kolejnych wspólników).
Najistotniejszym postanowieniem jednak być powinno określenie konsekwencji związanych z ewentualnym naruszeniem zakazu. - Warto pamiętać, że jeśli wartość kary nie zostanie wynegocjowana i wskazana w umowie, w grę wchodzi odpowiedzialność na zasadach ogólnych, a wówczas wartość odszkodowania uzależniona jest od wysokości poniesionej szkody - zauważa Jarosław Ziobrowski. - To stosunkowo trudne zagadnienia. Bardzo często właściciele firmy na początku działalności podpisują umowy, w których postanowienia dotyczące tej sfery są marginalne.
Firma z wyszukiwarki
Start-upy popełniają także banalne błędy. Zdarza się, że umowy zawierane przez wspólników nie są nawet czytane. W rezultacie postanowienia nie zabezpieczają w należyty sposób interesów zaczynającego działalność przedsiębiorstwa. Dotyczy to na przykład najmu powierzchni użytkowej lub biurowej bez możliwości wcześniejszego rozwiązania umowy, co może oznaczać, że nawet jeżeli firma nie poradzi sobie na rynku, udziałowcy zobowiązani będą do ponoszenia kosztów.
Podczas wyboru biura rachunkowego właściciele nagminnie próbują szukać oszczędności, kierując się wyłącznie ceną, a nie jakością, czy doświadczeniem potencjalnego usługodawcy. Tymczasem w przypadku bardziej skomplikowanych zagadnień konieczne jest, jak twierdzą prawnicy, skorzystanie ze stosunkowo skomplikowanych interpretacji podatkowych. Nie każdy podmiot jest w stanie temu podołać.
Przyszli wspólnicy często zawierają umowę powołującą do życia spółkę z o.o. przez internet (wzór można znaleźć na stronach Ministerstwa Sprawiedliwości). Tymczasem takiego dokumentu, jak twierdzą prawnicy, nie można w zasadzie zmienić.
- Wiedza dotycząca działalności gospodarczej nie jest, niestety, przekazywana ani na studiach, ani w liceum - podsumowuje Jarosław Ziobrowski. - A Google czy strony internetowe nie zawsze odpowiadają na wszystkie, dotyczące zagadnień prawnych, pytania.
Fabryki biznesu
W rozwinięciu firmy znajdującej się w początkowej fazie rozwoju pomagają fabryki start-upów (Company Builders), organizacje służące wsparciem zarówno merytorycznym, jak i w zakresie finansowania. Nie skupiają się one na osiągnięciu szybkiego zysku, nie zadowalają się pozycją cichego, nie biorącego odpowiedzialności za bieżące zarządzanie start-upem wspólnika, ale służą także pomocą ekspertów w poszczególnych dziedzinach: marketingu, IT, spraw pracowniczych, prawników, czy project managerów. Najważniejsze jest jednak wsparcie ze strony doświadczonych w tego rodzaju działalności przedsiębiorców, którzy wcześniej założyli już niejedną firmę i wiedzą, jakie pułapki czyhają na drodze początkowego rozwoju.
Do największych fabryk start-upów na świecie należą uruchomiony przez pomysłodawców serwisu społecznościowego Twitter Obvious Corporation, Betaworks, Expa, Andreessen Horowitz, Techstars czy Rocket Internet.
@RY1@i02/2017/093/i02.2017.093.13000040f.801(c).jpg@RY2@
Polskie start-upy
Aleksandra Puch
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu